Sport

Więcej niż mecz

To szczególny mecz dla legionistów. Z jednej strony walka o awans, z drugiej mecz odbędzie się w przeddzień 81. rocznicy Powstania Warszawskiego.

Jean-Pierre Nsame trafia i w pucharach i w lidze. Tutaj w meczu w Ostrawie. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

LEGIA WARSZAWA   

W piątek odbędą uroczystości związane z kolejną rocznicą Powstania Warszawskiego. Będą państwowe obchody, w całym kraju o godzinie 17.00, w chwili godziny „W”, która była początkiem zrywu, zawyją syreny. Specjalną oprawę przygotują też kibice Legii, tak jest co roku. Przed meczem z Banikiem odśpiewana będzie pewnie pieśń „Warszawskie Dzieci”. Kibice Legii jeszcze przed niedzielnym meczem z Koroną napisali, że odwołują swój wcześniejszy protest związany z bojkotem meczów przy Łazienkowskiej, co było odpowiedzią na opieszałe działania klubu w sprawie wzmocnień.

Wrócili i odpalili

Tych, w mającej mocarstwowe ambicje Legii, jest rzeczywiście niewiele, żeby nie napisać, że nie ma ich wcale. Owszem, z nowych nazwisk jest Petar Stojanović, Mileta Rajović czy Arkadiusz Reca, ale to piłkarze, którzy albo grają mało, albo wcale. Tych, którzy wrócili z wypożyczeń nie ma co wymieniać, choć akurat dwójka z nich w ostatnim czasie pozytywnie zaskakuje. U poprzedniego szkoleniowca Goncalo Feio kameruński napastnik Jean-Pierre Nsame zbierał same cięgi, za brak przygotowania, za brak chęci do biegania, a teraz zaczyna wyrastać na postać numer 1 z przodu. Z Banikiem wszedł na boisko i zdobył gola, po czym od razu pobiegł z radości do trenera Edwarda Iordanescu. Z Koroną w Kielcach wyszedł już w podstawowym składzie i ponownie po uderzeniu głową, jak w starciu na stadionie w Ostrawie-Vitkovicach w poprzedni czwartek, wpisał się na listę strzelców. Wiosną Nsame był wypożyczony do szwajcarskiego St. Gallen.

Z kolei na wypożyczeniu w greckiej Kallithei był Migouel Alfarela, bohater warszawskiego zespołu w wygranym spotkaniu z Koroną w niedzielę, gdy zaliczył piękną asystę przy bramce Nsame, a na początku drugiej połowy strzelił znakomicie zza linii pola karnego na 2:0. Wiosną w greckim klubie w ciągu kilku miesięcy strzelił 9 bramek. Teraz na podobne wyczyny liczą w Warszawie.

Obecnie celem jest awans do 3. rundy kwalifikacji do Ligi Europy, w której czeka ktoś z pary NK Celje – AEK Larnaka (w pierwszym meczu było 1:1). Przegrana najprawdopodobniej wiązać się będzie z trudną rywalizacją z Austrią Wiedeń (wygrała pierwszy mecz 2:0 ze Spaeri Tbilisi) w 3. rundzie Ligi Konferencji.

- Co zrobić, żeby w rewanżu pokonać Banika? Musimy grać swoje, od początku, od pierwszej minuty nie dać rywalowi rozwinąć skrzydeł. Trzeba wierzyć w siebie i wypełniać założenia taktyczne założone przez trenera. Trzeba też na pewno zwrócić uwagę na grę w defensywie. Nie można się odkrywać, jak było w pierwszym meczu. Sytuacje z przodu na pewno będą, trzeba będzie je wykorzystać – podkreśla Nsame.

Iordanescu mu ufa

Zawodnik mówi, że nie skupia się na tym, co było, kiedy mało grał, albo raczej w ogóle nie występował w ekipie trenera Feio. – To co było, zostawiam za sobą, teraz skupiam się na tym, co jest teraz, żeby pomóc drużynie w kolejnych meczach. Chcę pomóc Legii w tym, żeby była na szczycie. To najlepszy klub w Polsce, ale musimy to pokazać, musimy to udowodnić na boisku. Staram się robić jak najlepiej to, co potrafię. Rozmawiałem sporo z trenerem, wiem że mi ufa, że pokłada we mnie nadzieję, a ja ze swojej strony będę się chciał odwdzięczyć dobrą grą i bramkami. Skupiam się na sobie, na swojej dobrej grze, a nie na tym, co było za poprzedniego trenera. Cieszę się z dobrego początku, ale przed nami kolejne spotkania – mówi napastnik z Douali, który swoje strzeleckie umiejętności potwierdzał w szwajcarskim Young Boys Berno, gdzie w 242 grach nastrzelał 140 goli i zanotował 39 asyst. Pytany przez nas o Banika Nsame odpowiada. – Banik to zupełnie inna drużyna niż nasz poprzedni pucharowy rywal, Aktobe. Ostrawianie mają jakość, mają indywidualności, grają nowoczesny futbol. To zupełnie inny przeciwnik. Remis w Ostrawie jest dla nas korzystnym wynikiem, teraz trzeba zrobić wszystko, żeby sprawę awansu rozstrzygnąć u siebie – mówi 32-letni Nsame.

  Michał Zichlarz                 

2. runda eliminacji Ligi Europy
Czwartek 31 lipca, godz. 21.00
Legia Warszawa – Banik Ostrava
Sędzia - Novak Simović (Serbia)
Pierwszy mecz 2:2