Sport

Wstydu nie ma

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Jesteśmy świadkami historycznego wydarzenia: Polki zadebiutowały na mistrzowskiej futbolowej imprezie! Na starcie od razu z gigantem starcie... Jakież to były emocje! Przyśpieszony oddech, mocno bijące serce, znacie to? Mecz z Niemkami nam to zapewnił.

Nie skończyło się tym razem pod patronatem roześmianego happy endu. Trudno... Z tymi rywalkami przegra jeszcze niejedna drużyna, kto wie - może znów zdobędzie mistrzostwo Europy? Wiadomo, że trudno cieszyć się z porażki, ale wstydu przecież nie ma. Niech Biało-czerwone spokojnie nabierają doświadczenia, niech uczą się od najlepszych. Oczywiście daleki jestem od idiotycznego zaśpiewu "Pooolki, nic się nie stało!" Oczywiście, że się stało, przecież nasze przegrały, a porażka w sporcie zawsze boli. Nie ma jednak wstydu. przecież Niemki to przeciwniczki ze światowego topu. To jak Argentyna w męskiej piłce nożnej!

Ten wieczór miał oczywiście wiele bohaterek, ale dwie są szczególnie wyraziste, może nie tyle podczas tego wieczoru, ale trudno o nich nie wspomnieć. Pierwsza to oczywiście Ewa Pajor, 28-letnia gwiazda Barcelony, która budzi takie same emocje jak Lewandowski - z oczywistych względów. Można powiedzieć, że to pierwsza polska futbolistka, która robi karierę na najwyższym światowym poziomie. Jej koleżanki również grają w świetnych klubach, ale Christian Wueck, trener kobiecej reprezentacji Niemiec, podkreślał, że jego drużyna w inauguracyjnym meczu z Polską musi uważać na Ewę Pajor, bo odgrywa w zespole szczególną rolę. Niemki, trzeba przyznać, uważały...

Druga bohaterka to selekcjonerka Nina Patalon, która ze znawstwem, energią i oddaniem stworzyła tę drużynę. Obie udowadniają, że w piłce nożnej nie chodzi o płeć. Obie miały talent, pasję, umiejętności i wytrwałość, żeby znaleźć się w tym miejscu. Początek nie przyniósł punktów, ale selekcjonerce, gwieździe i wszystkim pozostałym Polkom życzę żeby to był dopiero początek pięknej turniejowej przygody.  

Ciekawe, że pierwszy mecz Polki z Niemkami rozegrały już 34 lata temu. Selekcjonerem reprezentacji Polski był wtedy Jerzy Miedziński i w tej inauguracyjnej towarzyskiej grze, która odbywała się w Aue, Polski do 80 minuty utrzymywały sensacyjny remis 1:1. Sensacyjny, bo Polki dopiero uczyły się gry w piłkę, a Niemki były ówczesnymi mistrzyniami Europy. Ostatecznie Polska przegrała wtedy 1:2, ale wstydu nie przyniosła.

Podobnie jak i teraz. Tyle, że ta porażka z St.Gallen może być początkiem czegoś nowego. Czego Państwu i sobie życzę. Pamiętajmy - sukces rodzi się w bólach.