Wzmocnienie z Islandii
Oliver Stefansson dołączył do drużyny GKS-u Tychy w przeddzień sezonu.
Tyscy kibice z niecierpliwością czekają na inaugurację sezonu. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
GKS TYCHY
W przeddzień inauguracji sezonu GKS Tychy sprowadził dziesiątego zawodnika. Do zespołu Artura Skowronka dołączył Oliver Stefansson. Ci, którzy oczekiwali, że strzał w dziesiątkę dotyczył będzie napastnika, bo na tej pozycji Trójkolorowi ponieśli po rundzie wiosennej największe straty, mogą się czuć zawiedzeni, bo Islandczyk, który 3 sierpnia będzie obchodził 23. urodziny, jest obrońcą.
- Zostawiamy sobie pewne możliwości – zapewniał trener tyszan w ostatnich dniach. – Okienko transferowe nie jest dla nas zamknięte i do drużyny może dołączyć jeszcze jeden lub dwóch piłkarzy. Chcemy pozostawać cały czas czujni na wszystko, co się dzieje wokół nas. Prowadzimy pewne rozmowy. Zobaczymy jak i kiedy się one zakończą.
Awans do islandzkiej ekstraklasy
Ta pierwsza – już wiadomo – zakończyła się podpisaniem umowy do 2028 roku. Co wiadomo o wychowanku IK Akranes? W barwach tego klubu szybko dotarł do pierwszego zespołu i jako 16-latek zadebiutował w drużynie, która sięgając po mistrzostwo rozgrywek Inkasso-deild karla w 2018 roku wywalczyła awans do ekstraklasy.
Zanim jednak wybiegł na murawy najwyższej klasy rozgrywkowej na drugiej co wielkości wyspie w Europie, przeniósł się do Szwecji. Tam dość długo terminował w młodzieżowych grupach IFK Norkoeping, a 28 lutego 2021 roku zaprezentował się też w pierwszym zespole w Pucharze Szwecji, ale na tym się skończyło. Po trzech latach wrócił więc do Akranes i zaliczył spadek z Besta-deild karla, ale jednocześnie został zauważony przez działaczy mistrzowskiego Breidablik. Dzięki temu nie tylko pozostał na najwyższym szczeblu rozgrywek w Islandii, ale jeszcze zakosztował smaku gry w europejskich pucharach – debiutując w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów i w roli rezerwowego sięgnął po Superpuchar Islandii.
W podstawowym składzie
Europejska przygoda trwała jednak krótko i w 2024 roku mierzący 192 centymetry stoper znowu wrócił do IA Akranes, którego banicja w 2. lidze trwała tylko rok i w ekstraklasie stał się jego podstawowym zawodnikiem. Dość powiedzieć, że w poprzednim roku rozegrał 20 z 22 spotkań w fazie zasadniczej, za każdym razem wybiegając w pierwszej jedenastce i 16 razy grając do ostatniego gwizdka oraz dorzucił 4 z 5 spotkań w fazie finałowej, 4 razy wychodząc w wyjściowym składzie i 3-krotnie grał do ostatniego gwizdka, więc ma swój duży udział z 5. pozycji klubu Żółto-czarnych na mecie sezonu.
Gotowy do gry
Pamiętając, że w Islandii obowiązuje system rozgrywek wiosna-jesień, dodajmy, że także w tym sezonie Stefansson był podstawowym zawodnikiem IA Akranes, wychodząc w 12 meczach w pierwszym „garniturze” drużyny, a jego ostatni tegoroczny występ na islandzkich boiskach miał miejsce miał miejsce 29 czerwca. Można więc powiedzieć, że zawodnik, mający za sobą występy w juniorskich reprezentacjach Islandii od U-16, przez U-17 z turniejem finałowym w 2019 roku, w którym grał jako kapitan „Strakarnir okkar” oraz U-18 i U-21 jest gotowy do rywalizacji.
Nie znaczy to jednak, że już w sobotniej inauguracji sezonu zobaczymy go w koszulce z trójkolorowym trójkątem. Na pewno jednak od meczu z Miedzią Legnica, którego pierwszy gwizdek zaplanowano w Tychach na 19.35, zaczyna się dla niego nowy rozdział w karierze. Islandczyk ma wnieść do tyskiej defensywy islandzki spokój. Nie bez przyczyny mówi się, że Islandia plasuje się w czołówce najbezpieczniejszych krajów świata.
Jerzy Dusik