Sport

W świątyni tenisa

Iga Świątek mecz z Amerykanką Caty McNally w drugiej rundzie Wimbledonu rozegra w czwartkowe popołudnie na zaszczytnym korcie centralnym. Ale schody zaczną się raczej w kolejnym etapie.

Była liderka rankingu sprawia ostatnio wrażenie jakby bardziej „wyluzowanej”… Fot. PAP/EPA

Po dwóch dniach upałów w środę pogoda w Londynie wróciła do normy, a ta oznacza deszcz. Ale około 14.30 niebo się przetarło i machina ruszyła. O pogodę nie muszą się martwić gwiazdy, które zagrają na zadaszonych korcie centralnym i korcie numer 1. W czwartek ten zaszczyt spotka byłą liderkę rankingu Igę Świątek, która w „świątyni tenisa” - za którą uchodzi Centre Court - powalczy o 3. rundę z amerykańską rówieśniczką Caty McNally. Rozstawiona z „ósemką” 24-letnia Polka do gry przystąpi po spotkaniu Novaka Djokovicia z Danielem Evansem, które zaplanowano na godzinę 14.30 czasu polskiego.

Iga Świątek, która w sobotę zagrała w swoim pierwszym finale na trawie (w Bad Homburg), w poniedziałek solidnie wystartowała w Wimbledonie, pokonując 64. na świecie Rosjankę Polinę Kudiermietową 7:5, 6:1. - Oczywiście potrzebowałam trochę czasu, aby przyzwyczaić się do trawy, ponieważ jest inna niż w Bad Homburg. Jestem zadowolona z występu i czułam, że gram lepiej z każdym gemem - podkreślała podopieczna Wima Fissette’a.

Teraz czeka ją starcie z dobrą znajomą z czasów juniorskich. W 2018 roku Świątek i młodsza o pół roku McNally wspólnie wygrały rywalizację w deblu wielkoszlemowego Rolanda Garrosa, a Amerykanka przegrała wówczas finał singla z zaledwie 14-letnią wówczas Coco Gauff. Gdy miesiąc później Iga sięgała po tytuł w Wimbledonie, McNally odpadła w ćwierćfinale.

W dorosłej rywalizacji McNally była czołową deblistką na świecie (najwyżej 11. w rankingu), z ośmioma tytułami na koncie, choć nie miała szczęścia do Wielkiego Szlema - dwukrotnie przegrywała w finałach US Open (2021-22) w parze z Gauff, a potem z Taylor Townsend.

W singlu tenisistka z Cincinnati ze Świątek spotkały się tylko raz - trzy lata temu pod dachem w Ostrawie Polka wygrała 6:4, 6:4. Amerykanka w karierze najwyżej notowana była na 54. pozycji, ale w głównej drabince w Londynie znalazła się dzięki „zamrożonemu rankingowi”, bo aktualnie jest dopiero 208. Po ubiegłorocznej operacji łokcia wracała na korty w listopadzie z rankingiem… 1020. Grając w turniejach niższej rangi, szybko jednak awansowała. Choć nie udało jej się zakwalifikować do głównej drabinki w Bad Homburg, w 1. rundzie w Londynie rozbiła Brytyjkę Jodie Burrage (142. WTA) 6:3, 6:1. Była to jej pierwsza wygrana w turnieju głównym w All England Club.

- Ona bardzo lubi trawę i dobrze ją czuje. Kontuzja sprawiła, że ma tak niski ranking, ale teraz wraca i jest bardzo solidną zawodniczką - oceniła Świątek rywalkę. Ale solidnie to będzie za mało na Igę nawet na trawie i Polka powoli powinna już szykować się mentalnie na 3. rundę, w której jej rywalką może być niewygodna, kąśliwa i niedarząca naszej mistrzyni zbytnim szacunkiem Danielle „Danimal” Collins…

Tomasz Mucha

Magdzie ucieka czas

Magda Linette na inaugurację Wimbledonu uległa Francuzce Elsie Jacquemot i przegrała po raz siódmy z rzędu w 1. rundzie wielkoszlemowego turnieju. Ostatnio przebrnąć inauguracyjne spotkanie w imprezie tej rangi udało jej się w sierpniu 2023 w US Open. - Najbardziej frustruje mnie, że nie mam już dużo czasu, bo nie mam przed sobą 10 lat kariery. Tym bardziej jest to denerwujące, że gram dobrze, a na Wielkich Szlemach ewidentnie mam teraz blokadę - przyznała 33-letnia Polka, najstarsza tenisistka w Top 30 WTA.

Poznanianka miała wczoraj zagrać mecz deblowy w parze z Amerykanką Bernardą Perą, ale z powodu deszczu przełożono go na czwartek.