Sport

Trafiony transfer

Dwa pierwsze mecze finałowe rozstrzygnęły się w dogrywkach. Czy tak będzie do końca?

Brad Marchand był główną postacią drugiego spotkania w Edmontonie. Fot. NHL

NHL

Wesoły, zadziorny, niezłomny i... irytujący, gdy ośmiesza rywala – tymi słowami jest określany 37-letni napastnik Brand Marchand, niewątpliwie legenda Boston Bruins, który w swoim ligowym debiucie mocno dołożył się do zdobycia Pucharu Stanleya (2011 r.). Jego gra toczyła się niezakłóconym rytmem, aż 7 marca 2025 r., po 16 sezonach został oddany przez „Niedźwiadki” do Floridy za miejsce w 2. rundzie draftu. Obrońcy tytułu zyskali zawodnika, który w tym play offie zachwyca i w 19 spotkaniach ma już 17 pkt (7 goli+10 podań). To nie kto inny jak właśnie rutynowany Kanadyjczyk był bohaterem drugiego meczu Edmonton Oilers – Florida Panthers. Zdobył w 33 min gola w osłabieniu (!) oraz zwycięskiego w 89 min - w drugiej dogrywce. Pantery wygrały z Nafciarzami 5:4 (2:3, 2:0, 0:1, 0:0, 1:0) i w serii doprowadziły do remisu 1-1. Pierwsze spotkanie wygrała ekipa Edmontonu 4:3 również w dodatkowym czasie, ale tuż przed zakończeniem jedynej dogrywki.

Teraz był niesłychany mecz, trzymający w napięciu od samego początku aż do 89 minuty. Już w 37 sek. Evander Kane za zagranie wysokim kijem powędrował do boksu kar i Sam Bennett na 30 sek. przed końcem wykluczenia wykorzystał liczebną przewagę. Tym samym zdobył już 13. bramkę w play offie, ustanawiając rekord klubowy w tej części sezonu. Potem rozpoczęła się prawdziwa wymiana ciosów. Kane odkupił nieco winy i doprowadził do remisu (8), zaś Evan Bouchard dał gospodarzom prowadzenie (10), gdy asystował mu niezawodny duet Connor McDavid i Leon Draisaitl. Ten pierwszy zaliczył jeszcze dwa podania i walnie przyczynił do dogrywki. Seth Jones doprowadził do remisu (12), ale minutę później Niemiec Draisaitl wykorzystał przewagę, gdy Bennett siedział na ławie kar za przeszkadzanie bramkarzowi. Jeff Skinner, bramkarz Edmontonu, zaliczył w tym meczu 37 skutecznych interwencji, ale w 2. tercji nie zdołał zatrzymać krążka po uderzeniach Dmitrija Kulikowa (29) oraz Marchanda w osłabieniu (33), gdy w boksie przebywał Nikko Mikkola. Goście prowadzili 4:3, ale nie mogli się czuć pewnie, bo gospodarze z pasją atakowali i mieli kilka okazji, ale Siergiej Bobrowski (42 obrony) stawał na wysokości zadania. Jednaki on skapitulował na 18 sek. (!) przed końcem regulaminowego czasu po uderzeniu Coreya Perry'ego. A potem nastąpiło długo oczekiwane rozstrzygnięcie Marchanda, o którym we wstępie.

- Nie czuję się rozczarowany, bo przecież takiej rywalizacji się spodziewałem – stwierdził po meczu trener gospodarzy, Kris Knoblauch. - Mimo wszystko mamy prawo czuć się komfortowo, bo na wyjeździe gramy skutecznie i wygraliśmy kilka ważnych meczów i ze spokojem przygotowujemy się do występu na Florydzie.

Pantery im dłużej grają w play offie, tym lepiej i skuteczniej. Na pewno będą faworytem kolejnego dwumeczu.

Finał Pucharu Stanleya

◼  Edmonton Oilers – Florida Panthers 4:5 (3:2, 0:2, 1:0, 0:0, 0:1) po drugiej dogrywce

Stan rywalizacji 1-1

0:1 – Bennett – Schmidt – Rodrigues (2:07, w przewadze), 1:1 – Kane – Arvidsson – Bouchard (7:29), 2:1 – Bouchard – McDavid – Draisaitl (9:19), 2:2 – Jones – Luostarinen – Schmidt (11:37), 3:2 – Draisaitl – McDavid – Bouchard (12:37, w przewadze), 3:3 – Kulikow – Verhaeghe – Jones (28:33), 3:4 – Marchand – Lindell (32:09, w osłabieniu), 4:4 – Perry – Walman – McDavid (59:42). 4:5 – Marchand (88:05).

Trzeci mecz z poniedziałku na wtorek polskiego czasu w Amerant Bank Arena w Sunrise. 

(ws)