Sport

Życie rok po rekordzie

Pia Skrzyszowska i Maria Żodzik ponownie sprawdzą się w doborowej stawce - tym razem w Paryżu.

Jaroslava Mahuczich w Paryżu jako pierwsza skoczyła 2,10 m, a miesiąc późniejsza zdobyła olimpijskie złoto. Fot. Li Ming/Xinhua/PressFocus

DIAMENTOWA LIGA

Skrzyszowska i Żodzik wracają do diamentowego cyklu po pięciu dniach, gdy rywalizowały w Sztokholmie w mityngu, który do historii katapultował szwedzki fenomen tyczki Armand Duplantis, bijąc kolejny rekord - 6,28. Ósmy etap lukratywnej serii odbędzie się piątkowego wieczora na paryskim stadionie Charlety, na którym niespełna rok temu - a dokładnie 7 lipca - padł inny rekord, znacznie bardziej wiekopomny: w żeńskim skoku wzwyż.

W historii lekkiej atletyki zapisała się wówczas Jaroslava Mahuczich, która skoczyła 2,10 m, bijąc przy okazji jeden z najdłużej obowiązujących rekordów w tej dyscyplinie: 2,09 Bułgarki Stefki Kostadinowej z 1987 roku.

Podrażniona Jarosława

Kolejne miesiące były dla Ukrainki równie spektakularnie - w tym samym Paryżu kilka tygodni później zdobyła złoto olimpijskie, a pod koniec sezonu w Brukseli zapewniła sobie trzeci z rzędu tytuł Diamentowej Ligi. W piątek wraca do miasta świateł podrażniona porażką w Sztokholmie z Australijką Nicolą Olyslagers. Kolejny rekord świata może być zbyt wielkim wyzwaniem, ale Mahuczich z pewnością wierzy, że pewnego dnia to osiągnie. - Wiele osób mówiło, że kobieta nie jest w stanie skoczyć wyżej niż 2,09 m, ale teraz otworzyłam im drzwi - przyznała na początku sezonu.

W piątek w szranki z mistrzynią rodem z Dniepru znów stanie Maria Żodzik, która świetnie spisała się w Sztokholmie, gdzie skoczyła 1,93 m i przegrała tylko z czołową dwójką. Na Charlety urodzona na Białorusi reprezentantka Polski spróbuje poprawić ten wynik, a kto wie - może nawet poprawić rekord życiowy (1,96).

Intensywna Pia

Pia Skrzyszowska kończy w Paryżu bardzo aktywny tydzień: po niedzielnym starcie w Sztokholmie, gdzie na 110 m przez płotki finiszowała siódma (12,79), we wtorek pobiegła dwa razy w Turku, gdzie w finale poprawiła swój najlepszy rezultat sezonu (12,68) i ustąpiła jedynie Ditaji Kambundji. Szwajcarki w piątek zabraknie, ale stawka będzie i tak znakomita, m.in. 5 z siedmiu najszybszych płotkarek w tym roku, w tym rekordzistka świata Tobi Amusan z Nigerii oraz najszybsza w historii pod dachem (60 m ppł.) Devynne Charlton z Bahamów.

Dwójka polskich lekkoatletów spełni w mityngu rolę „usługową”, nadając tempo - Agnieszka Chorzępa na 3000 m z przeszkodami, a Patryk Sieradzki na 800 m.

Wyboista droga

Wśród mężczyzn na 110 m ppł. do diamentowego cyklu wraca Grant Holloway. Wielu spodziewało się, że w tym sezonie mistrz olimpijski z Paryża zaatakuje rekord świata (12,80 Amerykanina Ariesa Marrita z 2012 roku), ale jego tegoroczna kampania jest jak dotąd wyboista; kontuzja kolana sprawiła, że ​​przybiegł dopiero 10. podczas inauguracji sezonu w Xiamen i zniweczyła jego nadzieje na szybki powrót do formy. Wraca do cyklu w Paryżu, mając przed sobą trochę pracy, jeśli chce zakwalifikować się do finału DL i wrócić do formy przed mistrzostwami świata w Tokio.

Premiera Paulino

Mistrzyni olimpijska na 400 m Marileidy Paulino postanowiła opóźnić rozpoczęciu sezonu na drodze do trzeciego tytułu mistrzyni świata we wrześniu. Gwiazda z Dominikany, która w ostatnich latach zdominowała rywalizację na dystansie okrążenia, po raz pierwszy w tym sezonie pojawi się w Paryżu, z nadzieją na pierwszy krok w kierunku czwartego diamentowego trofeum. Nigdy nie przegrała w Paryżu, odnosząc tutaj zwycięstwa w latach 2021 i 2023-24. Spróbuje przeszkodzić jej m.in. wicemistrzyni olimpijska reprezentująca Bahrajn Salwa Eid Naser; zabraknie natomiast brązowej z Paryża Natalii Bukowieckiej.

Rewanż w oszczepie

Jednym z najbardziej pamiętnych konkursów w tym sezonie DL był rzut oszczepem w Doha, kiedy Neeraj Chopra i Julian Weber pokazali dramat godny samego Szekspira. Hindus w trzeciej serii uzyskał 90,23 m, przełamując po raz pierwszy barierę 90 metrów. Ale w ostatniej rundzie jego radość zmącił Niemiec, uzyskując 91,06 m. W Paryżu znów skoczą sobie do gardeł - oczywiście w sportowym sensie.

(t)