Sport

Zgubione przyjęcie

Biało-czerwone po sześciu wygranych z rzędu znalazły pogromczynie. Z Brazylią ugrały tylko seta.

Magdalena Stysiak niewiele miała okazji, by tak ekspresyjnie wyrażać radość. Fot. volleyballworld.com

LIGA NARODÓW KOBIET

Spotkanie Polski z Brazylią okrzyknięto jako hit. Nic w tym dziwnego. Przeciwko sobie stanęły bowiem ekipy, które do tej pory przegrały tylko po jedynym meczu. Polki uległy Turcji (2:3), a Brazylijki Włoszkom (0:3). Oba zespoły mogły też pochwalić się imponującą serią sześciu kolejnych zwycięstw.

Fachowcy wyżej oceniali jednak szanse drużyny z Ameryki Południowej. W ostatnich latach aż ośmiokrotnie wygrywała z naszą ekipą. Przegrała natomiast tylko raz, przed rokiem - w meczu o trzecie miejsce Ligi Narodów.  

Brazylijki przystąpiły do spotkania osłabione brakiem Any Cristiny De Souzy. Atakująca w czwartek w starciu z Francją doznała kontuzji i nie zagra już do końca turnieju w Japonii. Mimo to Biało-czerwone spodziewały się bardzo trudnej przeprawy. - Kontuzja Any Cristiny może zmienić analizę gry rywalek. W ich składzie są dwie rozgrywające, które preferują zupełnie inny styl gry. Do tego wróciła Gabi, więc jest to już inna Brazylia niż ta, którą można było oglądać w poprzednich spotkaniach – oceniła Malwina Smarzek, atakująca polskiej kadry.

Nasze siatkarki wyszły na parkiet mocno zmotywowane. Postawiły się rywalkom. Po asie serwisowym Katarzyny Wenerskiej wyszły na prowadzenie 9:8. Po chwili miały już dwa punkty przewagi (11:9). I na tym dobra gra się skończyła. Kolejne piłki należały do Brazylijek. Brylowały Gabi, Julia Bergam i Julia Kudiess. W naszej drużynie natomiast przestało funkcjonować przyjęcie zagrywki. Ani Martyna Czyrniańska, ani Martyna Łukasik nie były w stanie dokładnie dograć piłkę do rozgrywającej. To spowodowało, że Wenerska zmuszona została uprościć grę i zrezygnować z wystaw do środkowych. Rywalki z łatwością więc czytały grę naszej drużyny, raz za razem stawiając szczelny blok. Nie zawsze przynosił im on bezpośredni punkt. Pozwalał jednak podbić piłkę i wyprowadzić akcję.

W końcówce, gdy ważyły się losy seta właśnie blok okazał się kluczowy. Kudiess dwukrotnie z rzędu zablokowała Magdalenę Stysiak, a Łukasik zaatakowała daleko poza linię boiska i Brazylijki miały sześć setboli. Wykorzystały jednak dopiero czwartego z nich - Tainara trochę szczęśliwie trafiła w linię boczną boiska.

Na początku drugiej partii wydawało się, że Polki będą w stanie powalczyć o zwycięstwo. Grały perfekcyjnie. Wszystko im wychodziło. Blok, atak, gra w defensywie – nie miały słabych punktów. Przeciwniczki były zaskoczone i bezradne. Biało-czerwone wygrywały aż 8:2. Niestety, wtedy powtórzył się scenariusz z premierowej odsłony. Nasze zawodniczki nagle straciły koncentrację i zanim się spostrzegły straciły prowadzenie (10:11). Na tym ich problemy się nie skończyły. Brazylijki szły za ciosem i powiększały przewagę. Stefano Lavarini, trener Biało-czerwonych, chcąc ratować sytuację, co rusz wprowadzał na parkiet nowe zawodniczki. Szansę dostały: Malwina Smarzek, Magdalena Jurczyk, Paulina Damaske i Alicja Grabka. Każda z nich miała dobre momenty, ale szybko gasły i ich wejście na niewiele się zdało.

Przełamanie nastąpiło dopiero w trzecim secie, bo na wyższy poziom wskoczyły Łukasik i Stysiak. Niestety, był to chwilowy zryw. Wystarczył tylko na przedłużenie spotkania. W czwartej partii gra wróciła do normy, czyli Polki prezentowały nierówną dyspozycję, dobre akcje przeplatały fatalnymi pomyłkami i w efekcie od początku musiały gonić wynik. Cały czas jednak były blisko. Końcówka była nerwowa, nie brakowało także kontrowersji - sędziowie sporo akcji musieli analizować na wideo. Brazylijki wygrywały 23:18, ale Polkom udało się doprowadzić do emocjonującego finiszu. Duarte zepsuła zagrywkę, Tainara pomyliła się w ataku, a Stysiak zablokowała Julię Bergmann i przewaga stopniała do punktu (23:22). Brazylia w swoich szeregach ma jednak Gabi. To jedna z najlepszych siatkarek na świecie i w piątek to potwierdziła. Po serii punktów naszej drużyny, dostała piłkę do ataku i ją skończyła, dając swojej drużynie meczbola. Po chwili spotkanie zakończył efektowny blok na Smarzek.

Warto dodać, że był to pierwszy mecz Polek w tej edycji Ligi Narodów, w którym nie zdobyły choćby punktu. Do końca turnieju w Chibie pozostały im jeszcze spotkania z Japonią (sobota) oraz Bułgarią (niedziela).  

(mic)

Grupa IX (Chiba/Japonia)

◼  Polska – Brazylia 1:3 (22:25, 21:25, 25:21, 22:25)

POLSKA: Wenerska (2), Czyrniańska (6), Korneluk (10), Stysiak (15), Łukasik (13), Gryka (8), Szczygłowska (libero) oraz Łysiak, Smarzek (7), Grabka, Damaske (3), Jurczyk. Trener Stefano LAVARINI.

BRAZYLIA: Ratzke (3), Begman (22), Kudiess (14), Tainara (10), Gabriela Braga Guimaraes Gabi (24), Duarte (7), Marcelle (libero) oraz Kisy Nascimento. Trener Jose Roberto GUIMAREAES.

Sędziowali: Carla Hoorweg (Australia) i Sze Lai Cedric Chung (Hongkong). Widzów 1965.

Przebieg meczu

I: 10:9, 13:15, 16:20, 22:25.
II:
10:7, 13:15, 16:20, 21:25.

III: 10:5, 15:12, 20:17, 25:21.

IV: 7:10, 11:15, 16:20, 22:25.

Bohaterka – GABI.