Sport

Zabrakło 5 milionów

Barcelona kilkukrotnie zmieniała decyzję w sprawie wylotu na tournée po Azji.

Czy Marc-Andre ter Stegen straci opaskę kapitana? Fot. IMAGO/PressFocus

HISZPANIA

Do niezwykłych scen doszło w czwartek w Barcelonie. Piłkarze Blaugrany co chwilę pakowali i rozpakowywali walizki, nie wiedząc, czy lecą do Japonii na azjatyckie tournée, czy może zostają na Półwyspie Iberyjskim do niedzieli, żeby w poniedziałek rozpocząć zmagania na Dalekim Wschodzie od wizyty w Korei Południowej. Co wpłynęło na taki rozwój sytuacji? Jedna z japońskich firm, która miała być sponsorem wyjazdu Barcelony do Azji, spóźniła się z przelaniem 5 milionów euro na konto klubu. Barcelona uznała to za obrazę, więc zdecydowała się, że nie ma zamiaru nigdzie się ruszać, choć lot samolotem był zaplanowany w czwartek na godzinę 11. – Pracujemy nad tym, żeby lecieć do Korei. Nie lecimy do Japonii, bo nie poszanowano naszego klubu. Bronimy naszych interesów – powiedział redakcji Jijantes Rafa Juste, wiceprezydent Barcy.

Jeden dzień spóźnienia

Chwilę później sytuacja całkowicie się zmieniła, ponieważ brakująca kwota trafiła na konto Dumy Katalonii. Sprawę w swoje ręce wzięła firma Rakuten, były sponsor Barcelony. Wyłożyła brakujące 5 milionów euro, więc zawodnicy Hansiego Flicka znów zaczęli szykować się do wylotu. Pojawił się jednak kolejny problem, bo klub nie był w stanie dogadać się z liniami lotniczymi na zaplanowanie nowego lotu do Japonii. Było to o tyle ważne, że zespół chciał w spokoju przygotować się do niedzielnego sparingu z Vissel Kobe, który najpierw został odwołany, a chwilę później na nowo zaplanowany. Ostatecznie stanęło na tym, że Barcelona wyleciała do Japonii z jednodniowym opóźnieniem, w piątek rano. „Delegacja pierwszej drużyny jest już w drodze do Japonii, by rozpocząć azjatyckie tournée w 2025 roku. Decyzja ta została podjęta po tym, jak klub i organizator rozwiązali wszystkie kwestie, które dwa dni temu zmusiły Barcę do zawieszenia udziału w meczu z Vissel Kobe, który ponownie znalazł się w planie tournée (27 lipca). Po zakończeniu tego pierwszego etapu tournée delegacja Barcy uda się do Korei Południowej, gdzie zaplanowano dwa kolejne mecze z: FC Seoul (31 lipca) i Daegu FC (4 sierpnia)” - napisano wczoraj chwilę po godzinie 11 w oficjalnym komunikacie.

Co z ter Stegenem?

Do Japonii Hansi Flick zabrał 31 piłkarzy, w tych aż czterech bramkarzy. W kadrze nie znalazł się jednak Marc-Andre ter Stegen, kapitan zespołu. Niemiecki golkiper narzeka na problemy z plecami. Podjął decyzję o tym, że podda się operacji kręgosłupa. Ta sytuacja po raz kolejny sprawia, że otoczenie Blaugrany zaczyna zastanawiać się nad przyszłością doświadczonego zawodnika. W poprzednim sezonie ter Stegen doznał urazu kolana, przez co do zespołu dołączył Wojciech Szczęsny, a Niemiec przez większość rozgrywek oglądał mecze z perspektywy trybun. Z Barcelony dochodzą nieoficjalne głosy, że klub chciałby odebrać mu opaskę kapitana, tym bardziej że jego rola w drużynie może w teorii zostać zmarginalizowana. Latem Barcę wzmocnił Joan Garcia, fantastyczny wychowanek Espanyolu, nowy kontrakt z klubem podpisał Wojciech Szczęsny, a ponadto w Dumie Katalonii pozostaje Inaki Pena. Przed Hansim Flickiem dwie ważne decyzje – kto potencjalnie może zostać nowym kapitanem i kto będzie pierwszym bramkarzem? Prezydent klubu Joan Laporta podkreślił w rozmowie z Mundo Deportivo, że liczy na talent Joana Garcii. - Zakontraktowaliśmy bramkarza o ogromnej jakości. Wszystko zależy od trenera, a tylko jeden z golkiperów może grać. Marc-Andre jest ważnym zawodnikiem w Barcelonie, ale po kontuzji kolana stan jego odcinka dolnego pleców pogorszył się, uniemożliwiając mu branie udziału w treningach – powiedział szef klubu.

Kacper Janoszka