Zmienne szczęście
W Montrealu Iga Świątek pewnie wygrała, ale Magda Linette niespodziewanie przegrała.
To był pierwszy występ Igi Świątek po triumfie na kortach Wimbledonu. Fot. IMAGO/PressFocus
TENIS
Jako pierwsza na korcie wystąpiła rozstawiona z numerem 25. Magda Linette. Był to czwarty występ 33-letniej poznanianki w Montrealu, gdzie w głównej drabince nie wygrała jeszcze meczu. W latach 2016, 2021 i 2023 odpadła w 1. rundzie. Wczoraj przegrała z zajmującą 386. miejsce w światowym rankingu Łotyszką Anastasiją Sevastovą 3:6, 6:4, 4:6 i odpadła w drugiej rundzie turnieju WTA 1000.
Środowy pojedynek nie układał się po myśli Polki. Szybko zrobiło się 1:4, a trzecie przełamanie na korzyść zawodniczki z Lipawy zakończyło partię po 41 minutach. 6:3 dla Sevastovej. W drugiej to Linette miała inicjatywę, grała bardziej precyzyjnie i wygrała 6:4. W decydującej odsłonie to 10. gema trwała walka „gem za gem”, a serwujące w miarę pewnie rozstrzygały je na swoją korzyść. O końcowym wyniku zdecydowało jedyne przełamanie na korzyść Sevastovej, która zwyciężyła 6:4 i awansowała do następnej rundy po dwóch godzinach i 20 minutach rywalizacji. Był to trzeci pojedynek Linette z Sevastovą i drugie zwycięstwo Łotyszki, która była lepsza również w 2016 roku w amerykańskim New Haven.
Potem na korcie pojawiła się rozstawiona z „dwójką” Iga Świątek. Rywalką triumfatorki niedawnego Wimbledonu była chińska kwalifikantka Hanyu Guo. Polka wygrała 6:3, 6:1 i awansowała do trzeciej rundy. 24-letnia Świątek w 1. rundzie miała tzw. wolny los, a pojedynek z trzy lata starszą Guo, która zajmuje 259. pozycję w światowym rankingu, zaczęła bardzo energicznie. Szybko zrobiło się 4:0 dla niej, ale później zaczęło jej brakować cierpliwości oraz regularności, co wykorzystała Azjatka i zbliżyła się na 2:4. Premierową odsłonę podopieczna trenera Wima Fissette'a wygrała 6:3.
Drugą rozpoczęła od przełamania, lecz za moment po raz drugi w spotkaniu straciła własne podanie, ale na więcej już nie pozwoliła dużo niżej notowanej przeciwniczce. Pewnie wygrywała kolejne gemy, drugą partię 6:1, a całą potyczkę zakończyła po 72 minutach. W 3. rundzie Polka zagra ze zwyciężczynią meczu między doświadczoną Rosjanką Anastazją Pawluczenkową, która jest rozstawiona z numerem 27., a Niemką Evą Lys.
Montreal to jedna z trzech imprez w Ameryce Północnej, w których Świątek ma szansę zmniejszyć stratę w rankingu do Sabalenki. Później zagra w Cincinnati, a zwieńczeniem tej części sezonu za oceanem będzie wielkoszlemowy US Open, który rozpocznie się 24 sierpnia. W Kanadzie, gdzie tenisistki rywalizują na zmianę Montrealu i Toronto, była liderka klasyfikacji WTA nigdy nie zwyciężyła. Najlepszy wynik zanotowała w 2023 roku, kiedy właśnie w Montrealu odpadła w półfinale. Przed rokiem w Toronto nie wystąpiła, gdyż odpoczywała po igrzyskach olimpijskich w Paryżu, gdzie wywalczyła brązowy medal.
W nocy odbył się jeszcze pojedynek Magdaleny Fręch (21.) z Ukrainką Julią Starodubcewą.
