Sport

Wielki znak zapytania

Pożegnanie jednego stadionu zazwyczaj oznacza przywitanie kolejnego. W Chorzowie jednak nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kiedy to nastąpi.

Prezes Ruchu Seweryn Siemianowski i prezydent Chorzowa Szymon Michałek. W tle na dachu stadionu elementy, które ostatnio zostały zdemontowane. Fot. Press Focus

RUCH CHORZÓW

Temat budowy nowego stadionu przy Cichej istnieje od kilkunastu lat. To, co wydarzyło się przez ten czas, można by opisać w krótkiej książce, której zwieńczenie byłoby jednak takie samo jak początek – stadionu jak nie było, tak nie ma.

Wymówek cała lista

Wiele przez ten czas mówiono i obiecywano. Prym wiódł w tym były prezydent Chorzowa, obecnie występujący jako Andrzej K., który w czterech kampaniach wyborczych przekonywał, że lada moment zostanie wbita pierwsza łopata przy Cichej. Że Ruch w końcu będzie mógł przyjmować ligowych rywali bez wstydu, na głowy jego kibiców nie będzie padał deszcz, a ci w razie potrzeby będą mogli załatwić potrzeby fizjologiczne w cywilizowanych warunkach. Dzięki temu w ogóle zasiadł na prezydenckim fotelu, detronizując Marka Kopla, rządzącego od lat 90., mówiącego wprost, że nowego obiektu nie będzie, a Niebiescy mają grać na Stadionie Śląskim.

Temat jednak bujał się i bujał. Powstała makieta nowego stadionu, która... do niczego nie posłużyła, a kibice prześmiewczo zaczęli świętować jej kolejne urodziny (dziś jest już nieaktualna). Za każdym razem ówczesny prezydent zgrabnie wycofywał się z tematu, znajdując – co by nie mówić – rozsądne wytłumaczenia, dlaczego stadion przy Cichej jednak nie powstanie. Prezydent K. mówił o „zaskakujących zdarzeniach” i „zupełnie nieprzewidzianych okolicznościach”, choć granie na zwłokę stało się jego specjalnością. W pierwszej kadencji odwoływał przetargi na projekty, wycofywał się z obiecanych dat. Kibice zaczęli się irytować, ale wtedy na pomoc przyszła... opozycja w radzie miasta (od Kopla), która zagłosowała przeciwko przekazaniu 10 mln zł na rozpoczęcie budowy na Cichej. Prezydent zyskał alibi. Druga kadencja? Pamiętna pożyczka na ratowanie klubu, hedonistycznie prowadzonego przez Dariusza Smagorowicza. Andrzej K. zyskał kolejną wymówkę – nie ma na stadion, bo musiał dać pieniądze na Ruch. Trzecia kadencja? W niej frakcja prezydenta i opozycja połączyły siły w radzie miasta, idealny układ, by nie budować. No i kolejne wymówki – tym razem dotyczące nowych przepisów władzy centralnej, które ograniczyły budżety samorządów, bijąc je solidnie po kieszeniach. Stadion? Najpierw przedszkola, drogi, nauczyciele...

Natura zaczęła rozbiórkę

To oczywiście w dużym skrócie. Andrzej K. w poprzedniej kampanii samorządowej po raz kolejny obiecał budowę stadionu, co zresztą znalazło się w programach wszystkich trzech kandydatów na prezydenta – także Grzegorza Krzaka i Szymona Michałka. Finalnie wygrał ten ostatni, który przez wiele lat jako społecznik działał na rzecz budowy stadionu, zyskując tym samym wiarygodność popartą czynami. Od rozpoczęcia jego kadencji minął niedawno rok i choć jeszcze żadne konkretne prace się przy Cichej nie rozpoczęły, to powinny zacząć w najbliższym czasie. Rozstrzygnięto przetarg na rozbiórkę starego obiektu, po której już nie będzie odwrotu. Gdy stadion stoi, z tyłu głowy jest taka myśl, że choć Ruch nie może tam grać, to... jednak ma dom. Potem domu już nie będzie. Na razie co prawda sprzęt jeszcze na Cichą nie wjechał, trwa procedura odwoławcza złożona przez dwie firmy, które przegrały w przetargu. Detale z obiektu jednak zniknęły – zaczęło się od słynnych świeczek, czyli jupiterów zdemontowanych w 2023 roku. Kilka dni temu z dachu zamkniętej już trybuny głównej zniknął herb i nazwa klubu, rozebrano poszycie dachowe uszkodzone podczas wichury. Przetarg na rozbiórkę trwa, ale poniekąd sama natura już tę rozbiórkę rozpoczęła.

Optymizmu nie brakuje

Kiedy powstanie stadion w Chorzowie? Nie wiadomo. Może nie jak mysz kościelna, ale jednak miasto jest biedne i było biedne już za poprzedniego prezydenta. Trzeba dużej kreatywności i wysiłku (a przede wszystkim chęci), aby pozyskać skądś fundusze na budowę, tym bardziej że w mieście wydatków nie brakuje, a nie jest też tak, że absolutnie wszyscy w Chorzowie chcą nowego stadionu. W wieloletniej prognozie finansowej wpisano ponad 400 mln złotych na ten cel, rozciągając do 2041 roku, ale to tylko luźne zapisy, przecież nikt nie będzie budował areny przez 15 lat. Obecnemu prezydentowi chęci i optymizmu (czasem może zbyt przesadnego) odmówić nie można. Jeśli zacznie rozbiórkę, będzie pierwszym włodarzem Chorzowa, który zrobi cokolwiek namacalnego w kwestii stadionu poza ciągłym obiecywaniem. Nie pomaga mu jednak fakt, że w obecnym Ministerstwie Sportu jest persona non grata – w końcu zdetronizował prezydenta wywodzącego się z obecnej partii rządzącej. A sam minister sportu wielokrotnie powtarzał, że na stadiony pieniędzy dawać nie będzie. Choć Michałek jest bezpartyjny i udowadnia, że nie jest częścią „POPiSowego” sporu dręczącego Polskę, w mieście musiał ułożyć się z przedstawicielami sejmowej opozycji, bo z przedstawicielami opcji rządzącej mu nie wyszło. Pieniądze skądś trzeba wziąć, ale będzie o to szalenie trudno, tym bardziej że wskutek zawirowań pandemiczno-wojennych koszty dosłownie  wszystkiego poszły drastycznie w górę. Stadiony są dziś znacznie droższe niż kilka czy kilkanaście lat temu. Sosnowiec, Tychy, nawet Katowice czy Opole zdążyły – Chorzów nawet nie zaczął.

Piotr Tubacki

PLAN IMPREZY

10.30 - otwarcie imprezy
10.30 – 15 strefa dla dzieci (dmuchańce, animacje)
11.00 - mecz drużyny dziewczynek Centrum Szkolenia Ruchu Chorzów
12.00 - 14:00 turniej z udziałem oldbojów, sponsorów, kibiców i pracowników
15.00 - Mecz Gwiazd
17.00 – 19.00 - mecz Ruch Chorzów – Warta Poznań
19.00 – 22.00 - impreza na placu od Al. Bojowników (DJ, Sektorowa Sekta)
21.30 - pokaz pirotechniczny

22.00 - zakończenie imprezy

Wejściówki są do kupienia już wyłącznie stacjonarnie. W sobotę będzie je można nabyć:

- w kasie biletowej przy Strefie Kibiców (od strony DTŚ) – od 10.30

- na Niebieskiej Wyspie w Galerii AKS (ul. Parkowa 20, czynna od 10.00 do 20.00)