Zarobili, więc wydają
Na obóz Cracovii w Warce pojechało dwóch nowych piłkarzy, w tym napastnik Filip Stojilković.
Kadra trenera Luki Elsnera musi zostać wzmocniona. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
CRACOVIA
Za trzy tygodnie Pasy zaczną nowy sezon bez najlepszego napastnika i obrońcy, a także wyróżniającego się młodzieżowca. Na razie z drużyny więcej jest odejść niż transferów przychodzących, ale klub zamierza działać spokojnie.
Pierwszy transfer gotówkowy
Za darmo odszedł napastnik Benjamin Kallman, który zamierza strzelać gole w 2. Bundeslidze dla Hannoveru 96. W ostatnich dniach dołączył do niego Virgil Ghita. Środkowy obrońca miał ważną umowę, więc na nim udało się zarobić – według nieoficjalnych informacji około 700 tys. euro. Z kolei za pomocnika Filipa Rózgę, który przeniósł się do austriackiego Sturmu Graz, krakowianie razem z bonusami mogą zainkasować łącznie 2 mln euro. Część tych środków zostanie zainwestowanych w nowych graczy, bo przed trenerem Luką Elsnerem postawione zostało zadanie awansu do europejskich pucharów. A wiadomo, że z pustego i Salomon nie naleje. Niemiecki dziennikarz Florian Plettenberg ze „Sky Sport” podał, że Cracovia zapłaciła 500 tys. euro SV Darmstadt 98 z 2. Bundesligi 500 tys. za napastnika Filipa Stojilkovicia. Urodzony w Szwajcarii Serb podpisał trzyletni kontrakt, z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.
Zastąpi Kallmana?
W poprzednim sezonie 25-latek był wypożyczony do OFK Belgrad. W czwartej drużynie serbskiej ekstraklasy zaliczył 27 meczów, strzelił 7 goli i zanotował 3 asysty. Mierzący 186 cm zawodnik ma na koncie 22 występy w 2. Bundeslidze (4 gole) i 6 w Bundeslidze. Był regularnie powoływany do reprezentacji młodzieżowych. W kadrze do lat 21 Szwajcarii rozegrał 25 spotkań i zdobył 2 bramki. -Stojilković to nowoczesny napastnik – silny, pracowity i skuteczny. Potrafi odnaleźć się zarówno w polu karnym, jak i w grze kombinacyjnej. Trenerzy cenią go za pressing, inteligencję boiskową i umiejętność wykorzystywania nawet najmniejszych okazji bramkowych – tak swojego nowego piłkarza charakteryzuje Cracovia. Czy zostanie następcą Kallmana, którego pokochała krakowska publiczność? Może liczby Stojilkovicia nie rzucają na kolana, ale Fin też nie przychodził pod Wawel jako gwiazda. Owszem, był królem strzelców ekstraklasy, ale tylko w ojczyźnie, gdzie rozgrywki stoją na niższym niż u nas poziomie.
Problemy Hasicia
Stojilković jest dopiero drugim zawodnikiem pozyskanym przez Cracovię (pierwszy przyszedł Dominik Piła, któremu skończyła się umowa z Lechią Gdańsk), a odeszło sześciu. Osoby odpowiedzialne za transfery kierują się starożytną maksymą „Festina lente”, co oznacza „spieszyć się powoli”. – Chcielibyśmy mieć nowych zawodników jak najwcześniej, ale równocześnie dbamy o jakość transferów. Mamy określony cel na zbliżający się sezon, zawodnicy, którzy przekroczą drzwi naszej szatni, muszą prezentować określoną jakość. Nie rywalizujemy o puchar króla letnich przygotowań, z nikim się nie ścigamy. Dokonujemy ewolucji, a nie rewolucji składu – uważa Filip Trubalski, dyrektor techniczny. W sobotę, dzień przed wyjazdem na zgrupowanie w Warce, Pasy pokonały spadkowicza ze słowackiej ekstraklasy – Duklę Bańska Bystrzyca. Wygrały 3:1, choć przez ostatnie 30 minut grały w 10. Z powodu kontuzji musiał zejść Michał Rakoczy, nie było już kogo z niego wstawić, a Luka Elsner nie chciał robić zmiany powrotnej. Uraz reprezentanta do lat 21 nie jest poważny, za to przez kilka tygodni z pełnych treningów wyłączony będzie Ajdin Hasić. Bośniak ma złamane żebro i to jest zła wiadomość, bo straci ważną część okresu przygotowawczego.
Michał Knura