Sport

W każdym dostrzega człowieka

Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz

Nie jest to wcale aż tak zadziwiające, jaką radość w futbolowym narodzie wywołała nominacja Jana Urbana na selekcjonera. Jasne, ktoś powie, że od początku był faworytem ekspertów, mediów czy zwykłych kibiców. Wielu chciało, żeby dostał szansę, a przecież na początku – jeszcze miesiąc temu – absolutnie nie było to takie pewne. Mało tego - nie było nawet tematu. Faworytem prezesa PZPN Cezarego Kuleszy był przecież Maciej Skorża. Teraz to już historia, o której – oby – opowiadać się będzie po latach.

Będzie tak wtedy, jeżeli trener Jan Urban zapisze się złotymi zgłoskami w dziejach polskiego futbolu. Pardon, jego nazwisko już jest przecież w tym nieoficjalnym „Hall of Fame” naszej piłki! Jako zawodnik był przecież wybitną postacią. 57 występów w biało-czerwonych barwach i 7 bramek. Udział w mundialu w Meksyku w 1986 roku, mistrzostwa Polski z Górnikiem Zabrze czy słynny hat trick na Santiago Bernabeu w rywalizacji z Realem Madryt w barwach Osasuny - to piękne historie! Osasuna złożyła zresztą gratulacje selekcjonerowi po oficjalnej nominacji.

Czekamy teraz na wielki szkoleniowy sukces i awans na mistrzostwa świata, które już za niespełna rok na boiskach Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady. Dostrzegam u naszych byłych już selekcjonerów pewną prawidłowość. O co chodzi? W obecnym wieku z narodową jedenastką dobrze radzili sobie przede wszystkim ci, którzy sami w przeszłości grali w piłkę. Grali na tym najwyższym poziomie, na mistrzostwach świata, gdzie zdobywali nawet medale, jak Paweł Janas (1982). Drużyna pod jego kierunkiem w dobrym stylu wywalczyła awans na MŚ w Niemczech w 2006. A Adam Nawałka? Jako ledwie 20-latek był wielkim objawieniem argentyńskiego mundialu w 1978 roku. Potem kontuzje pokrzyżowały mu plany. Polskę z sukcesami prowadził przez 5 lat, osiągając ćwierćfinał Euro 2016 i awansując – też w świetnym stylu – na mistrzostwa w Rosji przed siedmioma laty. W jego czasach reprezentacja Polski była na topie, w pierwszej 10 rankingu FIFA. To dlatego przed mistrzostwami w Rosji w 2018 roku była losowana z pierwszego koszyka, wśród samych mistrzów świata, tuzów światowego futbolu. Nawet teraz nazwisko Adama Nawałki wymieniano wśród potencjalnych następców Michała Probierza. Oby Janowi Urbanowi poszło tak dobrze, jak jego kolegom z reprezentacji!

Na koniec dygresja, która nasunęła mi się w związku z rozmową z Rafałem Janickim, jednym z liderów Górnika, przed początkiem kolejnego sezonu (na s. 4 dzisiejszego wydania). Doświadczony obrońca zabrzan opowiada, jak dobrze trener Urban radził sobie z górniczym zespołem w ostatnich kilku latach, skąd bezsensownie zwolniono go 15 kwietnia. Nie musiał bardzo ingerować w życie drużyny, natomiast denerwował go brak szacunku. Jak się okazuje, potrafił też zadbać o życie... klubowych sprzątaczek. To też świadczy o jego klasie. Mnie przypomina się jeden z zimowych sparingów na obiekcie Koksownika, gdzie przy minusowej temperaturze zaczął nam, kilku obecnym na gierce dziennikarzom, proponować herbatę. Żartowaliśmy wtedy, że takiej ciepłej herbaty na mrozie, rozlewanej przez kogoś takiego jak Jan Urban, nie można odmówić!

Panie Janku -trzymamy za Pana kciuki w prowadzeniu reprezentacji Polski!