Wynik lepszy niż gra
Po dwóch skutecznie rozegranych rzutach rożnych i niezliczonych roszadach taktycznych Ruch dopisał do konta trzy punkty. To jednak nie jest jeszcze „to”.
Młodzieżowiec Nikodem Leśniak-Paduch zaliczył asystę przy decydującym golu. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
Ogłoszenie składu chorzowian wywołało szok. Względem poprzedniego meczu trener Dawid Szulczek zmienił pięciu zawodników, w tym trzech obrońców, przesuwając także kilku graczy na pozycjach. Dokonał niespodziewanej zmiany młodzieżowca, bo postawił naNikodema Leśniaka-Paducha, który posadził na ławce Andreja Lukicia, Aleksandra Komora czy – co było największym zaskoczeniem – Szymona Szymańskiego. Już w Niepołomicach Szulczek zdecydował się na poczwórną zmianę w trakcie spotkania, co jasno sugeruje, że skład zespołu z Cichej nadal nie jest wykrystalizowany.
Żelazne płuca
Szkoleniowiec Niebieskich mógł być jednak zadowolony po pierwszych minutach, bo w piątej... Ruch już prowadził! Piotr Ceglarz dograł z rożnego, a głową piłkę do siatki wpakował Denis Ventura. Zresztą wcześniej okazje po pomyłkach łęcznian mieli Ceglarz oraz Patryk Szwedzik. Asystent przy golu był jednym z najlepszych zawodników gospodarzy obok stopera Przemysława Szymińskiego. Szarpał, walczył, biegał, dogrywał. Zaimponował w końcówce połowy, gdy samotnym rajdem przez ponad pół boiska - otoczony przez rywali - wyprowadził kontrę, wywalczając korner. A mowa przecież o najstarszym zawodniku w obecnym składzie Ruchu! Młodzi mogą mu pozazdrościć płuc. Fakty były jednak takie, że po objęciu prowadzenia chorzowianie wyhamowali, a do przerwy to Górnik miał większe posiadanie piłki. Miał też kilka niezłych okazji, z czego dwie najlepsze w 26 minucie, gdy dwoma paradami popisał się Jakub Bielecki - główkował Dawid Tkacz, uderzał Jakub Bednarczyk. W grze 14-krotnych mistrzów Polski widać było brak zgrania – parę razy piłka była podana w aut, albo jeden zawodnik pobiegł w lewo, a piłkę dostał w prawo.
Taktyczny miszmasz
Druga połowa nie układała się dla Ruchu najlepiej, bo choć goście nie przeprowadzili żadnej kanonady, to stworzyli znacznie większe zagrożenie – w postaci słupka Tkacza z 59 i poprzeczki Bartosza Śpiączki z 72 minuty. Najlepszą sytuację Niebiescy mieli, gdy Ventura... próbował uderzyć z połowy, widząc wysuniętego Branislava Pindrocha, lecz skiksował (to była naprawdę dobra okazja, bo piłka była ustawiona idealnie!). Nie dziwiło specjalnie, że to Górnik strzelił gola – chwilę po poprzeczce Śpiączka już się nie pomylił i korzystając z kapitalnej centry Branislava Spacila wyrównał. „Śpiony” nie upilnował wprowadzony chwilę wcześniej Komor – a trzeba zaznaczyć, że w zestawieniu chorzowian można się było pogubić. Piłkarze mieli zmieniane pozycje, a po straconej bramce... trener Szulczek zmienił też formację, przechodząc na trójkę z tyłu. I tak Mo Mezghrani zaczął jako lewy obrońca, by przez środek pola trafić na lewe wahadło.
Młody na pierwszym planie
Stracony gol podziałał na Niebieskich mobilizująco. Na pierwszy plan wysunął się młody Leśniak-Paduch, który w 81 minucie groźnie strzelał po rożnym, a minutę później – też po kornerze – asystował przy bramce Mateusza Szwocha! Sędzia analizował jeszcze przewinienie, ale finalnie gol został uznany. Końcówka była już typową pierwszoligową „rzeźnią”, z Górnikiem w ofensywnej furii i Ruchem, który liczył na kontrę. Najbliżej był Mezghrani, który uderzając z dystansu musnął poprzeczkę, ale wynik nie uległ już zmianie. Ruch wygrał 2:1, choć rezultat na pewno był lepszy niż gra.
Piotr Tubacki
GŁOS TRENERÓW
Maciej STOLARCZYK: - Jeżeli szukamy sprawiedliwości, to na pewno w piłce jej nie znajdziemy. Uważam, że mogliśmy osiągnąć zgoła odmienny rezultat. Oddając 22 strzały, posiadając więcej piłkę chciałoby się mieć inny wynik. Źle weszliśmy w mecz, atmosfera nas może usztywniła, nie byliśmy sobą. W miarę upływu czasu płynność zaczęła się pojawiać, były sytuacje i w mojej ocenie mogliśmy strzelić więcej goli. Ruch jest groźny przy stałych fragmentach.
Dawid SZULCZEK: - Chcieliśmy to zwycięstwo zadedykować Pani Reni. Ta wiadomość spadła na nas nieoczekiwanie i to był trudny mecz, ale na szczęście wyszliśmy z niego zwycięsko. Co do meczu, mieliśmy plan, ale nie wszystko toczyło się tak, jak zakładaliśmy. Musieliśmy korzystać z innych awaryjnych opcji. Mamy 4 punkty po dwóch kolejkach, dorobek jest całkiem okej, ale wciąż jest sporo rzeczy do poprawy.
Minuta ciszy
Pierwszy gwizdek poprzedziła minuta ciszy ku pamięci zmarłej Renaty Kubiak. Znana, szanowana, uwielbiana Pani Renia odeszła w wieku 67 lat. W Ruchu od ponad 20 lat odpowiadała za stroje i wyposażenie zespołu. Gdy rozpoczął się mecz, kibice skandowali jej imię i nazwisko.
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Ruch Chorzów – Górnik Łęczna 2:1 (1:0)
1:0 – Ventura, 5 min (głową), 1:1 – Śpiączka, 73 min (głową), 2:1 – Szwoch, 82 min (głową)
RUCH: Bielecki – Konczkowski, Leśniak-Paduch, Szymiński (60. Komor), Mezghrani – Szwoch – Ventura (74. Lukić), Żurawski (60. Bała) – Ceglarz (90+4. Sobeczko), Szwedzik, Nagamatsu (46. Sz. Szymański). Trener Dawid SZULCZEK.
GÓRNIK: Pindroch – Bednarczyk, Kruk, Abbott, Ogaga – Osipiuk (90. Traore), Kryeziu – Orlik (87. Doba), Tkacz (83. Malamis), Janaszek (46. Spacil) – Śpiączka. Trener Maciej STOLARCZYK.
Sędziował Łukasz Szczech (Kobyłka). Widzów 10 579. Żółte kartki: Mezghrani, Szymiński – Pindroch.