Zabrakło niewiele
Biało-czerwoni ponieśli pierwszą porażkę, po tie-breaku z Włochami.
Włosi okazali się mocniejsi na siatce i zdobyli 17 punktów blokiem. Fot. Volleyball World
LIGA NARODÓW
Spotkanie mistrza z wicemistrzem świata w piątym spotkaniu Ligi Narodów w Chicago dostarczyło dużo emocji, choć tylko okresami stało na wysokim poziomie. Wszystko zakończyło się tie-breakiem, po którym cieszyli się Włosi. Biało-czerwoni mieli szanse na sukces, ale ich nie wykorzystali. Ponieśli pierwszą porażkę, ale przed nimi jeszcze trzy ważne spotkania z wymagającymi rywalami.
Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że drugi turniej będzie niezwykle wymagający, bo rywale są o wiele mocniejsi. Trener Nikola Grbić dokonał też roszad w składzie, choć jedna była wymuszona. Kontuzjowanego Rafała Szymurę zastąpił Aleksander Śliwka, który w składzie miał pojawić się dopiero w trzeciej imprezie, w Gdańsku. Marcin Komenda był odpowiedzialny za rozegranie, zaś za przyjęcie Artur Szalpuk i Kamil Semeniuk, środkowi pozostali bez zmian: Szymon Jakubiszak i Marcin Poręba, podobnie jak atakujący Kewin Sasak oraz libero Maksymilian Granieczny.
W pierwszym secie, dość niemrawym w naszym wykonaniu, trener dokonał podwójnej zmiany, a na krótko pojawił się wspomniany Śliwka. Po nieudanej zagrywce Semeniuka Włosi objęli prowadzenie 10:8, którą powiększali. Nie pamiętam, by na przestrzeni ostatnich lat Biało-czerwoni przegrywali z jakimkolwiek rywalem różnicą 11 pkt (11:22). Stratę zniwelowali, ale – rzecz jasna – seta trzeba było zapisać na straty. O wysokiej porażce zadecydowała niemoc w ataku. Mieliśmy zaledwie 32% skuteczności, choć na przyjęcie nie mogliśmy narzekać (50%). Jednak Włosi mieli oba te elementy równomiernie rozłożone, dlatego mieli taką wysoką przewagę i osiągnęli pewną wygraną. W tej partii zupełnie niewidoczny był Sasak (12% skuteczności w ataku), który raz po raz trafiał w blok rywali lub posyłał piłkę w aut. Zupełnie nie był sobą, dziwnie spięty i momentami sprawiał wrażenie nieobecnego na parkiecie. W kolejnych odsłonach było nieco lepiej, ale niczym nie przypominał bombardiera z pierwszej imprezy.
Druga odsłona była niezwykle wyrównana, jej wynik oscylował wokół remisu. Jednak od stanu 18:18 przewaga powoli przesuwała się na naszą stroną, głównie za sprawą dwóch skrzydłowych Szalpuka oraz Semeniuka. Ten pierwszy świetnie przyjmował i był nieuchwytny w ataku, drugi dzielnie go wspierał i zdobył dwa zwycięskie punkty.
Udane końcowe fragmenty scementowały nasz zespół, ale w trzecim secie wynik znów "kręcił" się wokół remisu. Po złej zagrywce Jurija Romano nasi siatkarze wyszli na prowadzenie. A potem cierpliwie dokładali punkt po punkcie i tę partię wygrali. Nasz zespół w tych końcowych fragmentach pokazał dużą siłę mentalną.
Włoski szkoleniowiec niewiele się zastanawiał i dokonał roszad w składzie. W roli atakującego pojawił się Kamil Rychlicki, który urodził się w Luksemburgu i posiada podwójne obywatelstwo - polskie i włoskie - ale wybrał grę dla Italii. To właśnie on zmobilizował zespół do lepszej gry i w kluczowych momentach w obu setach zdobywał cenne punkty. W 4. secie Włosi prowadzili kilkoma punktami i ich wygrana była niezagrożona. Nasz zespół, jak na ironię losu, dysponował dobrym przyjęciem oraz atakiem, ale to nie przełożyło się na zdobycz punktową. W tie-breaku gra falowała i do zmiany pól Włosi prowadzili 8:5. Po udanym ataku oraz bloku Polacy wyszli na prowadzenie 11:10, ale końcowe fragmenty należały jednak do rywali.
To pierwsza porażka Polaków, ale nie należy z niej robić tragedii. Włosi grali pełnym składem, a trener Grbić nadal eksperymentuje personalnie.
◼ Włochy – Polska 3:2 (25:17, 23:25, 21:25, 25:20, 15:11)
WŁOCHY: Giannelli , Michelietto (18), Gallassi (15) , Romano (13), Lavia (7), Gargiulo (10), Balaso (libero) oraz Porro, Rychlicki (11), Bottolo (8). Trener Ferdinando DE GIORGI.
POLSKA: Komenda (2), Szalpuk (20), Jakubiszak, Sasak (12), Semeniuk (18), Poręba (3), Granieczny (libero) oraz Kozub, Gomułka, Śliwka (1), J. Nowak (11), Czunkiewicz (libero). Trener Nikola GRBIĆ.
Sędziowali: Yuri Ortiz Ramirez (Dominikana) i Nathan Mahaven (USA). Widzów 2236.
Przebieg meczu
I: 10:8, 15:11, 20:11, 25:17.
II: 10:9, 14:15, 18:20, 23:25.
III: 10:8, 15:13, 19:20, 21:25.
IV: 9:10, 15:13, 20:14, 25:20.
V: 5:3, 10:8, 15:11.
Bohater - Alessandro MICHELIETTO
(sow)
Grupa IV (Burgas, Bułgaria)
◼ Ukraina – Francja 0:3 (23:25, 21:25, 17:25)◼ Turcja – Słowenia 0:3 (16:25, 22:25, 18:25)
◼ Bułgaria – Japonia 3:0 (27:25, 25:23, 25:19)
Grupa V (Belgrad, Serbia)
◼ Niemcy – Kuba 1:3 (25:19, 18:25, 22:25, 21:25)◼ Holandia – Argentyna 0:3 (20:25, 14:25, 22:25)
◼ Serbia – Iran 1:3 (21:25, 19:25, 25:23, 23:25)
1. POLSKA |
5 |
4/1 |
13 |
14:5 |
2. Słowenia |
5 |
4/1 |
11 |
12:7 |
3. Włochy |
5 |
4/1 |
10 |
13:9 |
4. Japonia |
5 |
3/2 |
9 |
10:6 |
5. Brazylia |
4 |
3/1 |
9 |
11:5 |
6. Francja |
5 |
3/2 |
8 |
11:9 |
7. Bułgaria |
5 |
3/2 |
8 |
10:8 |
8. Kanada |
4 |
2/2 |
7 |
10:8 |
9. Argentyna |
5 |
3/2 |
8 |
10:9 |
10. Ukraina |
5 |
2/3 |
7 |
10:11 |
11. Iran |
5 |
2/3 |
7 |
10:12 |
12. Chiny |
4 |
2/2 |
6 |
6:7 |
13. Kuba |
5 |
2/3 |
6 |
10:12 |
14. USA |
4 |
2/2 |
5 |
7:9 |
15. Niemcy |
5 |
1/4 |
6 |
10:13 |
16. Turcja |
5 |
1/4 |
3 |
5:12 |
17. Holandia |
5 |
1/4 |
3 |
5:13 |
18. Serbia |
5 |
1/4 |
3 |
4:13 |