Wielkie rozczarowanie
To był jeden z naszych najgorszych meczów – grzmiał po porażce z Portugalią kapitan Niemców Joshua Kimmich.
Czy Vitinha (z prawej) zasłużył na Złotą Piłkę? Fot. PAP / EPA
LIGA NARODÓW
Czy gra Die Mannschaft była aż tak słaba, jak twierdzi kapitan, można polemizować, ale faktycznie, gdy Niemcy strzelili na 1:0, dość szybko opadli z sił i oddali inicjatywę Portugalii. Wtedy przeciwnik zaczął się napędzać i już pozostał taki rozpędzony. Niemcy stracili dwie bramki, a mogli ich stracić jeszcze więcej.
Czy to jeszcze czołówka?
– To była absolutnie zasłużona porażka – kontynuował samokrytykę Joshua Kimmich, który nie będzie dobrze wspominał swojego setnego występu w koszulce reprezentacji. Przez większość czasu ustawiony na prawym wahadle zawodnik Bayernu był jednym z najlepszych na boisku. Kapitalnie operował futbolówką, rozgrywał, wychodził spod pressingu. Zanotował też piękną asystę przy trafieniu Floriana Wirtza, dogrywając mu mięciutko nad głowami obrońców Portugalii. – Nie byliśmy wystarczająco dobrzy z piłką i bez piłki. Gdy strzeliliśmy gola, to nic już potem nie pokazaliśmy... Musimy wyciągnąć z tego lekcję. Jeśli nie będziemy wnosić odpowiedniej energii, nie będziemy mogli rywalizować z najlepszymi drużynami Europy – przyznał gorzko Kimmich, który nie jest pierwszą osobą – choć może pierwszą robiącą to tak głośno – podającą w wątpliwość niemiecką przynależność do piłkarskiej śmietanki Starego Kontynentu. Może pomocnik Bayernu trochę przesadził w wyniku emocji pomeczowych, ale nie można nie przyznać mu częściowej racji. Liga Narodów to kolejny turniej, którego Niemcy w ostatnich latach nie wygrają i w którym zagrali poniżej oczekiwań. Final Four odbywa się przecież na ich ziemi, a jedyne, co im pozostanie, to granie o brązowy medal. W tej sprawie jest jednak jeszcze drugie dno.
Inne spojrzenie trenera
Portugalski pomocnik Ruben Neves powiedział, że cztery reprezentacje, które zagrały w półfinałach Ligi Narodów, są obecnie najlepsze w Europie. To jednak tylko puste słowa i zwracają na to uwagę niemieckie media. Obecnie bowiem istnieje ryzyko, że Die Mannschaft na mundialu w 2026 roku zostaną... wylosowani z drugiego koszyka. Dlaczego? Magazyn „Kicker” wyjaśnia, że na mistrzostwach świata będzie 12 miejsc w każdym koszu. W pierwszym zarezerwowane są trzy miejsca dla gospodarzy: USA, Meksyku oraz Kanady. Pozostałe 9 ekip zostanie wyznaczonych na podstawie rankingu FIFA, a w tym Niemcy... zajmują obecnie 10. miejsce. Do będących wyżej Włochów tracą niewiele i pozostałe mecze w 2025 roku będą stały pod znakiem pogoni za Italią. Z tej perspektywy roztrwonienie wyniku z Portugalią może być dla Die Mannschaft bardzo kosztowne i z tego też powodu Niemcy nie mogą odpuścić w spotkaniu o 3. miejsce Ligi Narodów. Liczy się każdy punkt, choć selekcjoner Julian Nagelsmann ma na to trochę inne spojrzenie: – Z psychologicznego punktu widzenia gra o 3. miejsce nie jest łatwa. Nie chodzi jednak nawet o tę lokatę. Wolę zobaczyć najlepszy mecz i przegrać, niż skończyć na podium po słabym występie.
Kandydat do Złotej Piłki
Selekcjoner Portugalii Roberto Martinez określił zwycięstwo mianem historycznego. Selecao pokonali Die Mannschaft po raz pierwszy od 2000 roku, a na jego ziemi wygrali po raz pierwszy od 1985 roku. – To zwycięstwo pozostanie w naszej pamięci. Było w pełni zasłużone, bo Niemcy nie mieli kontroli nad meczem. My ją mieliśmy – ocenił selekcjoner, który zwrócił też uwagę na jednego ze swoich piłkarzy, bynajmniej nie Cristiano Ronaldo. Mowa o Vitinhi, który był kluczową postacią PSG dla zdobycia potrójnej korony, a również z Niemcami pokazał się z rewelacyjnej strony, mimo że był tylko zmiennikiem.
– Dla mnie bez wątpienia to zawodnik niezbędny dla PSG, by mogło wygrać to, co wygrało. Ze względu na swój styl i skuteczność myślę, że Vitinha zasługuje na Złotą Piłkę. W spotkaniu z Niemcami ważne było zbalansowanie drużyny. Vitinha był ważny, by wejść z ławki i dokończyć robotę. Ten mecz był ogromnym wyzwaniem psychologicznym i jestem zadowolony z mojego zespołu – powiedział hiszpański selekcjoner. W ostatnim czasie pojawiały się nad nimciemne chmury, teraz jednak nastąpiło piękne przejaśnienie.
Piotr Tubacki
