Sport

W Mielcu ostrożnie

Stal przechodzi wielkie perturbacje po spadku z ekstraklasy. Pojawiła się informacja ile w I lidze będzie wynosił budżet dwukrotnego mistrza Polski.

Piotr Wlazło po spadku pozostał piłkarzem Stali. Fot. Paweł Andrachiewicz/Press Focus

STAL MIELEC

W elicie mielczanie szczycili się tym, że pejoratywna metafora „organizacja Stal Mielec” przeszła już do historii. Klub płacił na czas, miał „zielono” w tabelkach u księgowej, więc na tym tle wszystko się zgadzało. Były co prawda drobne wątpliwości związane z formalnościami odnośnie powołania zarządu, ale była to rzecz nieistotna z punktu widzenia funkcjonowania Stali i interesująca stosunkowo wąskie grono. Nie znaczy to, że w Mielcu było finansowe eldorado, ale budżet na poziomie ok. 18 mln złotych powodował, że klub dawał radę. Po spadku pieniądze zostały obcięte o kilka milionów.

Prezes zdradza detale

Czy to dużo? Prawnik odpowiedziałby – to zależy. Prezes Jacek Klimek liczył, że w najgorszym wypadku spadkowicz będzie dysponował 8 milionami na sezon. Wierzył, że jeśli uda się pozyskać sponsorów, wzrośnie do 9,5 mln. Ostatnio, rozmawiając z TVP Sport, zdradził, że udało się zrealizować opcję przewyższającą wszelkie optymistyczne scenariusze. – Mogę powiedzieć, że na ten sezon budżet będzie wynosił 11 mln złotych. Pozwala on nam walczyć o środek tabeli, ale przypominam, że były drużyny, które z budżetem 7 mln walczyły o ekstraklasę. My też mamy takie marzenia – powiedział Klimek. Jeszcze niedawno takie pieniądze spokojnie sytuowałyby Stal w finansowej czołówce I ligi, ale w tym roku realia zaplecza poszły mocno do góry. Wydaje się, że właśnie z tego powodu prezes klubu prezentuje dość ostrożne stanowisko. – Przy takim budżecie chcemy postawić na 5-6 doświadczonych piłkarzy i dorzucić do tego utalentowaną młodzież. Kontraktowanie w I lidze nie jest proste, bo pensje za bardzo się nie różnią w porównaniu do ekstraklasy. Chcemy się ustabilizować finansowo. Poza tym chcemy zbudować drużynę solidnie grającą w środku tabeli, ale mającą swoje marzenia – podkreślił Klimek.

Odejście legendy

Ostrożność prezesa wynika też z faktu, że – jak na ten moment – ze Stali odeszło najwięcej piłkarzy spośród wszystkich pierwszoligowców w sezonie 2025/26. W grupie tej jest wielu istotnych zawodników:obrońcy Alvis Jaunzems, Bert Esselink i Mateusz Matras, pomocnik Matthew Guillaumier, skrzydłowy Robert Dadok czy gwiazda wiosny – Ivan Cavaleiro. Na ten moment Stal dokonała już kilku wzmocnień, lecz w większości z niższych lig, beniaminków lub spadkowiczów z I ligi – jak np. doświadczony Bartosz Szeliga, który ostatnio grał w Warcie Poznań. Najgłośniej w Mielcu było w związku z pożegnaniem klubowej legendy, Krystiana Getingera, który reprezentował barwy drużyny przez 12 lat, doświadczając w niej wszystkiego co najlepsze i co najgorsze. Kontrakt blisko 37-letniego zawodnika, wychowanka Stali, nie został przedłużony (obowiązywał do 2026, ale po spadku przestał obowiązywać), nie odbył się też żaden mecz pożegnalny, nawet w ekstraklasie, kiedy Biało-niebiescy byli już pogodzeni ze spadkiem. Strony rozmawiały, ale nie dogadały się i... wyszło, jak wyszło. W klubie pozostał za to najskuteczniejszy Polak minionego sezonu ekstraklasy, 36-letni stoper Piotr Wlazło.

Biorą Hiszpana

W ostatnim czasie w Mielcu kluczową role odgrywali środkowi napastnicy. Najpierw Said Hamulić, a potem Ilja Szkurin wielokrotnie niemalże w pojedynkę zapewniali Stali punkty, gwarantujące jej pozostanie w ekstraklasie. Kiedy Białorusin w połowie poprzedniego sezonu odszedł do Legii Warszawa, w mieleckiej ekipie wiele się posypało. Niewystarczający – choć ogólnie solidny – był Łukasz Wolsztyński (też opuścił zespół), stąd możliwe, że klub ściągnie kolejnego solidnego (na papierze) snajpera. DziennikarzPiotr Koźmiński podał, że drużynę wzmocni 28-letni Hiszpan Mario Losada, który w zeszłych rozgrywkach na trzecim szczeblu w swojej ojczyźnie strzelił dla Alcoyano 10 goli w 35 występach.

Piotr Tubacki