Sport

Zabawa w kotka i myszkę

Prezes PZPN Cezary Kulesza chyba ma jeszcze dużo wątpliwości w kwestii nazwiska nowego selekcjonera. - Wydłużanie terminu jego ogłoszenia nikomu nie służy - uważa były reprezentant Polski Sławomir Majak.

Jakie nazwisko i kiedy zobaczymy tym razem? Fot. Tomasz Jastrzebowski/ Foto Olimpik/ PressFocus

Wiem, ale nie powiem - retorykę podobną do granego przez Marka Kondrata w „Kilerze” naczelnika więzienia Mieczysława przyjął Cezary Kulesza na temat ogłoszenia selekcjonera reprezentacji Polski. Zapytaliśmy byłych reprezentantów naszego kraju, czy zamieszanie związane z wyborem najważniejszego trenera nad Wisłą może mieć wpływ na grę kadry i jakiego wyboru się spodziewają.

Bez pośpiechu

- Prezes ma czas. Są teraz wakacje, tak więc trochę cierpliwości. Mecze eliminacyjne są dopiero we wrześniu, nie ruszyły jeszcze ligi w Europie, a to jest w tym najważniejsze. Przed startem ekstraklasy trener powinien być wybrany. Wy dziennikarze byście chcieli wybierać trenera, ustalać kadrę, a potem jak coś pójdzie nie tak, to wszyscy byliby winni, tylko nie wy - odpowiada nieco w swoim stylu Grzegorz Lato, gdy pytamy go, czy przeciągający się w czasie wybór selekcjonera może mieć negatywny wpływ na postawę drużyny narodowej.
W podobnym tonie wypowiada się Kazimierz Moskal. - Na zawodników nie powinno to mieć większego wpływu. Nie ma teraz zgrupowania ani meczów kontrolnych, czegoś, co zmuszałoby do natychmiastowego podjęcia decyzji. Ważne, aby prezes miał pewność, że decyzja, którą podejmuje jest dobra. Jeśli sprawy się komplikują, nie są dogadane pewne szczegóły albo wciąż się jeszcze waha, to takie przeciąganie nie jest dobre - mówi 6-krotny reprezentant Polski oraz były trener m. in Wisły Kraków.

Nie jest zdecydowany

Jacek Krzynówek już taki spokojny z powodu braku decyzyjności prezesa PZPN nie jest. - Czasu nie jest za dużo wbrew pozorom, a jeśli prezes to przeciąga w czasie, to wydaje mi się, że w stu procentach nie jest zdecydowany. Trzeba czekać, to Cezary Kulesza decyduje, podpisuje i bierze za to odpowiedzialność. Na pewno decyzja nie jest łatwa, biorąc pod uwagę to, że w ostatnich latach bardzo często zmieniamy selekcjonerów, co też na pewno nie napawa optymizmem - mówi były gracz m. in. Bayeru Leverkusen.
- Faktycznie zbyt długo czekamy na wybór nowego selekcjonera. Nie działa to z korzyścią dla żadnej ze stron. Z perspektywy czasu, który już minął od czasu zwolnienia Michała Probierza, widać, że prezes nie miał chyba przygotowanego planu B. Opcji pojawiło się bardzo dużo, przewinęło się mnóstwo nazwisk, a na końcu wszyscy możemy być zaskoczeni - uważa z kolei Sławomir Majak, jedna z legend Widzewa i 22-krotny reprezentant kraju.

Kto to będzie?

Czy byli reprezentanci mają swoje przeczucia i faworytów, kto przejmie kadrę po Michale Probierzu? - Nie bawię się w takie sprawy, bo mam już swoje lata i wróżenie już za bardzo mnie nie bawi. Mogę skomentować, gdy wybór będzie znany. Sam jestem ciekaw, kto to będzie - mówi król strzelców mundialu z 1974 roku.

- Nie mam pojęcia i na szczęście nie ja będę wybierał. Najważniejsze jest, aby nowy trener potrafił poskładać tę drużynę do kupy, bo takiej rozsypki jak obecnie nie było chyba nigdy w historii - uważa Krzynówek. - Faworyta nie mam i nie chcę typować, bo cały czas byłem w ostatnim czasie zaskakiwany. Teraz też tak może być, choć wydaje mi się, że będzie to jednak jedno z tych nazwisk, które się przewijały w mediach najczęściej - mówi Sławomir Majak.

Moskal jako jedyny z pytanych przez nas rozmówców wprost wskazuje, kto powinien przejąć stery kadry. - Jan Urban byłby dobrym kandydatem. Ciekawie rozwiązali to Niemcy, gdzie dotychczasowy asystent przejmował kadrę. To jest gwarantem kontynuacji pewnych spraw. U nas to wygląda nieco inaczej, bo sytuacja z Michałem Probierzem przyspieszyła i to zwolnienie było też chyba dość nieoczekiwane - mówi Moskal.

Polak czy obcokrajowiec?

Kwestią, która również rozpala emocje i dzieli kibiców, jest ta, czy kadrę powinien poprowadzić polski trener, czy szkoleniowiec z zagranicy. Wątpliwości w tej kwestii nie ma Grzegorz Lato. - Patrząc na historię polskiej piłki, to największe sukcesy odnosili polscy trenerzy, począwszy od Kazimierza Górskiego, Antoniego Piechniczka na Adamie Nawałce, mówiąc o bardziej współczesnych czasach, kończąc. Z obcokrajowcami nie mieliśmy ostatnio najlepszych doświadczeń. Mieliśmy jednego starszego pana z Portugalii, który "ani be, ani me, ani kukuryku" nie mówił po polsku. Stał jak mumia i jedyne, co tak naprawdę miał, to nazwisko, ale z tego wyboru śmiali się wtedy nawet Portugalczycy.
- Polski trener jest na pewno lepiej zorientowany w realiach i będzie mu łatwiej. Wiemy, jak ważne mecze nas czekają, więc im wcześniej dowiemy się, kto kadrę poprowadzi, tym dla całej polskiej piłki lepiej. Mam nadzieję, że na tym etapie zostały maksymalnie dwie kandydatury i dopinane są po prostu szczegóły. Bawienie się dalej w kotka i myszkę, wydłużanie tego terminu nikomu nie jest potrzebne - uważa Sławomir Majak.

- Swojego faworyta wskazałem, ale obcokrajowca też biorę pod uwagę. Znając prezesa Kuleszę, pewnie próbuje wszystkich zmylić i do końca utrzymać to w tajemnicy. Wydaje mi się, że jeśli zdecydował i sprawa jest rozstrzygnięta, to nie ma powodów, aby tego nie ogłaszać. Czasami o drobne rzeczy może się sprawa wywrócić i wychodzi się na niepoważnego człowieka. Tropami, które prezes sygnalizował w mediach, pewnie próbował nieco odwrócić uwagę od swojego faworyta - mówi z kolei Moskal.

- To jest reprezentacja i nazwisko trenera powinno być tak naprawdę drugorzędne. Potrzeba człowieka, który to poukłada i wprowadzi swoje porządki. To najważniejsza drużyna w kraju, bez względu na to, kto ją poprowadzi - kończy Jacek Krzynówek.

Mariusz Rajek