Triumf pomocnika Pogacara
Joao Almeida zwyciężył w Wyścigu Dookoła Szwajcarii. Portugalczyk byłby jednym z faworytów Tour de France, ale jeździ w jednej grupie ze słoweńskim mistrzem i tam mu będzie pomagał.
Almeida wygrał w Szwajcarii trzy etapy. Fot. IMAGO / Press Focus
KOLARSTWO
Kiedy w poprzednią niedzielę podczas otwierającego imprezę chaotycznego, przebiegającego w deszczu odcinka Almeida stracił ponad trzy minuty do zwycięzcy, wydawało się, że nie ma większych szans, żeby do triumfów w rozgrywanych wiosną Wyścigu Dookoła Kraju Basków i Tour de Romandie teraz dołożyć jeszcze ten w Szwajcarii. Strata była ogromna, a do tego organizatorzy nie przewidzieli zbyt wielu etapów w wysokich górach. Jednak Portugalczyk, który rok temu zajął tu drugie miejsce, jakoś specjalnie się tym nie przejął i... robił swoje! Na jego korzyść działało to, że w zasadzie nic nie musiał, za to chciał oraz fakt, że większość odcinków kończyła się podjazdami, na których można było odrabiać dystans.
Zrobił... Pogacara
Zaczął od trzeciego etapu, na którym zajął drugie miejsce, zyskując sześć sekund za bonifikatę. Następnego dnia zrobił... Tadeja Pogacara, czyli przeprowadził samotny, udany blisko 50-kilometrowy rajd, który rozpoczął podczas wspinaczki na Spluegenpass (2110 m n.p.m.). Prowadzący w klasyfikacji generalnej Francuzi, lider Romain Gregoire (Groupama-FDJ) i wicelider Kevin Vauquelin (Arkea-B&B Hotels), stracili wtedy do niego minutę. Potem na odcinku, w którego końcówce kolarze dwukrotnie pokonywali krótki, ale za to niezwykle stromy podjazd na Castanedę (780 m, 4,5 km o średnim nachyleniu blisko 10 proc.!), na ostatnich metrach lepszy od niego okazał się tylko Brytyjczyk Oscar Onley (Picnic PostNL). Z gry o wygraną wypadł wtedy Gregoire, a żółtą koszulkę przejął od swojego rodaka Vauquelin. W końcu w sobotę Almeida, który wolno się rozpędza, ale jak już to zrobi, to trudno go wyprzedzić, wygrał w Emmetten (755 m, 3,9 km z 8,1 proc.), ogrywając na finiszu Onleya i Vauquelina.
– To zwycięstwo jest dla nich – docenił pracę kolegów z UAE Team Emirates-XRG. – Każda sekunda jest ważna i dzisiaj musieliśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy – dodał Almeida. W tym momencie w walce o końcowe zwycięstwo liczył się tylko on i lider Vauquelin, do którego tracił 33 sekundy. – Nie sądzę, żebym był faworytem, bo on jest również silny w jeździe na czas, więc będzie ciężko. Ale dam z siebie wszystko – zapowiedział.
Jeszcze poczekają
Vauquelin to wielka nadzieja Francuzów. 24-latek ma już na koncie etapowe zwycięstwo w Wielkiej Pętli. W tym roku na ojczystej ziemi wygrał kilkudniowe Etoile de Besseges i Region Pays de la Loire Tour, do tego świetnie zaprezentował się w klasyku Walońska Strzała, gdzie na słynnym Mur de Huy przegrał tylko z wielkim Pogacarem. Świetnie – podobnie jak Almeida – wypada także w czasówkach pod górę (wygrał taką kilka miesięcy temu). – Mam dużo motywacji i oczekiwań. Muszę być pewny siebie – nastawiał się Francuz. Ostatni etap Tour de Suisse zapowiadał się więc pasjonująco!
W niedzielę kolarze mieli do pokonania tylko 10 km, ale za to mocno pod górę, z Beckenried (449 m) nad Jeziorem Czterech Kantonów do Stockhuette (1286 m). Na tym krótkim, stromym odcinku mało komu udało się zanotować wyższą średnią niż 20 km/h (przy płaskiej czasówce to grubo powyżej 50). Bardzo długo prowadził zajmujący dalekie miejsce po siedmiu etapach Australijczyk Harry Sweeny (EF Education-EasyPost). Ostatecznie wyprzedziło go tylko czterech kolarzy. Zdecydowanie najlepiej wspinał się Almeida – Vauquelina, który pojechał bardzo dobrze, bo zajął czwarte miejsce, wyprzedził aż o minutę i 40 sekund! Tym samym Francuzi, którzy liczyli, że po 18 latach ich rodak w końcu wygra wyścig wieloetapowy najwyższej kategorii, będą musieli jeszcze na to poczekać... Na mecie powodów do radości nie miał także inny przedstawiciel Trójkolorowych, Julian Alaphilippe (Tudor), który po słabej czasówce spadł z trzeciego na piąte miejsce. W klasyfikacji końcowej wyprzedzili go Onley i drugi wczoraj, w czwarty w ogóle Austriak Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale).
Klasyfikacja końcowa 88. edycji Tour de Suisse:
1. Joao Almeida (Portugalia, UAE Team Emirates-XRG) 29:29.012. Kevin Vauquelin (Francja, Arkea-B&B Hotels) strata 1.07 min
3. Oscar Onley (W. Brytania, Picnic PostNL) 1.58
4. Felix Gall (Austria, Decathlon AG2R La Mondiale) 2.20
5. Julian Alaphilippe (Francja, Tudor) 3.57
6. Lennard Kaemna (Niemcy, Lidl-Trek) 4.52. Polacy nie startowali
(gak)
Święto sprinterów
Duńczycy od dawna kochają kolarstwo i odnoszą w nim sukcesy, ale dotąd nie mieli jednodniowego wyścigu najwyższej kategorii. Teraz, blisko 14 lat po mistrzostwach świata, w końcu udało się taki zorganizować i w stolicy Danii znowu finiszowali najlepsi sprinterzy – zarówno kobiety, jak i mężczyźni. W sobotę w pierwszej edycji Copenhagen Sprint triumfowała mistrzyni Europy, Holenderka Lorena Wiebes (SD Worx-Protime), która wyprzedziła Włoszki, Elisę Balsamo (Lidl-Trek) i Chiarę Consonni (CANYON-SRAM zondacrypto). Dzień później na płaskiej trasie (najwyższe wzniesienie to Hillerod, 58 m n.p.m.) z Roskilde do Kopenhagi najlepszy okazał się Jordi Meeus (Red Bull-BORA-hansgrohe). Belg na ostatnich metrach objechał Alexisa Renarda (Cofidis), a trzeci był kolejny Francuz Emilien Jeanniere (TotalEnergies). W finałowej rozgrywce uczestniczył także Stanisław Aniołkowski (Cofidis), który zajął dziewiąte miejsce.