Sport

Zacząć jak należy

Najbliższe mecze na Stadionie Śląskim mogą się okazać dla Ruchu kluczowe. Pierwszy z nich – już jutro.

Patryk Szwedzik pokazuje, że zasłużył na grę w wyjściowej jedenastce. Fot. Krzysztof Porębski/Press Focus

RUCH CHORZÓW

Do Parku Śląskiego przyjedzie Górnik Łęczna, który w pewnym sensie jest dla trenera Dawida Szulczka rywalem wyjątkowym. To właśnie w spotkaniu z tym zespołem debiutował na ławce Niebieskich 31 sierpnia zeszłego roku (także w Kotle Czarownic), ogrywając go w dobrym stylu 3:2. Dla łęcznian była to pierwsza porażka w sezonie. We wcześniejszych 7 spotkaniach nie wygrali tylko raz.

Rozsądniejszy terminarz

Teraz w Chorzowie braliby taki rezultat w ciemno, bo nastroje wokół Ruchu po remisie z Niepołomicach nie są najlepsze. 14-krotni mistrzowie Polski zagrali słabo, mieli problemy z kreowaniem zagrożenia i popełnili kilka błędów w defensywie. Z Górnikiem trzeba to poprawić, tym bardziej że nie jest tajemnicą, że jeśli zespół zanotuje słaby początek sezonu – poniekąd kontynuując wiosenne trendy i powtarzając sytuację z czasów Janusza Niedźwiedzia sprzed roku – trener Szulczek znajdzie się w poważnych tarapatach. Remis z Puszczą – okej, można zrozumieć, ale Górnika, który przegrał przed tygodniem z Polonią Bytom 0:3 i jest mocno zdezorganizowany, u siebie ograć po prostu wypada. W tym sezonie terminarz bardziej sprzyja Ruchowi. W poprzednim dzielił się on nijako na dwie jakże różne części – najpierw Niebiescy grali z samymi pierwszoligowymi gigantami (tracąc mnóstwo punktów), a potem głównie z tymi słabszymi (tam punktowali o niebo lepiej, przede wszystkim jesienią). Teraz kalendarz jest bardziej „w kratkę”, tj. naprzemiennie rywal słabszy i mocniejszy. Przynajmniej na papierze.

Solidnie zapunktować

Na papierze też wydaje się, że ci bardziej przystępni w pierwszych kolejkach będą właśnie przyjeżdżać na Stadion Śląski. Teraz będzie Górnik, potem wciąż niewierząca w swoje utrzymanie Pogoń Siedlce, młodziutka i także obita na inaugurację Stal Rzeszów oraz biedny, choć szalenie ambitny beniaminek z Bytomia. Mającemu niezły skład i wysokie aspiracje Ruchowi wypada w tych czterech meczach solidnie zapunktować. Jeśli się nie uda – jak przed rokiem, końcówka sierpnia może przy Cichej stanąć pod znakiem zmiany szkoleniowca. Bo pomiędzy są jeszcze wyjazdy do Wrocławia (chorzowscy kibice chcą wypełnić ponad 3-tysięczny sektor gości) oraz Warszawy, a więc do zespołów teoretycznie mocniejszych, a już na pewno bogatszych.

W starciu z Górnikiem można spodziewać się drobnych roszad w jedenastce Ruchu. W oczach trenera Szulczka wielkim wzmocnieniem jest stoper Przemysław Szymiński, który może już jutro spróbuje wygryźć ze składu Andreja Lukicia. Golem w Niepołomicach na wyjściowy skład zapracował też Patryk Szwedzik, choć... wcale nie jest powiedziane, że na skrzydle. Mając na uwadze, że były gracz Chrobrego został ściągnięty również jako awaryjna opcja na środek ataku, a w spotkaniu z Puszczą zupełnie niewidoczny był Tomasz Bała (nie w całości ze swojej winy), Szwedzik może zagrać jako „dziewiątka”. Zresztą... bramkę zdobył jak napastnik, głową, a mierzy o 6 cm więcej niż chociażby (kontuzjowany) Daniel Szczepan (185 cm do 179 cm)!

Głodni zwycięstwa

Z chorzowskiego punktu widzenia Górnik Łęczna... aż prosi się, aby go pokonać. Latem na Lubelszczyźnie zaszło wiele zmian, z utratą kapitalnego jak na pierwszoligowe realia duetu napastników Warchoł-Banaszak, który zakotwiczył we Wrocławiu. Do tego odeszły takie postacie, jak Jonathan de Amo, Damian Zbozień, Marko Roginić czy Paweł Żyra, więc zmian było sporo. Ci, którzy przyszli, na papierze zdają się nie wypełniać w stu procentach powstałych wyrw, co w pewnym stopniu potwierdziła 1. kolejka, gdy łęcznianie ulegli beniaminkowi z Bytomia aż 0:3 i to jeszcze u siebie. – Zrobiliśmy dokładną analizę, ale wynik 0:3 nie do końca oddaje to, co działo się na murawie. Mieliśmy swoje szanse i to spotkanie mogło zakończyć się inaczej. Liczy się przede wszystkim wynik, który nas zabolał. Przepracowaliśmy jednak tamto spotkanie i mam nadzieję, że efekty będą już wkrótce widoczne. Jesteśmy głodni wygranej – mówił w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" prawy obrońca Górnika Jakub Bednarczyk.

Piotr Tubacki