Zastrzyk optymizmu!
Powrót na bieżnię był trudny, okupiony bólem i chwilami zwątpienia, a teraz Sofia Ennaoui marzy o występie we wrześniowych mistrzostwach świata.
Sofia Ennaoui po 1,5-rocznej przerwie powróciła na bieżnię i pragnie odzyskać radość z biegania. Fot. Michał Laudy/PressFocus
Gdy dość nieoczekiwanie filigranowa (158 cm, niewiele powyżej 40 kg) zawodniczka pojawiała się na bieżni, od razu zyskała sympatię kibiców oraz koleżanek i kolegów z reprezentacji. Trudno się dziwić, wszak drobniutka i uśmiechnięta biegaczka zamieniała się w lwicę i nigdy nie odpuszczała swoim bardziej renomowanym i utytułowanym rywalkom. Gdy jako 19-latka na igrzyskach w Rio de Janeiro 2016 wystąpiła w finale 1500 m i zajęła 10. miejsce, wiedzieliśmy, że ma potencjał na szybkie bieganie i nawiązanie walki z najlepszymi na świecie. Gdy doszły medale mistrzostw Europy (na stadionie srebro i brąz) oraz w hali (srebro i 2 x brąz) i udany występ w mistrzostwach świata w Eugene (5. lokata), byliśmy przekonani, że w kolejnych występach najwyższej rangi Sofia Ennaoui, bo o niej mowa, będzie meldowała się na podium... Mało kto przypuszczał, że nastąpi nieoczekiwany zwrot akcji.
Ciernista droga
Zosia, bo tak funkcjonuje w sportowym światku, w 2021 roku nie mogła pojechać na igrzyska do Tokio z powodu urazu ścięgna pięty. Zdołała pozbierać się i, jak już wspomnieliśmy, zaliczyła wielce udany występ w MŚ w Eugene. Jednak od halowych mistrzostw Europy w Stambule w 2023 r. (brąz) zaczęły się nieszczęścia. Choroby, kontuzje, pasmo nieszczęść i operacja, a potem żmudna rehabilitacja, sprawiły, że fani Królowej Sportu powoli zapominali o tej sympatycznej, niezwykle zadziornej zawodniczce.
W czerwcowych mistrzostw Europy w Rzymie w 2024 r. podczas biegu eliminacyjnego na 1500 m zerwała ścięgno Achillesa. Koszmar! Tylko siłą woli dotarła do mety. A wszystko to przed wymarzonymi igrzyskami w Paryżu. Rywalizację w stolicy Francji obserwowała przykuta do łóżka po operacji ścięgna. Denerwowała się tak samo, jakby miała stanąć na starcie, a momentami nawet i więcej. Trzymała kciuki za Weronikę Lizakowską, która ustanowiła rekord Polski – 3:57,31, ale i tak przepadła w półfinale.
Rewolucyjne zmiany
Gdy leżała w łóżku, również miała czas na przemyślenia. Postanowiła dokonać rewolucyjnych zmian w swoim dotychczasowym życiu sportowym. Po 15 latach możliwość współpracy z trenerem Wojciechem Szymaniakiem się wyczerpała i się z nim rozstała. Szkoleniowiec towarzyszył jej od początku kariery, ale nie rozdzierał szat, a wręcz przeciwnie, w wypowiedziach medialnych stwierdził, że doskonale ją rozumie, podziękował za dotychczasową współpracę oraz życzył dalszych sukcesów.
Po operacji Achillesa Ennaoui miała czas na podjęcie decyzji w sprawie trenera. Przeniosła się do międzynarodowej grupy prowadzonej przez Trevora Paintera i Jenny Meadows, która ma siedzibę w Manchesterze. I tam właśnie w październiku rozpoczęły się pierwsze treningi. Sofia, jak wyznała reporterowi TVP Sport Aleksandrowi Dzięciołowskiemu, jechała tam z duszą na ramieniu, bo nie wiedziała, co ją czeka. W nowym otoczeniu i rzeczywistości zacisnęła zęby i starała się pokazać z jak najlepszej strony. Pojawiły się chwile zwątpienia i łzy, bo trzeba było nadrabiać stracony dystans, a czasy były dalekie od tych, jakich oczekiwała. Przygotowywała się w południowej Afryce, a przy dacie powrotu do rywalizacji postawiła spory znak zapytania.
Radość po 1,5 roku
- Wrócę na bieżnię gdy mój organizm będzie gotowy pod względem fizycznym i mentalnie przygotowany do wysiłku – zadeklarowała Sofia, która od 2017 r. ściśle współpracuje z psychologiem.
Sympatyczna Zosia zdecydowała się na start pod koniec maja w Memoriale Ireny Szewińskiej w Bydgoszczy. Wybrała 800 m i jej czas 2:01,42 po 1,5-rocznej przewie był wielce obiecujący. I cóż, że zajęła 10. miejsce, ale najważniejsze – jak mówią jej brytyjscy szkoleniowcy - żeby odzyskać radość biegania. Czy rzeczywiście tak było? Chyba nie była do końca przekonana, bo ciągle powtarzała, że ten start powinien być mocniejszy. Ot taki, z przytupem...
W minioną niedzielę podczas I Mityngu im. H. Konopackiej w Warszawie zdecydowała się na swój koronny dystans 1500 m. Zademonstrowała, naszym zdaniem, namiastkę swojego stylu. Cały czas była przyczajona za dwiema Etiopkami, Terekech Ololą oraz Kiros Muaz, i gdy wychodziły na ostatnią prostą filigranowa Zosia musiała się zmagać nie tylko z rywalkami, ale również z przeciwnym wiatrem. Popisała się niezwykle skutecznym finiszem i w efektownym stylu wygrała. Czas 4:07,08, jest daleki od jej rekordu życiowego, 3:59,69, ale na pewno dostała zastrzyk optymizmu...
- Mam cele i marzenia, bo nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa – wyjawiła ambitna biegaczka reporterowi TVP Sport. - Każdy trening, każdy bieg w zawodach przybliżają mnie do celu. Chciałabym jeszcze coś dodać do swojego CV i, mam nadzieję, zdobyć medal mistrzostw świata!
Od 13 do 21 września w Tokio rozegrane zostaną mistrzostwa globu, gdzie Sofia Ennaoui chciałaby wystąpić w finale i walczyć o podium. W Eugene była piąta...
(sow)