W Alpach ważna będzie każda sekunda
Maeva Squiban wygrała szósty etap Tour de France, a Katarzyna Niewiadoma przed trzema najważniejszymi dniami rywalizacji wyprzedziła swoją najgroźniejszą rywalkę.
Dominika Włodarczyk i Maeva Squiban (za nią) jeszcze nie wiedzą, że na mecie w Ambert będą świętować. Fot. UAE Team ADQ
KOLARSTWO
Kiedy po etapie nie możesz znaleźć żadnego ładnego zdjęcia, to znaczy, że oficjalnie rozpoczęła się walka o końcowe zwycięstwo – napisała w swoich mediach społecznościowych mistrzyni Polski po środowym odcinku. Po tym czwartkowym być może jakąś swoją wdzięczną fotkę by odszukała, bo w Masywie Centralnym zawodniczki jechały w miarę spokojnie, choć akurat ona sama – jak zwykle zresztą w tegorocznej edycji – była niezwykle aktywna.
Największe trudności na odcinku z Clermont-Ferrand do Ambert (123,7 km i blisko 2400 metrów przewyższenia) organizatorzy umieścili w jego drugiej połowie, bo właśnie tam czekały wspinaczki na Col du Beal (1390 m n.p.m., 10,2 km podjazdu o średnim nachyleniu 5,6 proc.) i Col du Chansert (1236 m, 6,3 km z 5,5 proc.) oraz do... premii bonusowej w miejscowości Valcivieres (858 m). Stamtąd do mety pozostawało ledwie kilkanaście kilometrów po płaskim i w dół.
Większość wieloosobowej ucieczki dnia została skasowana jeszcze przed Col du Beal, a na zjeździe z tej przełęczy zaatakowała Francuzka Cedrine Kerbaol (EF Education-Oatly), do której dołączyła Niewiadoma. Obie te zawodniczki zagrażały rewelacyjnej liderce z Mauritiusa, Kim Le Court, więc jej grupa AG Insurance-Soudal wzięła się za pogoń. Skutecznie, ale kiedy pod Col du Chansert odjechała mająca duże straty Maeva Squiban (UAE Team ADQ), wtedy chętne do gonienia już się nie znalazły. Skorzystała na tym Francuzka, która szybko wypracowała ponad minutę przewagi i pracując z całych sił, utrzymała ją do mety. Dla sympatycznej 23-latki z Brestu to największy sukces w karierze. – Zostały nas tylko cztery (trzy inne wycofały się z powodu wirusa – przyp. aut.), za to mocne i wierzące w to, że możemy dokonywać wielkich rzeczy – cieszyła się na mecie zwyciężczyni, która popisała się 32-kilometrowym samotnym rajdem. Powody do radości miała także jej koleżanka z drużyny Dominika Włodarczyk. Zawodniczka z maleńkiego Okalewa koło Wielunia, która na bieżąco, szeroko i ciekawie pisze o francuskiej imprezie (nazywa ją Wyścigiem Bólu), nie tylko przyjechała w grupie faworytek, ale finiszowała na świetnym 5. miejscu i w klasyfikacji przesunęła się na 12. pozycję.
Awansowała – i to w ważnym momencie – także Niewiadoma (CANYON-SRAM zondacrypto), która na mecie była co prawda dwunasta, ale za to na premii bonusowej pokazała, że jednak – choć temu kategorycznie zaprzecza – posiada umiejętności sprinterskie i zgarnęła dwie sekundy bonifikaty. Tym samym wyprzedziła w rankingu swoją największą konkurentkę, Demi Vollering (FDJ-SUEZ) i przed trzema ostatnimi, najważniejszymi dniami imprezy, podczas których zawodniczki będą się ścigać w Alpach, zajmuje 3.pozycję. Ma tylko sekundę przewagi nad Holenderką, ale – pamiętając, że rok temu wygrała z nią ledwie czterema – zdaje się, że wczoraj znacznie więcej zyskała mentalnie.
Wyniki 6. etapu, Clermont-Ferrand - Ambert (123,7 km):
1. Maeva Squiban (Francja, UAE Team ADQ) 3:20.462. Juliette Labous (Francja, FDJ-SUEZ) strata 1.09
3. Kim Le Court (Mauritius, AG Insurance-Soudal)
4. Demi Vollering (Holandia, FDJ-SUEZ)
5. Dominika Włodarczyk (UAE Team ADQ)
6. Margot Vanpachtenbeke (Belgia, VolkerWessels)
... 12. Katarzyna Niewiadoma (CANYON-SRAM zondacrypto) wszystkie 1.13, 43. Karolina Perekitko (Winspace Orange Seal) 9.01, 100. Kaja Rysz (Roland Le Devoluy) 22.07
Klasyfikacja generalna:
1. Le Court 18:29.052. Pauline Ferrand-Prevot (Francja, Visma-Lease a Bike) 26
3. Niewiadoma 30
4. Vollering 31
5. Anna van der Breggen (Holandia, SD Worx-Protime) 35
6. Pauliena Rooijakkers (Holandia, Fenix-Deceuninck) 53
... 12. Włodarczyk 1.56, 58. Perekitko 31.33, 96. Rysz 52.37
(gak)
