Sport

Za słabi na ekstraklasę?

Piłkarze Arki już po raz szósty awansowali do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Arka w ekstraklasie po 5 latach. Znowu będziemy świadkami zażartych derbów Trójmiasta. Fot. Piotr Kania/Pressfocus.pl

W zakończonych rozgrywkach I ligi Żółto-niebiescy nie mieli sobie równych. Na 34 spotkania wygrali aż 21, gromadząc 72 punkty. Przed rokiem zwycięska na zapleczu ekstraklasy Lechia Gdańsk miała 68 punktów, a ŁKS Łódź dwa lata temu - 66.

Trenerska ruletka

A przecież po sezonie 2023/24, który zakończył się dla gdynian katastrofą,  różnie mogło być. Przegrany z GieKSą bezpośredni awans w ostatniej, 34. kolejce, a potem przykra porażka w finałowym barażu z Motorem Lublin po bramce strzelonej przez rywala w doliczonym czasie. Można się załamać! W rozgrywki 2024/25 Arkowcy weszli z porażką ze Stalą Rzeszów 0:1 na inaugurację. Pod koniec sierpnia, po porażce w 7. kolejce u siebie z Górnikiem Łęczna 1:2 nic nie wskazywało, że nowy sezon będzie tak udany. W tym momencie zespół prowadzony jeszcze przez Wojciecha Łobodzińskiego znajdował się w ligowej tabeli na 9. miejscu! Miał dziesięć punktów straty do liderującej wtedy i wygrywającej na początku rozgrywek wszystko Niecieczy. Zniecierpliwione takim obrotem sprawy i takimi wynikami władze Arki zdecydowały się na zmianę na ławce trenerskiej. Miejsce Łobodzińskiego zajął jego asystent Tomasz Grzegorczyk. Nagle wszystko się odmieniło i zespół pod okiem 44-letniego szkoleniowca nie tyle zaczął grać jak z nut, ile wygrywać mecz za meczem! Z dwunastu meczów pod jego okiem Arka wygrała aż dziesięć, jeden zremisowała, jeden przegrała. Na koniec pierwszej części rozgrywek zespół z Trójmiasta był już na pozycji numer 2, z 40 punktami w 19 grach, o pięć oczek za Bruk-Betem, a o dwa przed Miedzią, którą w połowie marca, po serii słabszych gier i wyników objął… Wojciech Łobodziński!

Właśnie - trenerzy… Już wcześniej działacze Arki zdecydowali, że w przerwie zimowej drużynę przejmie Dawid Szwarga, pracujący w sztabie Marka Papszuna w Rakowie. Decyzja została podjęta, papiery podpisane, lecz nagle, jak wspomnieliśmy, jedenastka z Trójmiasta zaczęła wszystko wygrywać. Z podjętej wcześniej decyzji nie można było się już jednak wycofać. W styczniu przygotowania zaczął trener Szwarga, z kolei Tomasz Grzegorczyk znalazł zatrudnienie w sztabie Pogoni Szczecin. W zimowym okienku odeszła też inna ważna, żeby nie napisać - najważniejsza persona ze składu gdynian, napastnik Karol Czubak.

Czołowy snajper I ligi już wcześniej wzbudzał zainteresowanie innych. Jesienią zdobył 14 bramek, sezon wcześniej miał ich 15. Ostatecznie wybrał ofertę belgijskiego Kortrijk, a klub z Trójmiasta zarobił 700 tys. euro. Wiele się tam wiosną nie nagrał, łącznie 8 meczów, 73 minuty na boisku i spadek…

Potrzebują wzmocnień

Tymczasem prowadzona przez Dawida Szwargę Arka trzymała kurs na ekstraklasę. Świetna passa z końcówki 2024 roku była kontynuowana również i wiosną. W 15 grach w 2025 drużyna zgromadziła 32 punkty. Tylko rewelacyjny GKS Tychy był lepszy (33 punkty). Zespół prezentował moc przede wszystkim na swoim stadionie, gdzie nie przegrywał – wiosną nie poległ ani razu, w całych rozgrywkach tylko raz. Po odejściu Czubaka swoje robił doświadczony Szymon Sobczak – 13 bramek w rozgrywkach. W bramce wysoki poziom trzymał Damian Węglarz, a defensywę trzymał w ryzach inny znany z ligowych boisk zawodnik Michał Marcjanik. Ten obrońca rozgrywki skończył z pół tuzinem bramek. Do tego starający się Dawid Gojny – piłkarz rodem z Wodzisławia Śl. zanotował sześć asyst. W ekstraklasie ten lewy obrońca zadebiutuje w wieku… 30 lat.

Arka po pięciu latach awansowała do ekstraklasy i chciałaby w niej zostać dłużej niż było to w poprzednich okresach, które najczęściej kończyły się ledwie kilkoma sezonami w gronie najlepszych. Żeby tak było, to - jak mówi Dawid Szwarga - potrzebne są wzmocnienia zarówno sportowe, jak i organizacyjne.

- Doskonale wiem, że na tę chwilę nie jesteśmy gotowi na ekstraklasę – ani pod kątem personalnym, ani sztabowym czy organizacyjnym. Wiem, ile rzeczy musimy jeszcze poprawić w codziennym funkcjonowaniu, w sprawach związanych nawet z organizacją dnia meczowego czy organizacją wyjazdu. To niuanse, ale w każdym z tych elementów możemy być odrobinę lepsi. Jeżeli chce się rywalizować z wielkimi firmami w ekstraklasie, elementy poza boiskiem, na które ma się wpływ, muszą być dopięte na ostatni guzik. Wierzę, że do rywalizacji podejdziemy w pełni gotowi. Przed nami osiem tygodni pracy, żeby wejść na wyższy poziom niż obecnie - podkreślał.

Na liście życzeń Żółto-niebieskich są piłkarze Widzewa, Sebastian Kerk i Lubomir Tupta. Do tego obrońca Robert Ivanov, a także grający w Wiśle Kraków James Igbekeme. Z zespołem pożegnali się Filip Kocaba (Zagłębie Lubin). Odchodzą też Jordan Majchrzak, Martin Dobrotka, Ołeksandr Azacki, a z klubem pożegnał się również 41-letni Marcus Vinicius, związany z Arką przez kilkanaście lat, od 2012 roku.

Michał Zichlarz

20 MILIONÓW złotych - tyle wynosił budżet Arki na zapleczu ekstraklasy i należał oczywiście do najwyższych w tej klasie rozgrywkowej. Już przed sezonem działacze klubu z Gdyni informowali, że w rozgrywkach 2024/25 do dyspozycji będzie taka kwota. Początkowa była mowa o 15 mln zł, ale potem uległo to zmianie. To jeden z rekordów piłkarskiej sekcji Arki. W rozgrywkach 2007/08, kiedy klubem zawiadywał jeden z najbogatszych Polaków Ryszard Krauze, do dyspozycji było 16 mln zł. Z kolei w rozgrywkach 2019/20 – 22 mln złotych.