Z dedykacją dla Kone
Kanadyjczycy demolując The Maroons odnieśli w siódmym występie historyczne zwycięstwo w mistrzostwach świata.
Radość Kanadyjczyków po zwycięstwie z Katarem
Trzy godziny po zwycięstwie Szwajcarii z Bośnią i Hercegowiną w Los Angele,s na boisku obiektu BC Place Vancouver w Kanadzie rozegrano drugi mecz Grupy B. Choć piłkarze Klonowego Liścia na inaugurację zdobyli historyczny punkt w swoim trzecim występie w mistrzostwach świata, to selekcjoner Jesse Marsch był...zawiedziony postawą swoich zawodników z Bośnią i Hercegowiną, zremisowanym w Toronto 1:1. - Musimy wyciągnąć z tego naukę - podkreślił Amerykanin zapowiadając walkę o historyczne, mundialowe zwycięstwo. I jak zapowiedział jego podopieczni od początku mocno ruszyli do ofensywy i w 16 minucie BC Place eksplodował. Mahmud Abunada odbił piłkę przed siebie po silnym strzale Jonathana Davida, ale przy dobitce Cyle'a Larina nie miał już szans. Drugą swoją bramką na turnieju rodowity Ontarianin wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Les Rouges rozgrywali kapitalne spotkanie i za moment prowadzili już dwoma bramkami po tym jak J. David huknął nie do obrony. Ale to nie był koniec koncertu Kanadyjczyków. W 33 minucie Homam Ahmed faulował Tajona Buchanana na linii pola karnego. Sędzia początkowo wskazał na wapno i pokazał żółtą kartkę Katarczykowi, ale po analizie VAR zmienił decyzję wskazując na rzut wolny i usuwając z boiska winowajcę. Grający w dziesiątkę mistrzowie Azji stracili w doliczonym czasie jeszcze jednego gola po tym jak główkę Larina dobił J. David. To był nokaut. Maroones byli na deskach.
Na początku drugiej połowy radość Kanadyjczyków została zmącona fatalną kontuzją złamania nogi Ismaela Kone. Faulujący Assim Madibo ujrzał czerwoną kartkę, a Kone machając do kibiców opuścił boisko na noszach przy brawach na stojąco widowni. Grajacy w dziewiątkę Katarczycy stracili kolejnego gola z rzutu wolnego, którego Nathan Saliba zadedykował trzymając koszulkę z numerem 8 pechowemu koledze z zespołu. To były wzruszające sceny... Wkrótce wynik został skorygowany po samobójczym strzale Mohammada Almannai'ego. Na koniec hat-trick skompletował piłkarz meczu, J. David. Kanada zrobiła wielki krok w stronę fazy pucharowej
Zbigniew Cieńciała
OCENA MECZU ***
Kanada – Katar 6:0 (3:0)
1:0 - Larin, 16 min (bez asysty), 2:0 – J. David, 29 min (bez asysty), 3:0 - J. David, 45+2 (bez asysty), 4:0 – Saliba, 64 min (wolny), 5:0 – Manai, 75 min (samobójcza), 6:0 – J. David, 90+2. (asysta Saliba).
KANADA: Crepeau – Johnston, De Fougerolles (71. Shaffelburg), Cornelius (46. Bombito), Laryea – Buchanan, Eustaquio, Kone (56. Saliba), Ahmed (Oluwaseyi) – J. David, Larin. Trener Jesse MARSCH.
KATAR: Abunada – Al-Oui, Miguel, Khoukhi, Ahmed – Gaber (46. Manai), Madibo, Laye – Edmilson Junior (46. Fatihi, 87. Mendes), Abdurisag (40. Albrake), Afif (59. Al-Hussain). Trener: Julen LOPETEQUI.
Sędziował: Cristian Marcelo Garay Reyes (Chile). Żółte kartki: Cornelius (9. faul) – Fathy (66. faul). Czerwone kartki: Ahmed (31. faul), Modibo (54. faul). Widzów: 52 497. Piłkarz meczu: Jonathan DAVID.
