W drodze do finału
W sobotę rozpoczynie się faza pucharowa klubowego mundialu.
W sobotę Chelsea zmierzy się z Benficą. Fot. PAP/EPA
KLUBOWE MISTRZOSTWA ŚWIATA
Pierwsza faza Klubowych Mistrzostw Świata się zakończyła. W ciągu niecałych dwóch tygodni mogliśmy się przekonać, jaka jest charakterystyka nowego tworu FIFA. Przede wszystkim na pierwszy rzut oka widać, jak małym zainteresowaniem cieszą się mecze organizowane w Stanach Zjednoczonych. Po 1. kolejce grupowej pisaliśmy, jak przerażająco wyglądał stadion w Filadelfii, gdzie rozegrany został mecz Chelsea - Los Angeles FC, a na trybunach zasiadło 22137 widzów. Nie została zapełniona nawet połowa stadionu, a puste krzesełka kłuły w oczy. A nie był to jedyny mecz, który z trybun oglądała symboliczna - biorąc pod uwagę rangę części występujących w USA zespołów - liczba kibiców. Na przykład mecz Benfiki Lizbona z Auckland City w Orlando oglądało 6730 widzów, zapełniając tym samym mniej więcej ćwiartkę dostępnych krzesełek. Gdy Borussia Dortmund, czyli finalista Ligi Mistrzów z sezonu 2023/24, grała z Ulsan HD w Cincinnati, z trybun spotkanie oglądało 8239 osób (arena pomieści 26000). Zainteresowanie mistrzostwami wygląda więc momentami kiepsko i nie wróży niczego dobrego na przyszły rok, gdy w USA odbywać się mają reprezentacyjne mistrzostwa świata.
Jak natomiast wygląda poziom zmagań? Były przypadki zespołów, które po prostu nie pasowały do towarzystwa. Al-Ain przegrało w grupie z Manchesterem City 0:6 i z Juventusem 0:5. Auckland City skompromitowało się w 1. kolejce, gdy przegrało 0:10 z Bayernem, a następnie musiało uznać wyższość Benfiki, kończąc mecz wynikiem 0:6. W kilku przypadkach mieliśmy jednak do czynienia z ciekawymi spotkaniami oraz rozstrzygnięciami, podobnie jak na mundialu reprezentacyjnym. Na przykład na MŚ w Katarze z grupy niespodziewanie odpadły Urugwaj, który został wyprzedzony przez Koreę Południową, Niemcy, od których lepsza okazała się Japonia czy Belgia, która przegrała z Maroko. Z kolei na klubowym mundialu po fazie grupowej z turniejem pożegnało się Porto, które - wydawało się - grało przecież w jednej z łatwiejszych grup, nie mając ani jednego rywala z Europy. Odpadło teżAtletico, które zostało wyprzedzone przez PSG i Botafogo. Jest więc w miarę ciekawie i mamy szczerą nadzieję, że faza pucharowa przyniesie jeszcze więcej emocji.
Kacper Janoszka
1/8 finału
Sobota, 28 czerwcaPalmeiras – Botafogo (18.00)
Benfica – Chelsea (22.00)
Niedziela, 29 czerwcaPSG – Inter Miami (18.00)
Flamengo - Bayern (22.00)
Poniedziałek, 30 czerwcaInter – Fluminense (21.00)
Wtorek, 1 lipcaManchester City – Al-Hilal (3.00)
Real Madryt – Juventus (21.00)
Środa, 2 lipcaBorussia Dortmund – Monterrey (3.00)