Sport

Wyczekiwanie na transfer

Przyszłość Martina Turka ciągle stoi pod znakiem zapytania. Ruch chciałby sprzedać słoweńskiego bramkarza, który na razie znajduje się poza kadrą meczową.

Czy Martin Turk nadal będzie bronił chorzowskiej bramki? Fot. Mateusz Sobczak/Press Focus

RUCH CHORZÓW

Odejście Turka nie jest wkalkulowane w budżet klubu, to może być ewentualny bonus. Zakładamy jednak, że Martin zostanie, bo jeśli pojawi się niezadowalająca nas oferta, to go nie sprzedamy. Na Euro U-21 pokazał, jak dobrym jest bramkarzem. Pierwszy rok nie był tu taki, jakiego wszyscy byśmy oczekiwali, ale będzie się rozwijał i będzie duże zainteresowanie. Oferty były już przed mistrzostwami. Te sprytniejsze kluby chciały dogadać się z nami przed Euro, ale my nie chcieliśmy tego robić, bo wiemy, że po mistrzostwach kwota może być wyższa. Nie jesteśmy pod ścianą, żeby sprzedawać go za bezcen – tak mówił o sytuacji Martina Turka dyrektor sportowy Niebieskich Tomasz Foszmańczyk w trakcie Euro U-21. Co się w tej sprawie zmieniło?

Ile musi kosztować?

Słowenia turnieju nie zawojowała, ale jej kapitan spisał się bardzo dobrze. Zresztą w młodzieżówce zazwyczaj spisuje się znakomicie, zdecydowanie lepiej niż w Ruchu, w którym w poprzednim sezonie był co najwyżej nie wywyższającym się ponad ligową szarość przeciętniakiem. Zagrał w 21 meczach (zachowując 7 czystych kont), co nie jest szczególnym wynikiem, mając na uwadze, z jakimi oczekiwaniami wiązał się jego transfer – człowieka, który liznął już Serie A i zagrał z Juventusem. Wiosną przegrywał rywalizację z Jakubem Bieleckim, stąd jego sprzedaż do mocniejszego klubu, na którą tak liczą w Chorzowie, została uzależniona głównie od Euro. Kluczowe pytanie brzmi, ile uda się na nim zarobić? Jak wiadomo, Niebiescy zapłacili za niego ok. 150 tys. euro, ale Parma może liczyć na mniej więcej połowę z kwoty kolejnego transferu. Zakładając, że Ruch będzie chciał zarobić drugie tyle, ile wydał, kolejna transakcja musiałaby więc oscylować w okolicy 600 tys. euro (300 tys. do Parmy). No ale Turk przecież nie gra w Chorzowie za frytki. Przez rok zainkasował wynagrodzenie, ewentualne premie. Dodatkowo każdy transfer wiąże się z wszelakimi prowizjami i opłatami, stąd aby naprawdę można było mówić o udanym dealu, zgodnym ze skalą wiązanych z nim oczekiwań, trzeba by jeszcze tę kwotę podnieść. Ale czy naprawdę ktoś tyle za Turka zapłaci? Za przeciętnego (patrząc po zeszłym sezonie) bramkarza z przeciętnego zespołu drugiego szczebla rozgrywkowego w Polsce?

Transfer wisi w powietrzu

Mamy czterech bramkarzy. Martin był na Euro U-21 i zaczął wdrażać się dopiero w trakcie obozu. Nie wystąpił w sparingach ani z Puszczą, ani z Wisłą Kraków i cały czas w powietrzu wisi transfer. Dużo klubów się nim interesuje, szczególnie wiele zapytań pojawiło się po mistrzostwach Europy. Dla mnie to oczywiste, że na dzisiaj w kadrze meczowej są Bielecki i Jakub Szymański. Jeśli nic się nie wydarzy w kontekście transferu i Martin wkroczy w swój normalny rytm, to wróci do rywalizacji w sierpniu. Jestem ciekawy, jak się to skończy. Myślę, że bliżej będzie tego, że Martin nas opuści – powiedział po remisie z Puszczą trener Dawid Szulczek.

Z czterech bramkarzy może więc zostać w Ruchu dwóch, bo młody Marcel Potoczny ma iść na wypożyczenie. No, chyba że... Turk odejdzie, a w obliczu młodzieżowej biedy, z jaką zmagają się w Chorzowie, Potoczny – rocznik 2006 – wskoczy między słupki. Wspomniany Szymański raczej „jedynką” nie zostanie, zaś Jakub Bielecki, mimo obronionego karnego, z Puszcząpopełnił nie pierwszy już błąd przy utraconym golu. – Karny... to tylko karny. Najpierw wolałbym bronić takie uderzenia, jak to, po którym padła bramka, a dopiero potem karne. Nie na odwrót. Trzeba jeszcze popracować. To boli tym bardziej, że ja tę piłkę jeszcze zbiłem i wpadła mi do bramki. Rozgrywaliśmy akcję od tyłu, nie udało nam się wyjść, oni przejęli futbolówkę i skończyli to groźnym strzałem po ziemi. O to mogę mieć największe pretensje do siebie – mówił po meczu w Niepołomicach „Bielu”.

Piotr Tubacki