Upadłość kołem ratunkowym?
Odejście Farida Alego, legendy jastrzębskiego klubu, przelało kielich goryczy.
Po ostatnich miesiącach spędzonych w GKS-ie Jastrzębie Farid Ali musi ochłonąć. Fot. Arkadiusz Kogut / gksjastrzebie.com
GKS JASTRZĘBIE
Jeżeli kibice drużyny z Harcerskiej łudzili się, że ich ulubieńcy w nadchodzącym sezonie wystartują w Betclic 2. Lidze, to teraz ich nadzieje zostały zredukowane do minimum. Dlaczego? Tym sygnałem jest decyzja 33-letniego pomocnika Farida Alego, który postanowił nie przedłużać kontraktu, który wygasł 30 czerwca.
Stracił cierpliwość
Ukrainiec jemeńskiego pochodzenia jest jedną z legend GKS-u Jastrzębie i nie waham się użyć tego określenia, bo nie ma w nim krzty przesady. Ali reprezentował klubu z Jastrzębia-Zdroju począwszy od rundy wiosennej sezonu 2015/16, rozgrywając w tym czasie 247 meczów i strzelając w nich 32 gole. Praktycznie w każdych rozgrywkach, poza nielicznymi wyjątkami, był jednym z filarów drużyny z Harcerskiej, a w zakończonym sezonie 2024/25, w którym w 27 spotkaniach strzelił cztery gole, miał duży wkład w utrzymanie w Betclic 2. Lidze. To jego trafienia zapewniły podopiecznym trenera Petera Struhara komplet punktów w potyczkach ze Skrą Częstochowa (1:0) i Zagłębiem Sosnowiec (1:0). Poza tym na listę zdobywców bramek wpisał się w wyjazdowych meczach z Pogonią Grodzisk Mazowiecki (3:0) i Wisłą Puławy (4:1).
Za darmo... umarło
Ali stracił w końcu cierpliwość, bo jak długo można grać za uścisk dłoni dyrektora sportowego i uśmiech pani prezes, w końcu z czegoś żyć trzeba. A on i koledzy z drużyny grali za darmo ponad trzy miesiące (wliczając w to czerwiec, są „w plecy” cztery pensje). By nie pozostać bez środków do życia, zatrudnił się w Żorach w hiszpańskiej firmie kurierskiej Glovo, która dostarcza klientom różnorodne produkty, od jedzenia poczynając, na lekach kończąc. Czy teraz znajdzie jakiś rzetelny klub, który płaci regularnie i na czas? Ma takowy pod nosem, w Żorach, nazywa się Sparta (stroje ma identyczne jak Sparta... Praga), a grają w nim między innymi znani z występów na wyższych szczeblach Przemysław Brychlik, Michał Gałecki, Wojciech Wenglorz czy Wojciech Orzeł. Klub ten właśnie awansował do rybnickiej klasy A.
Na skraju przepaści
Na razie w klubie z Harcerskiej nie ma poszukiwania winnych tej organizacyjnej i finansowej zapaści, najwygodniej jest zrzucić winę na radnych i prezydenta miasta Michała Urgoła, że nie rzucili tonącemu klubowi koła ratunkowego w postaci 4 milionów gotówki. Wolne żarty! Zadam członkom zarządu niewygodne pytanie (sprytny dyrektor sportowy wymiksował się z tego grona): Co robiliście, państwo, od stycznia, gdy było wiadomo, że Jastrzębska Spółka Węglowa zaprzestaje sponsorowania klubu? „Argument” pani prezes, że nie pchała się na to stanowisko, można skwitować tylko pustym śmiechem. Nieudolność pani Marty Goik (zero doświadczenia) i jej uległość wobec byłego dyrektora sportowego doprowadziły GKS Jastrzębie na skraj przepaści.
Dobra rada
Niemal w identycznej sytuacji co GKS Jastrzębie znalazła się Kotwica Kołobrzeg. Po spadku targana ogromnym kryzysem organizacyjnym i finansowym nie otrzymała licencji na grę w II lidze, a klub, którego prezesem był były sędzia piłkarski Adam Dzik, postawiony został w stan likwidacji. Życie nie znosi jednak próżni i okazuje się, że w Kołobrzegu powstał nowy zespół. To Morski Klub Sportowy Kotwica Kołobrzeg, który zamierza wystartować w rozgrywkach klasy okręgowej w miejsce zwolnione przez drużynę rezerw dawnej pierwszoligowej Kotwicy. Z taką propozycją i prośbą działacze nowej Kotwicy zwrócili się do władz Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej i wkrótce zarząd tego stowarzyszenia podejmie decyzję w tej sprawie. Może tym tropem powinni pójść działacze z Jastrzębia – zlikwidować obecny GKS, założyć nowy klub, który grałby w V lidze śląskiej, gdzie do tej pory występowały rezerwy?
Bogdan Nather