Sport

Wisła to Legia. Cudzoziemska

W 1991 roku w Białej Gwieździe pojawił się pierwszy cudzoziemiec. Od tej pory zmieniło się w niej wszystko.

Frederico Duarte właśnie przedłużył kontrakt. Fot: Krzysztof Porębski / Press Focus

WISŁA KRAKÓW 

Kiedy w Wiśle debiutował Noel Cama Sikhosana, Zambijczyk z południowoafrykańskim paszportem, pewnie niewielu krakowskich kibiców wiedziało, że nic już nie będzie takie samo. Nastała nowa era – choć występ Sikhosany był jedynie jednostkowym epizodem (już nigdy nie wystąpił w lidze). Początki były trudne, ale Wisła zaczęła lubować się w sprowadzaniu i stawianiu na cudzoziemskich piłkarzy. Różnie na tym wychodziła, bo stranieri prezentowali różny poziom. Zdarzali się, jak na warunki polskie, gracze wybitni – jak Kalu Uche czy Mauro Cantoro, zdarzali i tacy, których dorobek i umiejętności lepiej pominąć litościwym milczeniem. Ogółem było ich już – trudno w to uwierzyć – ponad 160 z sześciu kontynentów i prawie 60 państw! Bez przesady więc – cały świat! Jak to w życiu: niektórzy z tych zawodników napisali chlubną kartę, inni załapali się tylko do rezerw, inni nie zdołali rozegrać oficjalnego meczu nawet w drugiej drużynie.

Cicha woda brzegi rwie

W nowym sezonie Wisła idzie na razie jak burza. W dwóch pierwszych kolejkach wygrała 4:0 i 5:0 i ciekawe, kto będzie w stanie ją powstrzymać. Po trzy gole strzelili stary idol – Angelo Rodado Jareno i nowy – Frederico Fonseca Pires de Almeida Duarte. Ten drugi, choć mierzy 173 cm, dwie z tych trzech bramek zdobył głową. Duarte przedłużył właśnie kontrakt z Wisłą do 30 czerwca 2027 roku.

Wydaje się jednak, że największe znaczenie może mieć obecność środkowego austriackiego pomocnika Juliusa Ertlthalera, który w obu tych spotkaniach rozegrał po pełne 90 minut. W zeszłym sezonie wyróżniał się w GKS-ie Tychy, dla wielu był wręcz jego najlepszym zawodnikiem. A teraz reguluje tempo gry Białej Gwiazdy. Nie jest o nim głośno, ale cicha woda brzegi rwie…

Wiślackich cudzoziemców w ostatnim meczu oklaskiwał obecny na trybunach Henryk Kasperczak, który też przecież ściągał graczy zagranicznych w złotych latach krakowskiej drużyny. I oni zagrali tak, jak za jego trenerskiej kadencji (patrz: propozycja „Sportu” cudzoziemskiej jedenastki wszech czasów – przy. aut.). – W pierwszej połowie rzeczywiście zapachniało czasami Henryka Kasperczaka – przyznał potem trener Mariusz Jop, były zresztą podopieczny legendarnego trenera. Obecną drużynę oklaskiwali również inni gracze ze złotych czasów – Maciej Żurawski, Tomasz Frankowski, Marcin Baszczyński, Arkadiusz Głowacki, Kazimierz Moskal, Maciej Stolarczyk, Marcin Kuźba, Bogdan Zając czy Paweł Brożek. W przerwie spotkania Kasperczak wkroczył na boisko w szpalerze byłych oraz obecnych piłkarzy Wisły i odebrał odznaczenia oraz pamiątkowe patery. Wisła honoruje dawne sławy.

Obrońca już nie zagra...

Nigdy nie może być jednak tak, żeby było idealnie. Wisła na razie rozbiła bank i na rywali patrzy z góry, ale od następnego meczu gotowych do rozbijania kolejnych sejfów będzie o jednego mniej. Prawy obrońca Bartosz Jaroch zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Trener Jop zdradził, że piłkarz nie zagra już w tym sezonie... W najbliższym czasie Jaroch przejdzie zabieg, a następnie będzie musiał poddać się długiej rehabilitacji. Czy klub będzie musiał poszukać kogoś na jego miejsce? Dodajmy, że w najbliższej serii gier rywalem Białej Gwiazdy będzie GKS Tychy, były klub Ertlhtalera. Spotkanie odbędzie się w poniedziałek 4 sierpnia na Górnym Śląsku.

Paweł Czado

Ale paka!

Propozycja „Sportu” cudzoziemskiej jedenastki wszech czasów Wisły Kraków

Pareiko (Estonia, 1MP) - Mijailović (Serbia, 2 MP), Marcelo (Brazylia, 1 MP), Cleber (Brazylia, 3 MP), Junior Diaz (Kostaryka, 3 MP) - Uche (Nigeria, 3 MP), Cantoro (Argentyna, 5MP), Jirsak (Czechy, 3 MP), Melikson (Izrael, 1 MP) - Rodado (0 MP, Hiszpania), Carlitos (0 MP, Hiszpania)