Zielony tygrys pręży się do skoku
Radomiak przestaje być jedynie barwną kropeczką w ekstraklasie. To zespół, z którym należy się liczyć.
Cześć, piłko! Jestem Steve Kingue z Radomiaka, zaraz cię kopnę. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
RADOMIAK
Sformułowania o kropeczce użył kiedyś sławny niemiecki piłkarz Paul Breitner, mistrz świata z 1974 roku odniesieniu do Algierii podczas mundialu w 1982 roku, no i… się przejechał. Algieria pokonała wtedy RFN. Z kolei polskiej lidze Radomiak z pewnością nie jest już takim meteorem jak w sezonie 1984/85, kiedy najpierw w ekstraklasie prowadził, a zaraz potem z niej spadł na długie lata. Jego bilans więc w najwyższej klasie rozgrywkowej jest skromny, lecz można śmiało postawić tezę, że zacznie szybko rosnąć. Na razie nie jest to jeszcze drużyna na czołowe miejsce w lidze, ale przecież potrafi ekipy z pretensjami do pierwszeństwa łoić jak popadnie, czego dobitnym przykładem jest zmiażdżenie Pogoni Szczecin w inauguracyjnej kolejce. Potem był wyjazdowy remis z Arką, przez niektórych uznany za rozczarowujący, ale już samo to pokazuje, że Radomiak rośnie – w oczach swoich i innych. Na razie śrubuje różne klubowe rekordy – choćby ten że remisując z Arką pobił własny rekord liczby kolejnych wyjazdowych remisów w ekstraklasie, który od teraz wynosi… 4 (Arka 1:1, wcześniej, jeszcze w poprzednim sezonie - Stal 2:2, Piast 0:0 i Puszcza 1:1). Po meczu w Gdyni bilans punktowy na najwyższym poziomie wynosi równe 200. I jeszcze jedna symptomatyczna statystyka: Radomiak potrafi odwracać losy meczu, nawet gdy mu się nie układa. Z 10 ostatnich meczów, w których przegrywał do przerwy, punkty i tak potrafił wycisnąć aż z siedmiu (ogółem 2 zwycięstwa, 5 remisów, 3 porażki).
Będzie wzmocnienie obrony?
Indywidualne cenzurki? Z pewnością wrażenie robi gra, a szczególnie skuteczność obrońcy Jana Grzesika (nie jest spokrewniony z Dariuszem). Zagrał drugi mecz z rzędu z golem, który jednocześnie jest już dwusetną bramką tej drużyny w ekstraklasie - pomyśleć, że pierwszą zdobył w sierpniu 1984 roku Andrzej Szymanek w meczu z Bałtykiem (zaczynałem wtedy oglądać ligę). Pięćdziesiąta (autorem Karol Angielski) padła ledwie cztery lata temu…
Radomiak czeka jeszcze na wzmocnienie linii defensywy – jego zawodnikiem, już kilka tygodni temu, miał zostać Carlos Ponck, 30-letni reprezentant Wysp Zielonego Przylądka, który wcześniej rozwiązał kontrakt z Hapoelem Beer Szewa. Jego CV robi wrażenie - 141 meczów w portugalskiej ekstraklasie, uczestnictwo w Lidze Mistrzów... To nie jest byle kto. Na razie facet ciągle nie może jednak dostać wizy.
Święta wojna
Teraz Radomiak zmierzy się z Rakowem (3 sierpnia), ale jak pomruk burzy nadciąga specjalne spotkanie w czwartej kolejce z Koroną (9 sierpnia), nazywane „świętą wojną radomsko-kielecką”. Ta rywalizacja rozpala namiętności, a kibice obu drużyn pamiętają sobie zdarzenia z dawien dawna i te ostatnie. Przy okazji tego poprzedniego w Kielcach występujący przed meczem raper Liroy pokazał wulgarny gest w stronę fanów Radomiaka, kiedy ci skandowali niecenzuralne słowa pod adresem kieleckiego klubu. Kar potem nie zabrakło, jedną z sankcji jest zakaz wstępu dla kibiców Radomiaka właśnie na to spotkanie. Na razie żyją oni jednak najbliższym spotkaniem ze wspomnianym Rakowem . Od niego wiele zależy. Zwycięstwo oznacza absolutną czołówkę, zapewne wskoczenie na podium, a kto wie - może znowu, po czterech dekadach, wręcz liderowanie ekstraklasie?
Paweł Czado
Radomska wieża Babel
W szatni Radomiaka rozmawia się po polsku, portugalsku (gracze z Portugalii, Brazylii, Angoli, Wysp Zielonego Przylądka i… Szwajcarii, bo portugalskiego pochodzenia), francusku (gracze z Francji, Kamerunu, Gwinei, Wybrzeża Kości Słoniowej) angielsku (są też Litwin i Grek, którzy w ojczystych językach nie mają z kim za bardzo rozmawiać). Ogółem w kadrze Radomiaka jest obecnie 16 cudzoziemskich piłkarzy.
