Sport

Zabrakło dwóch elementów

– Nie jestem zadowolony z wyniku – komentował po meczu w Ostrawie Edward Iordanescu, trener Legii.

Szkoleniowiec Legii miał pewne uwagi po remisie z Banikiem. Fot. Michał Meissner/PAP

LEGIA WARSZAWA

Ponad 15 tysięcy kibiców na Stadionie Miejskim w Ostrawie-Vitkovicach zobaczyło w czwartek znakomite spotkanie. Świetna była atmosfera na trybunach, pojawił się na nich komplet publiczności, w tym grupa 800 kibiców warszawskiego klubu. Do tego przede wszystkim pokazano jakość na piłkarskiej murawie. Banik, prowadzony przez dobrze znanego z pracy w Polsce byłego trenera Zagłębia Lubin Pavla Hapala, nie zaczął dobrze sezonu, bo przegrał na inaugurację Chance Liga z Bohemiansem w Pradze 0:1. Z Legią jedenastka z Ostrawy, wspierana przez grupy kibiców GKS-u Katowice i ROW-u Rybnik, zagrała jednak bardzo dobrze.   

Dwa razy prowadziła, a przy tym miała trochę pecha. Zaraz na początku w poprzeczkę strzelił Erik Prekop, a w drugiej połowie przy prowadzeniu 2:1 w słupek trafił z kolei dobrze grający na prawej stronie David Buchta. Na dodatek w doliczonym czasie austriacki arbiter nie uznał bramki kapitana zespołu Michala Frydrycha, innej znanej postaci Banika, byłego gracza Wisły Kraków. W tej sytuacji był minimalny spalony.

Decydują konkretne sytuacje, a nie inne aspekty, jak posiadanie piłki, gdzie szczególnie w pierwszej połowie przeważaliśmy pod tym względem. Przy pierwszej straconej bramce Dominika Holca zmyliło dotknięcie piłki przez Karela Pojeznego. Nie dość dobrze zachowaliśmy się też przy drugim straconym golu. Sprawa awansu do kolejnej rundy rozgrywek jest jednak otwarta, nic nie jest jeszcze przesądzone – podkreśla trener Hapal.

Legia ma powody do zadowolenia, bo dwa razy odrobiła przecież stratę, a trafienie na 2:2 rezerwowego Jeana-Pierre’a Nsame padło w samej końcówce. – Wierzę w to, że u nas, przed naszymi kibicami, awansujemy. Trzeba grać swoje, wierzyć w siebie i wykonywać zadania zlecone przez trenera. Na pewno trzeba też zwrócić uwagę na grę w tyłach. Nie możemy tracić koncentracji i skupiać się tylko na grze z przodu. Musi być zachowany balans – podkreśla kameruński napastnik warszawskiej drużyny. Z remisu 2:2 nie był zadowolony trener Edward Iordanescu. Mam szacunek do Banika, pana Hapala i pracy czeskiego zespołu, ale rezultat mnie nie satysfakcjonuje. Zabrakło nam dwóch elementów. Po pierwsze, nie zachowaliśmy zimnej krwi. Mieliśmy kapitalną okazję pod koniec pierwszej połowy, której nie wykorzystaliśmy (Kacper Chodyna – przyp. red.). Takie szanse, szczególnie w Europie, muszą kończyć się bramkami. Druga sprawa to naiwność. Kontrolowaliśmy 80 proc. spotkania, a mogliśmy przegrać.  Straciliśmy dwie bramki, nie akceptuję tego. Wolę zremisować 0:0 niż 2:2. Musimy poprawić grę defensywną – analizuje Rumun.

Korespondencja z Ostrawy Michał Zichlarz