Złoty chłopak!
CO BZYCZY W TRAWIE - Tomasz Mucha
Carlos Alcaraz - obrońca tytułu wykazał się też niezwykłą empatią... Fot. PAP/EPA
Broniący tytułu Carlos Alcaraz, który w Londynie najlepszy był też w 2023 roku, potrzebował 4 godzin, 37 minut i pięciu setów, by pokonać 38-letniego Fabio Fogniniego. 138. w rankingu Włoch żegna się z kortami, w Wimbledonie nigdy nie przebrnął 3. rundy, ale długimi fragmentami świetnie sobie radził z o 16 lat młodszym Hiszpanem. W czterech pierwszych setach światowa „dwójka” popełnił łącznie 59 niewymuszonych błędów, ale w decydującej partii już tylko trzy i wygrał ją 6:1. Po ostatniej piłce Fognini zebrał jednak owację na stojąco. Nigdy w historii pierwszy dzień Wimbledonu nie był tak gorący. W poniedziałek temperatura przekraczała 32 stopnie. W piątym secie upału nie wytrzymał jeden z kibiców, spotkanie zostało przerwane na ponad kwadrans, a z butelką wody na pomoc ruszył sam Alcaraz. No złoty chłopak!
◼ Piękna, jeszcze nie bestia
Znacznie łatwiej do 2. rundy rywalizacji pań awansowała liderka rankingu Aryna Sabalenka. Białorusinka pokonała kwalifikantkę Carson Branstine 6:1, 7:5. 24-letnia Kanadyjka pierwszy raz w karierze zagrała w zasadniczej części wielkoszlemowych zmagań, a w Londynie uwagę przyciągała również urodą. - Widziałam jej wywiad i pomyślałam, Boże, co za piękna dziewczyna. Potem okazało się, że z nią zagram - mówiła Sabalenka w sobotę na konferencji prasowej, pytana o pierwszą rywalkę. Branstine może jest i piękna, ale jeszcze trochę brakuje jej do tenisowej bestii.
◼ Wróżba Amandy?
Po raz drugi w tym roku w Wielkim Szlemie Amanda Keys przetrwała ostrą przeprawę z Eleną-Gabrielą Ruse. W 2. rundzie Australian Open Rumunka miała przewagę przełamania w trzecim secie, ale to Amerykanka awansowała dalej, a niecałe dwa tygodnie później uniosła swoje pierwsze duże trofeum. W poniedziałek Ruse wygrała pierwszego seta, w drugim zaczęły ją łapać skurcze, ale w trzecim odrobiła straty, gdy Keys serwowała na mecz. Ostatni atak Amandy zakończył się jednak jej sukcesem. Jeżeli to wróżba, to już tylko wypada sięgnąć po tytuł!
◼ Płakać po Julii? Eee tam
Tylko 45 minut potrzebowała inna Amanda, Anisimowa, by odprawić „rowerkiem” Julię Putincewą. Tak skończyła się tegoroczna kariera w Londynie chimerycznej tenisistki z Kazachstanu, która przed rokiem odprawiła w 3. rundzie Igę Świątek. Płakać będzie niewielu, bo jak ostatnio w Bad Homburg podsumowała Julię Maria Sakkari - „nikt cię nie lubi”… Żal za to Ons Jabeur i Stefanosa Tsitsipasa - Tunezyjce i Grekowi nie starczyło zdrowia i poddali swoje mecze. W sportowej walce sensacyjnie odpadła dziewczyna Stefanosa, rozstawiona z „9” Paula Badosa (ku uciesze gospodarzy z „ich” Katie Boulter), a los Hiszpanki podzielili m.in. były lider rankingu Daniił Miedwiediew - z Benjaminem Bonzim (64. ATP) i „zmora” Świątek Jelena Ostapienko - z inną Brytyjką Sonay Kartal (51. WTA).