Sport

Trochę cierpienia

W połowie nowi łodzianie wygrali dzięki... przebłyskom.

Za chwilę piłka wpadnie w „widły”... Fot. PAP/Marian Zubrzycki

Jeszcze w końcówce poprzedniego sezonu trudno było sobie wyobrazić Widzew bez Marka Hanouska, Bartłomieja Pawłowskiego i Jakuba Sypka. Nowy sezon cała trójka rozpoczęła na ławce, a w przypadku Sypka była to ławka... Zagłębia Lubin.

Bardziej radykalną przemianę przeszedł w letniej przerwie Widzew. Nie dziwi więc, że debiutowało aż sześciu zawodników: Mariusz Fornalczyk, Ricardo Visus, Lindon Selahi, Samuel Akere i Sebastian Bergier oraz Angel Baena w ostatniej fazie meczu. „Starzy” też się jednak przydają, bo Hanousek i Pawłowski dołączyli do gry w drugiej połowie, a o ich pozycji w drużynie (niezależnie od aktualnej formy) świadczy fakt, że Hanousek przejął kapitańską opaskę od Mateusza Żyry, a potem oddał ją Pawłowskiemu, który tym razem wystąpił w czerwonej fryzurze niczym Michał Wiśniewski z zespołu „Ich Troje”. Dwie groźnie wyglądające kontuzje (Peter Therkildsen i Selahi) odebrały też trenerowi swobodę manewru, bo 15 minut przed końcem było już po zmianach. W przypadku Duńczyka prognoza mówi nawet o 8-tygodniowej przerwie. - W końcówce było trochę cierpienia, ale cieszę się ze zwycięstwa. Mamy trzy punkty, a ten zespół będzie rósł – komentował mecz Żeljko Sopić, który jednak… nadal liczy na wzmocnienia. Zdradził, że potrzebuje środkowego obrońcy i napastnika, co oznaczać może, że Visus i Bergier w sobotę go do siebie nie przekonali.

Widzew rozpoczął mecz jak gdyby był to sprint, a nie bieg długodystansowy. Samuel Akere, który popisywał się już w sparingach szybkością i zadziornością, z miejsca stał się ulubieńcem widzów, ale przecież w sprinterskim tempie nie da się przebiec 10 kilometrów. Dotyczy to nie tylko jego, ale i całej drużyny, której bieg z minuty na minutę był wolniejszy, ale zwycięstwo udało się - używając rusycyzmu spopularyzowanego przez marszałka Hołownię - dowieźć. Zadecydował idealnie precyzyjny wolej Juljana Shehu z 15 metrów - klasyczne, wzorcowe „okienko”.

Zagłębie, też z pięcioma nowymi w składzie, nie miało takich indywidualności, jak wymienieni wyżej Widzewiacy. Goście grali solidnie, mecz był wyrównany, a liczba ich szans bramkowych zbliżona do rywali. Zabrakło jednak w tej drużynie takich przebłysków, jakie zdarzały się gospodarzom, także Fornalczykowi i Angelowi Baenie. Zmiennicy, „lokalsi” Tomasz Pieńko i Marcel Reguła, okazali się lepsi od kolegów z pierwszej jedenastki, ale sami bez wsparcia nie dali rady, a postawa Romana Jakuby i Mihaila Kossidisa była dużym rozczarowaniem.

Wojciech Filipiak

OCENA MECZU ⭐

◼  Widzew Łódź – Zagłębie Lubin 1:0 (1:0)

1:0 – Shehu, 40 min (asysta Therkildsen)

WIDZEW: Gikiewicz 5 – Therkildsen 6 (75. Krajewski niesklas.), Visus 5, Żyro 6, Kozlovsky 5 – Akere 6 (62. Baena 3), Selahi 4 (70. Hanousek 1), Shehu 7, Alvarez 4 (62. Czyż 2), Fornalczyk 5 – Bergier 4 (75. Pawłowski niesklas.). Trener Żeljko SOPIĆ. Rezerwowi: Gallapeni, Klukowski, Volanakis, Madej, Nawrocki, Cybulski.

ZAGŁĘBIE: Hładun 5 – Corluka 4, Nalepa 5, Ławniczak 4, Jakuba 3 – Wdowiak 3 (62. Pieńko 3), Kocaba 4 (72. Sypek niesklas.), Dąbrowski 6, Radwański 4 (62. Mróz 1), Szmyt 4 (82. Michalski niesklas.) - Kossidis 2 (46. Reguła 4). Trener Leszek OJRZYŃSKI. Rezerwowi: Burić, Makowski, Dziewiatowski, Woźniak, Kolan, Lucić.

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa) – 6. Asystenci: Tomasz Niemirowski i Filip Sierant (obaj Warszawa). Czas gry 98 min (48+50). Widzów 16728. Żółte kartki: Akere (4. faul), Selahi (27. faul), Fornalczyk (81. niesportowe zachowanie) - Kocaba (47. faul), Jakuba (68. faul), Reguła (85. faul), Sypek (87. faul).


MÓWIĄ LICZBY
WIDZEW  ZAGŁĘBIE
53 posiadanie piłki 47
4 strzały celne 2
5  strzały niecelne 6
8 rzuty rożne  6
8  faule  20
1 spalone  3
3 żółte kartki 4