Sport

W ringu jest dziki...

W Quebecu Maciej Sulęcki będzie walczył z niepokonanym Christianem Mbillim.

Maciej Sulęcki wierzy, że może wygrać w Kanadzie. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

BOKS

To była niespodzianka. W lutym tego roku Maciej Sulęcki (33 zw. - 13 KO, 3 por.) udał się do stolicy Kazachstanu, gdzie był skazywany na porażkę z miejscowym idolem, Ali Achmedowem. Pierwsze rundy były dla Polaka trudne, ale przetrwał kryzys, a w 10. rundzie wygrał przez techniczny nokaut z wymęczonym rywalem. „Striczu” przywiózł do Warszawy pas WBC Silver w superśredniej. To pozwoliło mu odbudować się po dotkliwej porażce przez nokaut w 6. rundzie (po ciosie na wątrobę) z Amerykaninem Diego Pacheco w sierpniu ubiegłego roku.

Sulęcki od lat był zaliczany do czołówki wagi średniej, a potem superśredniej, ale najlepsi go unikali. Tylko raz walczył o prestiżowy mistrzowski pas. W czerwcu 2019 roku przegrał z broniącym tytułu WBO Amerykaninem Demetriusem Andrade. Przez długi czas trenował i walczył w USA, czekając na kolejną mistrzowską szansę. Gdy wydawało się, że wspomniany Pacheco pozbawił go tych nadziei, to wygrana z Achmedowem je przywróciła. Po niej była szansa na lukratywny pojedynek z Amerykaninem Edgarem Berlangą, który rok temu przegrał ze słynnym Meksykaninem Saulem Alvarezem, posiadaczem pasów IBF, WBC i WBO w superśredniej. - Dlaczego do niego nie doszło? To bardziej pytanie do mojego menedżera Łukasza Kownackiego. Dostawałem informacje, że w Nowym Jorku nie ma w najbliższym czasie żadnych gal bokserskich. Tymczasem Berlanga walczy z Hamzahem Sheerazem 25 lipca właśnie w Nowym Jorku. To trochę dziwne. Wzięliśmy więc co było i przyjąłem propozycję walki z niewygodnym Christianem Mbillim - powiedział 36-letni Maciej Sulęcki w rozmowie z dziennikarzem PAP.

30-letni Mbili (28 zw. - 23 KO) urodził się w Kamerunie, reprezentuje Francję, ale walczy najczęściej w Kanadzie. Był olimpijczykiem z Rio de Janeiro, gdzie dotarł do ćwierćfinału, w którym musiał uznać wyższość późniejszego mistrza olimpijskiego w kategorii do 75 kg Kubańczyka Arlena Lopeza. Na zawodowych ringach jest niepokonany, a jego atutami są szybkość i piekielna siła ciosu z obu rąk, dlatego rywale go unikają.

- Jego styl to nonszalancki atak poparty wielką siłą, determinacją oraz wytrzymałością na ciosy - ocenia Sulęcki. - Jego dziki atak to sposób na złamanie rywala. Najgroźniejszy będzie w początkowych czterech, pięciu rundach. Ta walka jest dla mnie do wygrania, ale przygotowuję się, że będzie mnie bardzo bolało - powiedział „Striczu”.

Stawką pojedynku w Quebecu będzie pas WBC Interim w superśredniej, który może być przepustką do wielkiej walki o niekwestionowane mistrzostwo świata ze zwycięzcą pojedynku Saula Canelo z niepokonanym Terence'em Crawfordem, byłym absolutnym mistrzem wagi lekkopółśredniej, który odbędzie się 13 września.

Transmisja z gali w Quebecu w nocy z piątku na sobotę w TVP Sport od godziny 1.00.

(awa)