Weszli z futryną
W Łęcznej beniaminek z Bytomia pokazał pazur, czym dał sygnał, że trzeba będzie się z nim liczyć.
Tomasz Gajda (z lewej) i polonijna kompania nie musieli długo czekać na pierwszego gola na zapleczu ekstraklasy. Fot. Ireneusz Wnuk/PressFocus
Wygrywając na inaugurację sezonu 3:0 z Górnikiem Łęczna, zespół Łukasza Tomczyka wszedł do 1. ligi nie tylko szerokimi drzwiami, ale od razu z futryną. Wracający na zaplecze ekstraklasy po 12 latach Niebiesko-czerwoni golem zakończyli już pierwszą ofensywną akcję!
W okolicach 25 metra od bramki gospodarzy Kamil Kruk sfaulował Kamil Wojtyrę, a na bezpośredni strzał z rzutu wolnego zdecydował się Tomasz Gajda - kapitan Polonii precyzyjnym uderzeniem ominął skromny mur rywali i kompletnie zaskoczył między słupkami Branislava Pindrocha. Była 48 sekunda!
Trener gospodarzy Maciej Stolarczyk był niepocieszony. - Nie zdążyliśmy nawet dotknąć piłki, a już straciliśmy bramkę - skomentował szkoleniowiec, który odmłodzonego Górnika objął przed sezonem.
Wymarzony początek oczywiście ułatwił zadanie jedenastce z Bytomia i szybko otworzył mecz, który mógł się podobać, bo obie drużyny stwarzały bramkowe sytuacje.
Poloniści zachowali czyste konto, co nie znaczy, że nie ustrzegli się rażących błędów, zwłaszcza że do życzenia pozostawiało jeszcze zrozumienie intencji Ołeksandra Azackija prze resztę zespołu. To, że przyjezdni nie stracili gola, mogą zawdzięczać w połowie nieudolności piłkarzy Górnika oraz refleksowi Axela Holewińskiego w bramce, który w efektowny sposób dwukrotnie ratował bytomian sam na sam z Fryderykiem Janaszkiem. Znany w Łęcznej „Szopen” musi popracować nad skutecznością.
Wysoka wygrana Polonii jest więc nieco myląca, bo spotkanie było wyrównane, o czym mówią statystyki - 4-3 dla bytomian w strzałach celnych, 8-7 w niecelnych, remis 5-5 w kornerach, 45-55 na korzyść gospodarzy w posiadaniu piłki. Górnik stwarzał sytuacje i momentami spychał rywali do defensywy, choć nigdy nie rozpaczliwej.
Nie zmienia to faktu, że w przekroju całego spotkania goście zaprezentowali się jako zespół bardziej dojrzały, konsekwentnie zorganizowany, mający pomysł i do bólu skuteczny. A w ostatnich fragmentach - choć to bieniaminek - jako wręcz wyrachowany, który wypunktował coraz bardziej sfrustrowanego przeciwnika. Zmiennicy Jakub Arak i Oliwier Kwiatkowski celnie wykończyli dwie znakomite kontry, pozbawiając złudzeń miejscowych.
– Bardzo się cieszymy z tej wygranej, szczególnie z punktu widzenia mentalnego. Postawiłem w tym spotkaniu na ośmiu zawodników, którzy zrobili awans i oni pięknie zameldowali się w wyższej klasie rozgrywkowej. Piłkarze zrobili to, czego od nich oczekiwałem – byli właściwie nastawieni, była zespołowość, intensywność i plan na mecz - podkreślał szkoleniowiec Polonii Łukasz Tomczyk.
- Jest dużo plusów z tego meczu, ale mamy chłodną głowę, zachowujemy pokorę. Z meczu na mecz będziemy rośli, ale też wiemy, że i poprzeczka będzie rosła - asekurował się strzelec drugiego gola Jakub Arak. W sobotę Niebiesko-czerwoni będą kontynuować wyjazdową serię meczem w Głogowie z Chrobrym. Po takiej premierze trudno już jednak, żeby nie w roli pełnoprawnego faworyta.
Tomasz Mucha
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Górnik Łęczna – Polonia Bytom 0:3 (0:1)0:1 - Gajda, 1 min (wolny), 0:2 - Arak, 82 min, 0:3 - Kwiatkowski, 90+5 min
GÓRNIK: Pindroch – Bednarczyk, Abbott, Kruk, Szczytniewski – Orlik, Kryeziu (68. Malamis), Deja (85. Osipiuk), Janaszek (58. Spacil) – Tkacz (85. Bojańczyk), Doba (58. Śpiączka). Trener Maciej STOLARCZYK.
POLONIA: Holewiński – Szymusik, Krzyżak, Azackij - Apolinarski (74. Michalski), Łabojko, Gajda, Wołkowicz (79. Stefański) - Sarmiento, Wojtyra (64. Arak), Andrzejczak (64. Kwiatkowski). Trener Łukasz TOMCZYK.
Sędziował Piotr Rzucidło (Warszawa). Widzów 1629. Żółte kartki: Deja, Śpiączka, Spacil, Abbott - Azackij, Gajda.