Sport

Trudno będzie wyjść z grupy

Rozmowa z Władysławem Szyngierą, profesorem Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, selekcjonerem reprezentacji Polski kobiet w latach 1991-98

Polki muszą się mocno postarać, żeby wyjść z grupy. Fot. Marta Badowska/PressFocus

Jak bardzo zmieniły się realia kobiecego futbolu od czasów, gdy był pan selekcjonerem reprezentacji Polski?

- Różnice są znaczne. Piłka kobieca się rozwinęła. Większa liczba dziewczyn, które zaczęły grać i powstanie nowych klubów, sprawiły, że dyscyplina poszła w górę. Za moich czasów, gdy w 1991 roku zaczynałem pracę selekcjonera, było kilkanaście drużyn w kraju. Teraz system rozgrywek jest mocno rozbudowany. Wtedy mieliśmy jedną ligę, a teraz jest wiele szczebli rozgrywkowych. To świadectwo, jak rozwinął się kobiecy futbol przez ostatnich 30 lat. Ponadto zaczął się nim interesować Polski Związek Piłki Nożnej. UEFA i FIFA także zauważyły, że zainteresowanie piłką nożna kobiet rośnie. W czasie procesu rozwoju futbolu w Polsce mówiło się o tym, że sukcesem będzie awans na wielki turniej.  A teraz to się wydarzyło!

Jak wielkim sukcesem jest awans na Euro?

- Sam fakt, że po raz pierwszy w historii Polska awansowała do mistrzostw Europy, pokazuje, jak wielki jest to sukces. To, że dzisiaj możemy się spotkać i rozmawiać o tym wydarzeniu, wiele mówi o sukcesie kadry Niny Patalon, osiągnęła wiele. Mam nadzieję, że dzięki temu wiele młodych dziewczyn zacznie trenować i kobiecy futbol dalej będzie mógł się w naszym kraju rozwijać. Proszę spojrzeć na kadrę Polski. Wiele zawodniczek gra w klubach zachodnich. Nie dziwią nas nazwy ich klubów, Paris Saint-Germain czy Barcelona. Fakt, że takie kluby mają kobiece sekcje, świadczy też o zwiększonym prestiżu dyscypliny.

Na co polscy kibice mogą liczyć, obserwując grę reprezentacji Polski na mistrzostwach w Szwajcarii?

- Chciałbym, żeby nasza drużyna wyszła z grupy. Będzie to jednak ogromnie trudne. Otoczenie reprezentacji mówi o tym, że sam awans na turniej jest ogromnym sukcesem i to jest prawda... W grupie mamy bardzo silne przeciwniczki. Niemki sklasyfikowane są na trzecim miejscu w rankingu FIFA, Szwedki na szóstym miejscu, a Dunki - na 12. Grupa jest bardzo wymagająca i ugranie czegokolwiek w niej będzie czymś zasługującym na uznanie. W sporcie jest jednak przecież tak, że wszystko się może wydarzyć. Może się więc zdarzyć tak, że awansujemy, ale jeszcze raz podkreślam - będzie to ekstremalnie trudne.

Polki w walce o awans do mistrzostw świata pokazały, że mają w sobie wolę walki. Udowodniły to podczas barażowego meczu z Austrią, gdy długo musiały się bronić, po czym zadały dwa ciosy w dwumeczu i zagrają na turnieju w Szwajcarii. Czy charakterem mogą w stanie nadrobić swoje braki?

- Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Nie twierdzę, że jesteśmy na straconej pozycji. Zaznaczam jednak, że rywalki, z którymi będziemy się mierzyć, są utytułowane. Mają w dorobku medale mistrzostw świata czy Europy. My natomiast debiutujemy na wielkim turnieju. Jeśli jednak popatrzymy na skład zespołu Niny Patalon, na kluby, w których grają dziewczyny, naprawdę nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów.

Ewa Pajor została królową strzelców w lidze hiszpańskiej, grając dla Barcelony. Takie historie sprawiają, że młode piłkarki czują dodatkową motywację do pracy?

- To rzeczywiście działa na wyobraźnię młodych ludzi! Świetne jest to, że Polki awansowały do mistrzostw Europy, a w ich składzie gra Ewa Pajor, która była najlepszą strzelczynią w lidze hiszpańskiej. Jest jak Robert Lewandowski! Nic lepszego polskiej piłce kobiecej nie mogło się przydarzyć, jeśli chodzi o popularyzację dyscypliny. Takie sukcesy sprawiają, że młode piłkarki chcą dążyć do tego samego, być jak Ewa Pajor. Ewa z Barceloną w ciągu roku osiągnęła niemal wszystko. Tylko Ligi Mistrzów nie udało jej się wygrać, choć awansowała do finału.

Niedawno zakończyły się mistrzostwa Europy kobiet U-19, które odbyły się w Polsce. Biało-czerwone co prawda przegrały z Francją 0:6, ale potrafiły też wygrać ze Szwedkami 5:0. To kolejne pokolenie zawodniczek, które w najbliższych latach zagra na wielkim turnieju w dorosłej reprezentacji?

- Patrząc optymistycznie, całkiem możliwe, że to kolejne pokolenie świetnych piłkarek. Prowadzi je Marcin Kasprowicz, selekcjoner, który ma doświadczenie. Zresztą rok temu zdobył z tymi dziewczynami medal mistrzostw Europy U-17, a następnie grał z nimi na mistrzostwach świata na Dominikanie, gdzie wyszedł z grupy. Polska co prawda nie jest w europejskiej topowej ósemce w piłce kobiet, ale powoli puka do tych drzwi. Sądzę, że wraz z kolejnymi sukcesami, kolejnymi świetnymi piłkarkami, pozycja polskiego futbolu kobiecego wzrośnie.

Co zrobić, żeby za sukcesami reprezentacyjnymi rozwijała się także liga? Z ekstraligi wiele dziewczyn dość szybko wyjeżdża na zachód. 27 sierpnia GKS Katowice zagra w eliminacjach do Ligi Mistrzyń. Czy awans do tych rozgrywek może sprawić, że coś się zmieni?

- Gra w europejskich pucharach jest szansą dla dziewczyn. Jednak do czasu, aż warunki finansowe w Polsce nie będą lepsze wyróżniające się zawodniczki będą wyjeżdżać na zachód. Minie pewnie jeszcze trochę lat, aż znajdzie się klub w Polsce, który znajdzie fundusze i zgromadzi u siebie najlepsze piłkarki - po to, żeby potem wysoko zajść w europejskich pucharach. Na razie jednak o sukces będzie bardzo trudno. Cóż… na awans do mistrzostw Europy też mieliśmy czekać jeszcze bardzo długo, a zadebiutujemy w nich już w piątek! Może w Lidze Mistrzyń GKS-owi Katowice też to się uda?!

Rozmawiał Kacper Janoszka

Władysław Szyngiera