Waleczność nagrodzona
Kończący mecz w dziesiątkę opolanie utrzymali prowadzenie z pierwszej połowy.
Trener Odry Jarosław Skrobacz może być zadowolony. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
To był mecz znajomych, stających po dwóch stronach barykady. W spotkaniu kończącym drugą kolejkę spotkań na opolskim stadionie spotkali się trenerzy, którzy kiedyś współpracowali. Gdy Jarosław Skrobacz – obecnie prowadzący Odrę – był szkoleniowcem Miedzi, to jego asystentem był Wojciech Łobodziński, który obecnie stoi na czele legniczan. Wszyscy zastanawiali się więc czy pod względem taktyki uczeń okaże się lepszy od nauczyciela?
Wynik 2:1 dla gospodarzy świadczy o tym, że doświadczenie (14 lat na korzyść Skrobacza) też ma jednak wartość, choć z przebiegu gry można powiedzieć, że ten rezultat jest szczęśliwy dla gospodarzy. W tym miejscu zaczyna się opowieść o drugim duecie. Stoperem Niebiesko-czerwonych od tego sezonu jest Filip Kendzia, który stanął oko w oko z wracającym z wypożyczenia napastnikiem gości Danielem Stanclikiem. Starcia tych piłkarzy, grających w minionym sezonie w Zniczu Pruszków, były ozdobą widowiska.
Obrońca błysnął pierwszy, bo po dośrodkowaniu Joshuy Pereza z rzutu wolnego w 13 min wychowanek Rawii Rawicz strzałem głową z 5 metrów otworzył wynik. Dodajmy, że to był okres gry, w którym opolanie dominowali i zamykali rywali na ich połowie. Zupełnie niespodziewanie to oblężenie przerwał przypadkowy faul Konrada Nowaka na Adnanie Kovaceviciu w polu karnym Odry. Snajper, który w poprzednich rozgrywkach strzelił 16 goli, potwierdził pewnym strzałem z „wapna” w 30 min, że nadal ma dobrze ustawiony celownik.
Odra nie dość, że straciła gola, to jeszcze została „naruszona” w swoim wyjściowym ustawieniu, bo w 37 min w starciu z Kamilem Antonikiem groźnego urazu nosa doznał Mato Milosz. Zakrwawiony musiał opuścić boisko.
Wprawdzie zespoły nadal grały w pełnych składach, bo opolskiego Chorwata zastąpił Jakub Pochcioł, ale inicjatywę przejęli goście. Poczuli się jednak zbyt pewnie i to ich zgubiło, bo przy rozpoczynaniu akcji Jakub Wrąbel tak podawał do Kamila Drygasa, że piłkę przejął Luca Ramos i strzałem z 18 metrów do pustej bramki w 43 minucie ustalił wynik spotkania.
Wszystko, co działo się później, można nazwać budowaniem tamy na Odrze, a konkretnie... na jej polu karnym. Miedź z każdą minutą drugiej połowy naciskała mocniej, aż wreszcie przeszła do szturmu po 83 minucie, bo wtedy czerwoną kartką został ukarany Kendzia za faul na Stancliku, który wychodził sam na sam z bramkarzem. Wprawdzie Stanclik natychmiast drugi raz w tym meczu ulokował piłkę w siatce, ale po analizie VAR sędzia uznał, że pomógł sobie ręką. W pozostałych sytuacjach skutecznie interweniował Adam Wójcik, któremu jeszcze w 1 minucie doliczonego czasu gry, po woleju Gustava Engvalla pomogła poprzeczka. Dzięki temu Odra, w której po fatalnej inauguracji trener dokonał sześciu roszad w wyjściowej jedenastce, zdobyła pierwsze 3 punkty w tym sezonie. Z kolei Miedź choć może zbierać pochwały za grę nadal ma zerowy dorobek.
Jerzy Dusik
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Odra Opole – Miedź Legnica 2:1 (2:1)
1:0 – Kendzia, 13 min (głową), 1:1 – Stanclik, 30 min (karny). 2:1 – Luca Ramos, 43 min
ODRA: Wójcik – Milosz (39. Pochcioł), Kendzia, Chrzanowski – Szrek (78. Szkliński), Purzycki, Luca Ramos (62. Dudziński), Nowak – Perez, Muratović (63. Kobusiński), Przikryl (63. Łyszczarz). Trener Jarosław SKROBACZ.
MIEDŹ: Wrąbel – Rezacz, Kovaczević, Diallo, Grudziński (88. Mansfeld) – Drygas (70. Miocz), Serafin – Podgórski, Letniowski (70. Engvall), Stanclik, Antonik (70. Cordoba). Trener Wojciech ŁOBODZIŃSKI.
Sędziował Paweł Malec (Łódź). Widzów 4863. Żółte kartki: Milosz, Perez – Letniowski, Antonik, czerwona Kendzia (83. faul taktyczny).