Zmienny nastrój
Z Japonią Biało-czerwone były bliskie tie-breaka, ale skończyło się na czterech setach. Potem z Bułgarią było miło i przyjemnie.
Magdalena Stysiak tylko połowicznie była zadowolona ze swoich wystepów w Japonii. Fot. Volleyballworld
LIGA NARODÓW KOBIET
Dwa zwycięstwa i dwie porażki – to dorobek polskich siatkarek podczas ostatniego turnieju eliminacyjnego Ligi Narodów w japońskiej Chibie. Biało-czerwone po przegranej z Brazylią 1:3 nie sprostały również Japonii, „urywając” rywalkom tylko seta, choć była okazja na więcej. Na zakończenie jednak nie miały problemów z pokonaniem Bułgarii 3:0. Pierwszą część tych rozgrywek nasze panie zakończyły z trzema porażkami, ale miejsce w turnieju finałowym miały już z góry zapewnione, bowiem Łódź będzie jego gospodarzem.
Spore wyzwanie
Trener Stefano Lavarini oraz jego podopieczne przed wylotem do Japonii doskonale zdawali sobie sprawę, że ostatnie mecze będą najtrudniejsze. Brazylia oraz Japonia to ścisła czołówka światowa i nasze siatkarki znów się o tym przekonały. Włoski szkoleniowiec rotował składem i z Japonią w roli atakującej pojawiła się Malwina Smarzek. Natomiast Magdalena Stysiak wraz z Alicją Grabką wchodziły na podwójną zmianę. Ta pierwsza z Bułgarią grała w pełnym wymiarze, zaś Grabka od drugiego seta.
Spotkanie z Japonią było niezwykle cenne z punktu widzenia szkoleniowego. Rywalki doskonale prezentowały się w grze obronnej i w polu serwisowym. W tych dwóch elementach zyskały sporą przewagę i trudno było ją zniwelować..
- W decydujących momentach przeciwniczki były dokładniejsze od nas. Zasłużyły na zwycięstwo. Patrząc na całe spotkanie, zagrały znakomicie. Wyciągniemy z tego spotkania wiele rzeczy. Kiedy Japonki grają niemal perfekcyjną siatkówkę, musisz się do nich dostosować tak bardzo jak to tylko możliwe, pod względem technicznym, ale też stabilności, którą zachowują w trakcie akcji - powiedział Lavarini w pomeczowej rozmowie z Volleyball World.
Perfekcja gospodyń
Nanami Sek, rozgrywająca japońskiego zespołu, miała trochę ułatwione zadanie, bo jej skrzydłowe miały okazje kończyć niemal każdą akcję ofensywną. W pierwszym secie szybko zyskały przewagę i miały pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Przy stanie 16:11 po raz pierwszy trener Lavarini skorzystał z podwójnej zmiany, ale Stysiak z Grabką niewiele wniosły do gry. Z kolei przy stanie 20:13 zamiast Martyny Czyrniańskiej pojawiła się Julita Piasecka. Jednak i ona nie poprawiła przyjęcia. Japonki w polu serwisowym spisywały się bez zarzutu, a prym wiodła Mayu Ishikawa, która również w ataku się nie myliła.
Jednak w kolejnych odsłonach polski zespół podjął walkę i wynik równie dobrze mógł być odwrotny. W drugiej partii po kiepskim początku naszego zespołu (0:4) gra się wyrównała i wszystko rozstrzygnęło się w końcowych fragmentach. Magdalena Jurczyk blokiem doprowadziła do remisu 23:23, a dwa ostatnie punkty zdobyły Piasecka i Smarzek.
Blisko, ale...
Wygrana w drugiej odsłonie mocno uskrzydliła nasze siatkarki i zaczęły od mocnego uderzenia. Prowadziły 5:0, ale w kolejnych akcjach Japonki szybko odrobiły straty. Po skutecznej akcji Miku Akimoto wyszły na prowadzenie 13:12, ale wynik oscylował wokół remisu. Jednak w decydujących akcjach Japonki były skuteczniejsze. W 4. secie znakomitymi trzema blokami z rzędu popisała się Agnieszka Kornleuk i nasze panie prowadziły już 7:3. Po kolejnej skutecznej akcji naszej kapitan przy siatce było już 15:10. Jednak Japonki nie zamierzały rezygnować i w końcu doprowadziły do 20:20. Chwilę potem Piasecka posłała piłkę w aut, gospodynie objęły prowadzenie i kontynuowały zwycięski marsz. Niewątpliwie Ishikawa była głównym konstruktorem tej wygranej. Szkoda, że Biało-czerwonym nie udało się doprowadzić do tie-breaka, ale dzielnie walczyły do samego końca. Rywalki były w kluczowych momentach odważniejsze i skuteczniejsze.
Teatr jednego aktora
Skala trudności w meczu z Bułgarią była zdecydowanie mniejsza i stąd też przewaga naszych pań była wyraźna. Nasz zespół ze wspomnianą Stysiak, wspomaganą przez Paulinę Damaske oraz Czyrniańską, od pierwszej piłki zyskał przewagę. Potem krok po kroku zmierzał do wygrania pierwszej odsłony. Jedyną zagadką były rozmiary wygranej.
W kolejnych odsłonach było podobnie, choć rywalki próbowały nawiązać walkę. Tylko momentami gra była wyrównana i jedynie w końcowych fragmentach Bułgarki odrabiały nieco strat. To był wynik tego, że nasze panie pozwalały sobie na taryfę ulgową. Ten mecz potwierdził, że oba zespoły dzieli spora różnica niemal w każdym elemencie. Było miło i przyjemnie.
Teraz nasze siatkarki będą miały kilka dni wolnego, a potem rozpoczną przygotowania do turnieju finałowego. W najbliższą sobotę rozegrają towarzyskie spotkanie w Radomiu.
◼ Japonia – Polska 3:1 (25:21, 23:25, 25:23, 25:22)
JAPONIA: Seki (2), Wada (7), Simamura (14), Ishikawa (22), Yoshino (17), Airi (8), Iwasawa (libero) oraz Shiode, Fukuzawa, Kitamado (3), Akimoto (5), Yamada (1). Trener Ferhat AKBAS.
POLSKA: Wenerska (1), Łukasik (15), Korneluk (18), Smarzek (19), Czyrniańska (1), Jurczyk (7), Szczygłowska (libero) oraz Grabka, Stysiak (8), Piasecka (7), Łysiak. Trener Stefano LAVARINI.
Sędziowali: Sinisa Ovuka (Bośnia i Hercegowina) i Carla Hoorweg (Australia). Widzów 7332
Przebieg meczu
I: 10:6, 15:10, 20:13, 25:21.
II: 10:9, 15:13, 20:18, 23:25.
III: 7:10, 15:14, 20:19, 25:23.
IV: 6:10, 10:15, 17:20, 25:22.
Bohaterka – Mayu ISHIKAWA.
POLSKA: Wenerska (2), Czyrniańska (10), Gryka (10), Stysiak (17), Damaske (11), Centka-Tietianiec (5), Szczygłowska (libero) oraz Grabka (4), Łysiak (libero). Trener Stefano LAVARINI.
BUŁGARIA: Slawczewa (1), Stanczulowa (6), Sajkowa (6), Marinowa (3), Milanowa (2), Kriwoszijska (4), Paszkulewa (libero) oraz Gunczewa, Raczewa (6). Trenerka Antonia ZETOWA.
Sędziowały: Sasiprapa Pimthongkhonburi (Tajlandia) i Toan Phong Nguyen (Australia). Widzów 2721.
Przebieg meczu
I: 10:2, 15:8, 20:11, 25:13.
II: 10:7, 15:920:14, 25:19.
III: 10:7, 15:10, 20:12, 25:17.
Bohaterka – Magdalena STYSIAK.
(sow)