Sport

Zmniejszyć stratę do Aryny

Już tylko Iga Świątek pozostała w grze z grona naszych tenisistek w turnieju WTA 1000 w Montrealu. Kolejne zwycięstwa mogą jej dużo dać.

W Kanadzie, gdzie tenisistki rywalizują na zmianę w Montrealu i Toronto, Iga Świątek nigdy nie zwyciężyła. Może więc teraz...

W ślady Magdy Linette, która odpadła w 2. rundzie po porażce z Łotyszką Anastasiją Sevastovą 3:6, 6:4, 4:6, poszła rozstawiona z numerem 21. Magdalena Fręch. Odpadła na tym samym etapie rywalizacji, przegrywając nadspodziewanie łatwo z Ukrainką Julią Starodubcewą 1:6, 1:6. Mecz trwał 68 minut.

Fręch, zajmująca 25. miejsce w światowym rankingu, po raz trzeci zmierzyła się z 73. na liście WTA Ukrainką. Dwa wcześniejsze pojedynki wygrała - w ubiegłym tygodniu na otwarcie w turnieju WTA 500 w Waszyngtonie, a wcześniej dwa lata temu w San Diego.

W środę była jednak tłem dla dobrze usposobionej Starodubcewej, której solidność wystarczyła do wygranej i awansu. Pojedynek od początku nie ułożył się po myśli zawodniczki trenera Andrzeja Kobierskiego, która pierwszego gema zdobyła przy stanie 0:5.

Tymczasem wiadomo już, że rywalką Igi Świątek w 3. rundzie będzie Niemka Eva Lys (mecz dzisiaj). W dwóch dotychczasowych spotkaniach z tą rywalką Polka straciła... trzy gemy.

23-letnia Lys w środę pokonała grającą w tej imprezie z numerem 27. Rosjankę Anastazję Pawluczenkową 6:3, 6:4, a rok starsza Świątek w pierwszym występie po triumfie w Wimbledonie wygrała z chińską kwalifikantką Hanyu Guo 6:3, 6:1.

Lys - urodzona w Kijowie, a mieszkająca na co dzień w Hamburgu i reprezentująca Niemcy, gdzie przeniosła się z rodzicami w wieku dwóch lat - zajmuje 69. pozycję na liście światowej, a najwyżej była 55. Jej największym sukcesem było dotarcie w styczniu do 1/8 finału wielkoszlemowego Australian Open, w którym rywalizowała jako tzw. lucky loser, po odpadnięciu w ostatniej rundzie kwalifikacji. Z turnieju w Melbourne wyeliminowała ją... Świątek, wygrywając 6:0, 6:1. Wcześniej zmierzyły się w 2022 roku w Stuttgarcie i była liderka rankingu tenisistek zwyciężyła 6:1, 6:1.

Teraz Polka jest trzecia w tym zestawieniu, a w Kanadzie jest rozstawiona z „dwójką”, gdyż ze startu zrezygnowała jego liderka, Białorusinka Aryna Sabalenka.

W 1. rundzie podopieczna belgijskiego trenera Wima Fissette'a miała tzw. wolny los, a w środę pewnie pokonała trzy lata starszą Guo, która zajmuje 259. pozycję w światowym rankingu. Zaczęła od szybkiego prowadzenia 4:0 i później kontrolowała sytuację na korcie, a w drugiej partii, choć pozwoliła się przełamać na 1:1, to dalej już do końca nie oddała rywalce ani jednego gema.

- Myślę, że rozegrałam naprawdę solidny mecz. Pierwszy występ na korcie twardym po dość długiej przerwie od gry na tej nawierzchni jest zawsze trudny, więc cieszę się, że skupiłam się na sobie, dostosowałam do warunków i zagrałam dobrze - oceniła.

Jak podkreśliła organizacja WTA, kierująca zawodowym tourem, Świątek wygrała swój 63. z rzędu pierwszy mecz w turniejach tego cyklu i jest o krok wyrównania serii słynnej Moniki Seles, która zaliczyła 64 takie zwycięstwa w latach 1990-96.

Montreal to jedna z trzech imprez w Ameryce Północnej, w których Polka ma szansę zmniejszyć stratę w rankingu do Sabalenki. Później zagra w Cincinnati, a zwieńczeniem tej części sezonu za oceanem będzie wielkoszlemowy US Open, który rozpocznie się 24 sierpnia.

W Kanadzie, gdzie tenisistki rywalizują na zmianę Montrealu i Toronto, raszynianka nigdy nie zwyciężyła. Najlepszy wynik odnotowała w 2023 roku, kiedy właśnie na IGA Stadium odpadła w półfinale. Przed rokiem w Toronto nie wystąpiła, gdyż odpoczywała po igrzyskach olimpijskich w Paryżu, gdzie wywalczyła brązowy medal.