Urosła na tej trawie
Po 10 latach znów mamy Polkę w półfinale Wimbledonu! Iga Świątek wygrała z Ludmiłą Samsonową i po raz pierwszy w Londynie jest w najlepszej czwórce. O finał już w czwartek zmierzy się z nierozstawioną Belindą Bencic.
Nareszcie! Takiej radości Polki nie oglądaliśmy od ponad roku. Fot. PAP/ EPA/ ADAM VAUGHAN
Takiej radości po meczu w wykonaniu 24-letniej Polki, która spędziła 125 tygodni na czele rankingu, jeszcze chyba w tym sezonie nie widzieliśmy. To jednak zrozumiałe - pięciokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema w swoim szóstym występie na All England Club w końcu znalazła się w najlepszej czwórce. - Jestem naprawdę super szczęśliwa i super dumna z siebie - mówiła zaraz po ćwierćfinałowym meczu z 19. na świecie Ludmiłą Samsonową.
Rozstawiona z numerem 8 Iga Świątek ma ku temu nieliche powody. Potrzebowała godziny i 49 minut, aby pokonać debiutującą w wielkoszlemowym ćwierćfinale o 2,5 roku starszą Rosjankę 6:2, 7:5. Była faworytką, wykonała zadanie i prowadzi w bilansie z mieszkającą we Włoszech Samsonową 5-0. Dotychczas jej najlepszym wynikiem w Londynie był ćwierćfinał w 2023 roku.
Spasowały z „nową” Igą
Ale w tym roku zaszła w podopiecznej Wima Fissette’a wyraźna przemiana na kortach trawiastych. Po roku bez jakiegokolwiek finału w rozgrywkach właśnie na zielonym dywanie walczyła o tytuł w Bad Homburg. Od środy skompletowała już 8 zwycięstw w sezonie na tej najszybszej nawierzchni, jak nigdy dotąd.
W londyńskim turnieju w 5 spotkaniach Iga straciła tylko seta - w 2. rundzie z przyjaciółką z czasów juniorskich, gdy wygrywała Wimbledon dziewcząt (2018) - Caty McNally. Polina Kudiermietowa, Danielle Collins i Clara Tauson boleśnie przekonały się, co znaczy „nowa Iga” na trawie. Żadna z nich praktycznie nie podjęła rękawicy i w pierwszym secie to samo można było powiedzieć o Samsonowej.
Co prawda już w pierwszym gemie Świątek musiała bronić break-pointa, ale przez resztę pierwszego seta była nie do zatrzymania. Czwarta w rankingu tenisistka miała idealny bilans punktów 10 na 10 z pierwszego serwisu, gdy „debiutantka” w ćwierćfinale popełniła aż 18 niewymuszonych błędów.
Atak rozpaczy
Świątek metodycznie gromadziła gemy, wygrała 7 z nich z rzędu. Po 6:2 w pierwszym secie, w drugim było 3:0, a potem 4:2 i 40:0 - tylko pięć punktów dzieliło ją od zwycięstwa. Wtedy jednak Samsonowa rzuciła się do ataku niemal w ostatniej chwili, zyskując przewagę dzięki potężnym uderzeniom z głębi kortu. Rosjanka odwróciła losy 7. gema od 0:40, odrobiła straty przy własnym serwisie i nagle druga partia przerodziła się w prawdziwą bitwę. Kilka doskonałych zagrań Rosjanki wymusiło błędy Polki. Przy stanie 5:5 Świątek musiała wygrzebać się od stanu 0:30, aby utrzymać prowadzenie - udało jej się to dzięki kilku potężnym forhendom.
Czuje gęsią skórkę
W kolejnym gemie raszynianka w końcu wywalczyła podwójną piłkę meczową - pierwszą Samsonowa obroniła, ale przy drugiej precyzyjny forhendowy return przypieczętował zwycięstwo Polki.
- Czuję, że świetnie radzę sobie z nauką gry na trawie. To pierwszy raz, kiedy czuję się bardziej komfortowo. Czuję, że ten proces ma jakąś logikę. Mimo że jestem w trakcie turnieju, już dostałam gęsiej skórki po tym zwycięstwie. Naprawdę lubię tutaj grać w tym roku i mam nadzieję, że potrwa to tak długo, jak to możliwe - powiedziała Świątek.
To trzeci wielkoszlemowy półfinał Świątek w obecnym sezonie. W Australian Open przegrała z Madison Keys, choć miała piłkę meczową, w Rolandzie Garrosie wygrała seta z Aryną Sabalenką, ale w trzecim poległa 0:6. Do trzech razy sztuka?
Rywalka nieoczywista
Szanse wydają się spore, bo z drogi do półfinału od początku rywalizacji „usunęły się” czującej się coraz pewniej Świątek wysoko rozstawione Coco Gauff (nr 2), Jessica Pegula (3.), broniąca tytułu Barbora Krejcikova czy mistrzyni z 2022 roku Jelena Rybakina, a w środę w ćwierćfinale turniejowa „siódemka” Mirra Andriejewa. Niespodziewanie rywalką Igi o finał będzie nierozstawiona Belinda Bencic, która pokonała 18-letnią Rosjankę po dwóch tie-breakach. Szwajcarka również po raz pierwszy zagra w półfinale w Londynie, w najlepszej czwórce Wielkiego Szlema wystąpiła dotąd raz - w US Open 2019. Nigdy nie grała w finale.
Wcześniej grały ze sobą cztery razy, a Świątek ma na koncie trzy triumfy. Ich ostatnia konfrontacja miała miejsce w 1/8 finału Wimbledonu 2023. Po zaciętym boju Świątek pokonała o cztery lata starszą rywalkę 6:7 (4-7), 7:6 (7-2), 6:3. Bencic była górą jedynie w 1/8 finału US Open 2021.
Mecz rozpocznie się na korcie centralnym po zakończeniu pierwszego półfinału, w którym od 14.30 liderka rankingu Aryna Sabalenka zagra z Amerykanką Amandą Anisimovą (nr 13).
Pierwsza od lat 13...?
Wygrana Bencic z Andriejewą miała też korzystny efekt uboczny dla Świątek - Polka utrzyma co najmniej 4. miejsce w rankingu WTA po Wimbledonie. Jeśli zdobędzie tytuł w Londynie, wówczas przesunie się na 3. lokatę, ma też pewną 2. pozycję w zestawieniu WTA Race, w którym liczą się tylko wyniki z tego roku, a 8 najlepszych tenisistek w nim w listopadzie wystąpi w WTA Finals w Rijadzie.
Na razie jednak najważniejsze, że Świątek jest pierwszą Polką, która dotarła do półfinału Wimbledonu od czasów Agnieszki Radwańskiej w 2015 roku. I staje przed wielką szansą, by zostać pierwszą polską finalistką - po krakowiance - od lat 13…
Tomasz Mucha
4 IGA Świątek została czwartą aktywną tenisistką, która dotarła do półfinałów wszystkich czterech turniejów Wielkiego Szlema, dołączając do trzech innych zawodniczek, które były numerem 1 na świecie: Białorusinki Aryny Sabalenki, Białorusinki Wiktorii Azarenki i Czeszki Karoliny Pliskovej.
3/3 ŚWIĄTEK i Sabalenka są pierwszym duetem, który dotarł do półfinałów każdego z trzech pierwszych turniejów wielkoszlemowych wśród kobiet w jednym sezonie od czasu Belgijek Justine Henin i Kim Clijsters w 2006 roku.