Wymagania rosną
Rozmowa z Radosławem Panasem, byłym reprezentantem kraju, trenerem i komentatorem TVP Sport
Radosław Panas (z prawej) jest pod wrażeniem gry reprezentacyjnych dublerów. Fot. Adam Starszyński / Press Focus
Jak pan ocenia występ naszych siatkarzy w pierwszym turnieju Ligi Narodów w Xi'an?
– Byłem mile zaskoczony trzema zwycięstwami, tym bardziej że w drużynie nie było żadnego wicemistrza olimpijskiego z Paryża. Mamy świetne zaplecze, bo dublerzy, a wśród nich kilku debiutantów, spisali się, jak należy i pokazali, jakim potencjałem siatkarskim dysponuje nasz kraj. Byłem zbudowany postawą większości zawodników, a najbardziej zaimponował mi Kewin Sasak. Wyrasta na naturalnego następcę Bartosza Kurka, bo przecież Łukasz Kaczmarek ma za sobą mizerny sezon ligowy i nie wiem, czy się odnajdzie w reprezentacyjnym. Z kolei Sasak był ważnym ogniwem mistrzowskiej drużyny z Lublina. To wzór nowoczesnego atakującego, wybierającego wiele kierunków. Ponadto potrafi plasować piłkę, a jak trzeba, to także kiwnąć. Dysponuje również dobrą zagrywką i na tę chwilę jest numerem 1 na tej pozycji. Mile zaskoczył Artur Szalpuk, który nie był brany pod uwagę przed Paryżem, ale widać było, że sobie fajnie radzi. Spełnił oczekiwana Rafał Szymura, a Michała Gierżota doskonale znam, wszak Norwid z Jastrzębiem dość często rywalizował w zmaganiach juniorskich. Ma olbrzymi potencjał, ale lepiej się prezentuje w ataku niż w przyjęciu. By lepiej przyjmował, musi zdecydowanie poprawić pracę nóg i – jak z tego wynika – sporo pracy przed nim. Nie możemy jednak skreślać go z orbity zainteresowań. Na wysokości zadania stanęli środkowi, choć jeden z nich występował na zapleczu PlusLigi (Jakub Nowak – przyp. red.). Rozgrywający Jan Firlej grał bez zarzutu i jestem przekonany, że z Marcinem Komendą będą tworzyli reprezentacyjny duet na tej pozycji w tym sezonie. Oczywiście, malkontenci będą przekonywali, że rywale wystąpili bez swoich najlepszych zawodników, bo brakowało asów z Japonii czy Holandii, a Serbowie zaliczają zmianę pokoleniową i pracują nad dobrym funkcjonowaniem drużyny. To jednak w niczym nie umniejsza sukcesu naszego zespołu. Nasze zaplecze okazało się lepsze od zaplecza Japonii, Holandii czy Serbii i to jest budujące!
Do USA pojechaliśmy w nieco innym układzie personalnym i chyba będzie zdecydowanie trudniej...
– Na pewno, bo przecież zagramy z wymagającymi Włochami, groźnymi gospodarzami, silnymi fizycznie Kanadyjczykami oraz Brazylią, której nikomu nie trzeba rekomendować. Rywale znacznie mocniejsi i będzie to fajny sprawdzian dla chłopaków. Firleja zastąpił Komenda i pewnie on będzie rozgrywającym numer 1, zaś obaj, o czym już wspominałem, będą pierwszym wyborem trenera Nikoli Grbicia i pewnie wystąpią we wrześniowych mistrzostwach świata. Pechowcem okazał się Szymura, który doznał kontuzji i zastąpi go Aleksander Śliwka. Jestem ciekaw, jak wypadnie, bo przed wyjazdem do Japonii w rozgrywkach ligowych prezentował się tak sobie. Bartosz Gomułka na pozycji atakującego zastąpi Alaksieja Nasewicza, dla którego czas reprezentacyjny dopiero nastąpi. Ten pierwszy będzie miał okazję zapoznać się z klimatem reprezentacyjnym. Do zespołu powraca Kamil Semeniuk, który finisz sezonu w lidze włoskiej i Lidze Mistrzów miał taki sobie, a przecież ma wysokie umiejętności i w reprezentacji nigdy nie zawodził. Zapowiada się ciekawy i pełen niespodzianek turniej.
Czy podziela pan opinię, że trener Grbić wysłał czytelny sygnał, iż rozpoczął budowę zespołu na igrzyska olimpijskie w Los Angeles?
– Zdecydowanie tak, bo przecież nie wszyscy wicemistrzowie olimpijscy z Paryża pojadą do Los Angeles. Myślę tutaj o rozgrywającym Grzegorzu Łomaczu czy nawet Kurku. Kilku zawodników młodszego pokolenia zapewne będzie się ubiegało o kolejną nominację olimpijską, jednak trener Grbić pamięta, że po drodze ma kilka ważnych imprez, łącznie z wrześniowymi mistrzostwami świata. On teraz daje szansę potencjalnym reprezentantom, ale już niebawem, pewnie przed kolejnym turniejem Ligi Narodów w Gdańsku, sięgnie po najlepszych. Tak samo będzie pewnie w turnieju finałowym, o ile do niego awansujemy... A potem już ze wszystkimi najlepszymi rozpoczną się przygotowania do najważniejszej imprezy sezonu.
Jaka jest pańska prognoza przed tym rozpoczynającym się turniejem. Czego mamy się spodziewać?
– Kibice są przyzwyczajeni do zwycięstw i chciałbym kolejnego kompletu, ale będzie trudno. Jeżeli odniesiemy trzy, będę zadowolony i uznam go za udany. Przy dwóch wygranych będzie dobry, ale nadrzędnym celem jest awans do turnieju finałowego. Mam nadzieję, że go uzyskamy.
Materiały z Ligi Narodów przygotowali Michał Micor i Włodzimierz Sowiński