Sport

Wróci silniejsza

Niezwykle emocjonalna była przemowa Amandy Anisimovej po przegranym finale z Igą Świątek.

Amerykańska tenisistka totalnie rozkleiła się podczas ceremonii wręczenia nagród. Fot. IMAGO / Press Focus

Amerykance trudno było zebrać słowa. Fakt, iż nie ugrała choćby gema w finale Wimbledonu, był dla niej bardzo bolesny, tym bardziej, że w półfinale wyeliminowała przecież liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę.

Szczególnie wzruszający był dla niej moment, kiedy mówiła o swojej mamie – wtedy już całkowicie się rozkleiła. Amerykanka, córka emigrantów z Moskwy, którzy wyjechali do USA pod koniec XX wieku, podkreślała, jak ważną rolę w jej życiu odegrała właśnie matka, zwłaszcza po nagłej śmierci ojca, Konstantina (zarazem trenera), na atak serca w 2019 roku. Jednocześnie podziękowała mamie za to, że pojawiła się na meczu finałowym, mimo iż boi się latać samolotem.

Ale na konferencji prasowej Amanda zapowiedziała, że zamierza szybko skupić się na pozytywnych aspektach występów w Londynie. 23-letnia tenisistka, która nigdy wcześniej nie grała w finale turnieju wielkoszlemowego, szybko przekonała samą siebie, że to niepowodzenie ją wzmocni.

– Kiedy wróciłam do szatni, coś „przeskoczyło” w moim umyśle, pomyślałam sobie: „Wiesz co, to ostatecznie cię wzmocni”. I postanowiłam nie biczować się i nie poniżać, tylko skupić się na tym, jak mogę to wykorzystać, żeby wrócić silniejsza – powiedziała Anisimova na konferencji prasowej.

Anisimova zapewniła, że także ma powody do zadowolenia ze swoich występów w Londynie, mimo że w finale „skończyło jej się paliwo”. – Muszę popracować and aspektem fizycznym. Trzeba dużo temu poświęcić, żeby przetrwać dwa tygodnie w Wielkim Szlemie. To nic łatwego. To były dla mnie wyjątkowe dni, cieszyłam się każdą chwilą. Mogę stąd wyjechać z wieloma pozytywami – podkreśliła Amerykanka.

Po raz pierwszy od 114 lat zdarzyło się, że jedna z zawodniczek nie wygrała w finale ani jednego gema. Z drugiej strony, pocieszeniem dla Anisimovej może być fakt, że po raz pierwszy awansuje do czołowej dziesiątki światowego rankingu. Obecnie zajmuje najwyższe w karierze 12. miejsce.

– To jest jak rozjazd na drodze. Trzeba wybrać, w którą stronę chcesz podążać. Ja wybieram ścieżkę, która pozwoli mi dalej próbować realizować moje cele, rozwijać się i mieć nadzieję, że będę jeszcze w takich ważnych meczach jak ten – zaznaczyła.

Jak dodała, w podniesieniu się po sobotnim niepowodzeniu pomoże jej obecność w Londynie jej mamy i siostry, a także wiadomości od bliskich. – Pomogą mi wszystkie możliwe słowa pocieszenia, które mogę otrzymać. Cieszę się, że będę miała teraz kilka dni wolnego, będę mogła wyłączyć umysł, spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi – powiedziała Anisimova.