Wygrali dla Pani Reni
TRYBUNA KIBICA - Ruch Chorzów
Od środy minionego tygodnia sen z oczu wszystkim ludziom związanym z Ruchem Chorzów spędzał stan zdrowia Renaty Kubiak, czyli po prostu Pani Reni, magazynierki sprzętu piłkarzy pierwszej drużyny Ruchu, która przebywała w jednym z chorzowskich szpitali.
Do godziny 19:25 w minioną sobotę trwała walka o uratowanie Jej życia. Niestety, tegoż wieczoru Pani Renia ten najważniejszy mecz swego życia przegrała.
Trudno zatem się dziwić, że rozgrywany nazajutrz mecz 2. kolejki Betclic 1. Ligi pomiędzy Ruchem Chorzów i Górnikiem Łęczna, miał bardzo smutną aurę.
Pani Renia, kiedy jeszcze była w pełni swych sił, częstokroć zajmowała miejsce w tunelu krytej trybuny stadionu Ruchu przy ulicy Cichej 6, skąd obserwowała mecze piłkarzy ,,Niebieskich ".
Jej pamięć uczczono minutą ciszy przed starciem Ruchu i Górnika Łęczna.
Moje obawy odnośnie wyniku wzbudzał fakt, że ten mecz odbywał się dokładnie 11 lat po porażce Ruchu Chorzów z Górnikiem Łęczna 1:2 na stadionie Piasta w Gliwicach.
Obawy swoje, a rzeczywistość swoje; tym razem Niebiescy, pomni tego, że w ubiegłym sezonie w pierwszych fragmentach meczów jako pierwsi tracili gole, sami zaczęli tłamsić rywali.
Efektem tego była bramka zdobyta w 5 minucie głową przez Denisa Venturę.
Niestety, potem chorzowianie oddali inicjatywę rywalom. To znalazło smutne konsekwencje w postaci gola Bartosza Śpiączki - również zdobytego głową - w 72 minucie.
I kiedy wydawało się, że remis pogodzi rywali, w 82 minucie gola - raz jeszcze głową - zdobył Mateusz Szwoch, ustalając końcowy rezultat meczu na 2:1 dla Ruchu Chorzów.
I o dziwo, nawet po tym zwycięstwie malkontenci nadal wieszczą rychłe zwolnienie trenera Ruchu.
Moim zdaniem nie czas i nie pora na takie decyzje.
A w weekend znów trudny wyjazdowy sprawdzian – mecz ze Śląskiem Wrocław.
Ryszard Czaban
