Sport

Wietrzny 5 Stars

W Naterkach rywalizowano w turnieju 5 Stars Junior Cup by Adrian Meronk. Mimo że pogoda była wymagająca, zanotowano świetne rezultaty. Na koniec potrzebna była dogrywka.

Nie zabrakło dogrywki. Fot. Marek Darnikowski

Na starcie pojawiło się tym razem 98 zawodniczek i zawodników. Najlepszym wynikiem turnieju popisał się Maciek Łuczak, który na dzień dobry wykręcił imponujące 69 uderzeń, zawierając tam kolekcję birdie, przemieszaną z doublem na zdradliwej dziewiątce i bogey’em na piętnastce. Reprezentant Śląskiego Klubu Golfowego wysunął się tym samym na prowadzenie w klasyfikacji WAGR, jednak to nieustępliwa pogoń Łukasza Bogusza przyniosła mu zwycięstwo. Mimo aż 10 uderzeń straty do Maćka, w sobotę Łukasz odrobił straty rundą -1, a później dorzucił jeszcze -2 i z sumą +4 zakończył walkę na pierwszym miejscu w klasyfikacji WAGR i grupie 19–25. Drugi z jednym uderzeniem straty był do bólu stabilny Tristan Kolasiński, któremu po rundach 74, 73, 74 zabrakło tylko jednego strzału do Łukasza. Trzeci rezultat, z dwoma uderzeniami straty do triumfatora, mieli Holender Teun van der Schoof oraz Maciek Łuczak i countback zadecydował o tym, że Holender stanął na podium.

Ucząc pokory

- Swoją grę oceniam bardzo pozytywnie - powiedział zwycięzca z Armady. - Pierwszego dnia miałem problemy zdrowotne, które przeszkodziły w osiągnięciu dobrego wyniku. Pole było przygotowane dobrze. Mieliśmy problem z grainem na greenach, czyli ułożeniem trawy. Czasami puttujemy z włosem, czasami pod włos, a na tym polu ma to ogromne znaczenie i jest ciężkie do ocenienia. Ogólnie pole jest super przygotowane. Oczywiście wiatr przeszkadzał w grze i było to duże wyzwanie - nie wiadomo było, jak ten wiatr wpłynie na piłkę. Potrzeba dużych umiejętności, żeby sobie radzić z tymi warunkami. Liczę, że uda mi się wygrać w Race to Rosa i uzyskać kartę. Na pewno będę w Modrym Lesie.

- Warunki były zdradliwe, co było dużym utrudnieniem. Graliśmy z kolegami w miłej atmosferze, ale oczywiście każdy chce wygrać i mimo wszystko była to zacięta rywalizacja - relacjonował Maciek Łuczak, dumny posiadacz najniższej rundy tygodnia. - Po pierwszej rundzie, na której udało mi się ustrzelić sześć „ptaszyn” i skończyć z wynikiem -3, byłem na pozycji lidera. W następnych dwóch dniach starałem się utrzymać przewagę, ale przypominało to bardziej walkę o życie. Niestety, na koniec usadowiłem się na dzielonej trzeciej pozycji z Holendrem Teunem, który ograł mnie countbackiem. Z występu jestem zarówno zadowolony, jak i niezadowolony. Wiem na pewno, że mam nad czym pracować i uważam, że wyciągnąłem z niego lekcję, jakiej potrzebowałem. Turniej udowodnił mi jaki mam potencjał i mimo dotkliwej porażki, jestem optymistycznie nastawiony na przyszłe zawody. Za kilka dni wyjeżdżam do Wrocławia rozegrać turniej Polish Open z serii Pro Golf Tour, na polu Gradi Golf Club. Będzie to mój pierwszy występ w tej lidze, lecz mam cichy plan, aby „zgładzić” konkurencję. Chciałbym raz jeszcze pogratulować kolegom zajętych miejsc i uświadomić ich, że nigdy nie byłem bardziej zmotywowany, by „nauczyć ich pokory - podsumowywał z błyskiem w oku Maciek.

- Całą rundę skupiałem się na swojej grze i nie liczyłem wyników współgraczy. Ostatnie dołki były dla mnie bezstresowe. Co prawda mogłem zagrać je lepiej, jednakże nie tylko one zdecydowały o wyniku końcowym. Jestem zadowolony ze swojej długiej gry, czego nie mogę powiedzieć o puttowaniu. Duży grain na greenach, silny wiatr oraz wysokie roughy nie pomagały w uzyskaniu dobrych rezultatów - podsumowywał z kolei srebrny medalista - Tristan. - Od początku sezonu nie planowałem walczyć o dziką kartę na Rosie. Niestety turniej ten koliduje ze studiami w Stanach. Teraz spróbuję swoich sił w Gradi Polish Open. Będzie to mój pierwszy start na Pro Golf Tour. Moim celem jest przejście cuta.

Wiatr rozdawał karty

Wśród dziewcząt w klasyfikacji WAGR triumfowała Laura Hellerová, która prześcignęła aż o 20 uderzeń Tosią Żurawską. Trzecie miejsce zajęła Helena Wąsowska, z punktem straty do Tosi.

- Mazury to jedno z moich ulubionych pól i lubię tam trenować, zwłaszcza z żółtych tee. Dlatego ucieszyłam się, mając możliwość rozegrania z nich 5 Stars Junior Cup. Niestety na takie warunki jakie panowały nie byłam przygotowana - tłumaczyła Tosia, która wychowała się na polu w Naterkach. - Bardzo silny i porywisty wiatr zdecydowanie utrudniał nam wszystkim grę. Pogoda to ten czynnik w golfie, na który nie mamy wpływu i rzadko trenujemy w niewygodnych okolicznościach. Ostatnie dni nauczyły mnie jak duży wpływ na grę może mieć wiatr, i że wygrywają zawodnicy, którzy najlepiej się adaptują. Samo pole było świetnie przygotowane, a turniej zgromadził prawie setkę uczestników. Po dwóch rundach nie plasowałam się na podium, ale brakowało mi tylko jednego uderzenia. W dzień finałowy w naszej grupie dało się wyczuć rywalizację, ale mi zależało przede wszystkim na dobrym golfie. Przez pierwszą połowę grałam stabilnie i miałam przewagę. Na drugiej dziewiątce pojawiły się kłopoty i do samego zdania wyników nie wiedziałam czy uda mi się coś wygrać. Zwyciężyła Laura, która przyjechała z Czech i prowadziła od pierwszego dnia. Udało mi się zdobyć drugie miejsce z różnicą jednego punktu nad Heleną Wąsowską. Czekam na kolejny 5 Stars w Modrym Lesie już za miesiąc i mam nadzieję, że uda mi się tam zaprezentować lepszą formę.

W grupie dziewcząt U12 brylowała Oliwia Gałka. Zawodniczka z Sobieni pewnie pokonała klubową koleżankę - Alicję Derek. Trzecia była Maja Samsel.

- Turniej trwał trzy dni i odbywał się na trudnym i wymagającym polu. Przez dwa dni pogoda była bardzo wietrzna, naprawdę utrudniając grę. Silne podmuchy wiatru sprawiały, że trudno było precyzyjnie dobrać kij mówiła Oliwka. - Wielu zawodnikom przeszkadzały zmienne warunki, a wyniki były przez to wyższe. Mnie również nie było łatwo - wiatr zmieniał tor lotu piłki i ciężko było przewidzieć, w którą stronę skręci. Najlepiej szło mi ostatniego dnia, kiedy grałam z moim kolegą Albertem Piskorzem, co sprawiło mi dużą radość. Wiedzieliśmy już, że mamy zapewnione pierwsze miejsce, więc nie czuliśmy presji. Dzięki temu mogliśmy się bawić i cieszyć samą grą, nie przejmując się wynikiem. Ten ostatni dzień był dla mnie najbardziej relaksujący i na długo go zapamiętam. Teraz czeka mnie kolejne wielkie wyzwanie – Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży w Black Water, do której już zaczynam się przygotowywać z dużą motywacją.

Dogrywka na deser

Wśród chłopców U18 zatriumfował Alex Makarewicz, który na pozycję lidera wskoczył już po  piątkowej rundzie 76. Drugie miejsce zajął pochodzący ze Szwecji Lukas Gunnebrant, tracąc całe sześć uderzeń, a trzeci był Filip Nowak.

Finałowy dzień zakończył się emocjonującą dogrywką, niezbędną do wyłonienia zwycięzcy wśród  chłopców U14. Filip Korobka i Mateusz Gurski, po trzech długich dniach walki mieli dokładnie tyle samo uderzeń. Dogrywka rozpoczęła się na rankingowo najtrudniejszym dołku w Naterkach, na osiemnastce, którą obaj pretendenci zagrali na bogeya. Rywalizacja przeniosła się na dziewiątkę, gdzie obaj rywale posłali drive na fairway. Po drugim uderzeniu piłka Filipa wylądował na greenie, a Mateusz zagrał do wody i w zasadzie w tym momencie wszystko było już jasne. - To była moja pierwsza dogrywka na takim turnieju - powiedział Filip. - Myślę, że ze stresem radzę sobie całkiem dobrze. Kiedyś na Mistrzostwach Polski Match Play bardzo się stresowałem, ale nauczyłem się panować nad emocjami i to mogło zadecydować o moim zwycięstwie. Miałem super drive’y i nie czułem stresu. Podszedłem do tej dogrywki na luzie. 

Trzecie miejsce w tej kategorii zajął Franciszek Bancerz.

W grupie chłopców U12 triumfował Albert Piskorz, przed Mateuszem Niedworokiem i Fryderykiem Kielskim. Wśród jedenaściorga dzieci U10 najlepszy był Dominik Klepacki, pokonujący Janka Styczka i  lokalnego muszkietera – Nikosia Orłowskiego.

Takie są reguły gry

Podczas turnieju odbyły się nawet warsztaty z reguł golfowych. - Widzieliśmy potrzebę przeprowadzenia takiego szkolenia na temat reguł gry w golfa, aby nasi zawodnicy przypomnieli sobie procedury, przez co nabrali pewności siebie i unikali sytuacji skutkujących karami - opowiadała znana i lubiana sędzia Jola Makuch, która poprowadziła zajęcia. W Naterkach mieliśmy bardzo dobre warunki aby takie wakacyjne warsztaty przeprowadzić. Szkolenie oparte było głównie na filmikach edukacyjnych R&A i USGA, adresowanych szczególnie do młodych zawodników. Takie filmy są krótkie, czasami zabawne, można powiedzieć, że w łatwy i przyjemny sposób uczą reguł. Ważnym aspektem jest, aby skrócić dystans „młody zawodnik - sędzia”, aby komunikacja między nami wynikała, z założenia - jestem tu aby pomóc rozwiązać problem, nie karać. Tym razem skupiliśmy się na dozwolonych działaniach  podczas szukania i identyfikacji piłki, co jest uznane za poprawianie warunków do wykonania uderzenia, jakie działania są dozwolone, kiedy piłka znajduje się w bunkrze itp. Padały pytania od zawodników, w większości dotyczące sytuacji z właśnie zakończonej rundy turniejowej. I takie „z życia wzięte” pytania są najlepszym przykładem do omówienia przepisów. Skoro ktoś o to zapytał, mnie też się to może zdarzyć, nawet gdy w pierwszej chwili wydaje się, że taka sytuacja jest prawie niemożliwa – jak na przykład piłki jednocześnie zagrane z putting greenu, które zderzają się i jedna z nich wpada do dołka. Co na to reguły?

Ostatnie przed finałem zawody rozpoczną się 23 lipca w Modrym Lesie. Wtedy też poznamy  zwycięzcę rankingu Race to Rosa, który zostanie szczęśliwym posiadaczem dzikiej karty na wrześniowy turniej Rosa Challenge Tour. Aktualnie prowadzi Łukasz Bogusz, który już zapowiedział swój start w Modrym Lesie. Różnice między zawodnikami są niewielkie – będzie ciasno!

Poznaliśmy datę finałowego turnieju cyklu, na który tradycyjnie przybędzie jego ambasador Adrian Meronk. Wielki finał we Wrocław Golf Club potrwa trzy dni, rozpoczynając się 26 września. 

Kasia Nieciak

WYNIKI

Nastroje dopisywały. Zdjęcia: Marek Darnikowski

Było słonecznie, ale bardzo wietrznie.

Koncentracja na celu to podstawa.