Uciekli spod topora
Odwołanie klubu z Lyonu w sprawie degradacji zostało przyjęte i Olympique w najbliższym sezonie wciąż będzie grał na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.
W Lyonie po deszczu w końcu pojawia się słońce i nadzieja na lepsze jutro. Fot. Icon Sport/SIPA USA / Press Focus
Nowe władze na czele z prezeską Michele Kang robiły wszystko, co w ich mocy, żeby ustabilizować sytuację finansową klubu. Weryfikacją tych działań było przesłuchanie przed komisją odwoławczą DNCG (Krajowa Dyrekcja Kontroli Zarządzania), która ostatecznie uchyliła swoją decyzję o degradacji klubu do Ligue 2. „Dzisiejsza decyzja to pierwszy krok do odbudowania zaufania do Olympique Lyon. Możemy teraz skupić się na naszych celach sportowych i w pełni przygotować się do przyszłego sezonu” – napisał klub w oświadczeniu.
Decyzja ta niesie za sobą działania, które mają ograniczyć wydatki w budżecie, a komisja cały czas będzie sprawowała nadzór finansowy nad Les Gones. – To nie jest plan oszczędnościowy, ale plan dyscypliny finansowej. Zatwierdziliśmy ten budżet z komisją odwoławczą, ale także z kredytodawcami i akcjonariuszami – powiedział Michael Gerlinger, dyrektor generalny.
Pomocną dłoń klubowi z Lyonu podał ligowy rywal, mistrz Francji, Paris Saint-Germain. Prezydent Nasser Al-Khelaifi postanowił przelać w jednej transzy całą kwotę, jaką paryżanie mieli zapłacić za Bradleya Barcolę (45 mln euro). Ponadto Les Gones zarobili w tym okienku transferowym 35 milionów euro plus ewentualne premie na transferze Rayana Cherkiego do Manchesteru City. Natomiast NEOM SC, beniaminek Saudi Pro League, wykupiło Saida Benrahmę, a także pozyskało Alexandre’a Lacazetta.
UEFA już wcześniej zapowiedziała, że jeśli komisja uchyli decyzję o degradacji ekipy z Lyonu, to Olympique otrzyma pozwolenie na grę w Lidze Europy, do której zakwalifikował się w poprzednim sezonie dzięki zajęciu szóstego miejsca w Ligue 1. Nie odbędzie się to jednak bez poniesienia konsekwencji. – UEFA nałożyła na nas stałą karę w wysokości 12,5 miliona euro, płatną w dwóch ratach. Kwota ta zostanie potrącona z premii wypłacanych przez UEFA. Inne sankcje nie będą miały zastosowania, jeśli pozostaniemy w ramach zasad, które zostały nam wyznaczone przez federację – tłumaczył na konferencji prasowej dyrektor Gerlinger.
W ostatnich dniach dziennik „L’Equipe” ujawnił nieoficjalne informacje, że jednym z powodów zadłużenia siedmiokrotnych mistrzów Francji były… nieswoje wydatki. Les Gones mieli utrzymywać aż 54 zawodników, pomimo tego, że w kadrze zespołu było ponad 30 piłkarzy. Wszystko spowodowane było powiązaniami z brazylijskim klubem Botafago, którego właścicielem również jest John Textor.
Cięcia w budżecie mogą spowodować, że drużyna prowadzona przez Paulo Fonsecę będzie słabsza niż w poprzednich rozgrywkach. Już teraz portugalski szkoleniowiec nie będzie mógł liczyć na zawodników, którzy robili różnicę i pomagali zespołowi. Władze klubu zapewniły, że wspólnie z Matthieu Louis-Jeanem, dyrektorem sportowym, stworzą najlepszy możliwy zespół.
Olympique dostaje drugą szansę i jeśli nic się nie zmieni w funkcjonowaniu klubu, to można spodziewać się, że następnym razem komisja nie będzie taka łaskawa. Wszystko w rękach nowej władzy, żeby na zdrowych zasadach odbudować zasłużony klub.
Miłosz Cebo