To początek drogi
Po przeciętnym meczu w europejskich pucharach Legia chce się poprawić w Poznaniu.
Czy w Poznaniu Legia zaprezentuje się lepiej? Fot. Tomasz Jastrzebowski / Foto Olimpik / PressFocus
LEGIA WARSZAWA
Najzagorzalsi kibice Legii zbojkotowali czwartkowy mecz z Aktobe. Nie przyszli na stadion, wydając wcześniej oświadczenie: „Wspólną decyzją wszystkich grup kibicowskich z dniem dzisiejszym zawieszamy doping i oprawy na domowych meczach Legii Warszawa. Nie będziemy jak na razie również na te mecze przychodzić. Nie godzimy się na kolejny sezon dziadostwa i przeciętniactwa. Na tydzień przed startem rozgrywek drużyna, która zajęła w poprzednim sezonie 5. miejsce w ligowej tabeli, praktycznie nie została wzmocniona”.
Klub na razie sprowadził tylko Petara Stojanovicia z Empoli, choć ten stan rzeczy za niedługo zapewne ulegnie zmianie, bo Wojskowi mają kupić za 3 miliony euro snajpera Miletę Rajovicia z Watfordu. Na razie jednak Legia ma Stojanovicia, który w meczu z Aktobe nie zagrał, bo nie został zgłoszony do dwumeczu. Ponadto z gry wykluczony został Maxi Oyedele, który w najbliższym czasie ma przenieść się do francuskiego RC Strasbourg za 6 milionów euro.
Po prostu słabo
Te braki widoczne były też na murawie, gdzie Kazachowie potrafili zaskoczyć zawodników z Warszawy. Aktobe trafiło nawet do siatki w początkowej fazie meczu, ale przez minimalnego spalonego gol nie został uznany. Później Legia wyszła na prowadzenie dzięki przebłyskowi Wahana Biczachczjana, ale nie zmieniło to obrazu meczu. Przyjezdni bywali groźni. Prostymi środkami umieli przedostać się w pole karne Kacpra Tobiasza. Legia po prostu zagrała słaby mecz, a nieco lepiej zaczęła prezentować się dopiero w końcówce, gdy Aktobe się odsłoniło i próbowało odrobić straty. Natomiast pomimo wielu okazji Legia nie podwyższyła prowadzenia. Brakowało skuteczności, co zapewne jest kolejnym skutkiem braku wzmocnień. Może gdy do zespołu dołączy Rajović, bramkostrzelność warszawian ulegnie poprawie…
To nie takie pewne
Dla trenera Wojskowych Edwarda Iordanescu był to pierwszy oficjalny mecz w Legii. Nie skakał z radości po zwycięstwie, choć pogratulował swoim piłkarzom wygranej. Jak można się było spodziewać, podkreślił, że mecz wyglądał tak, jak wyglądał, ponieważ Aktobe jest w odpowiednim rytmie, bo jest w trakcie sezonu, a Legia dopiero sezon zaczyna. – Gdy będziemy mieć za sobą więcej spotkań, będziemy się prezentować lepiej. Jestem spokojny, jeśli chodzi o nasz proces treningowy, ale musimy dużo pracować, by być Legią, o której marzę – powiedział 47-letni rumuński szkoleniowiec.
Problem w tym, że zespół nie ma za dużo czasu na poprawę, bo przecież jeszcze nie wygrał dwumeczu. W przyszłym tygodniu wyrusza do Kazachstanu na rewanż, a patrząc na dyspozycję drużyny, wygrana wcale nie jest oczywista.
Nie mogą sobie pozwolić
Co więcej, przed stołeczną ekipą jeszcze jeden prestiżowy mecz – w niedzielę o godzinie 18.00 zmierzy się z Lechem Poznań, a stawką będzie Superpuchar Polski. Nie ma złudzeń, że tak grająca Legia będzie miała ogromne problemy z pokonaniem Kolejorza na jego terenie. – W naszej drużynie jest jakość. Ufam piłkarzom, ale i dużo od nich wymagam. Taki mam styl. Wierzę w naszą pracę, ale jesteśmy dopiero na początku drogi – powiedział trener Iordanescu, ale w ciągu kilku dni z pewnością nie przeniesie się z początku drogi na jej koniec. Tym bardziej że trener stracił Oyedele, który grał w ostatnich dwóch sparingach przed startem zmagań w kwalifikacjach do Ligi Konferencji. – Jeśli on chce zmienić klub, to życzę mu powodzenia, ale nie możemy sobie pozwolić na stratę większej liczby graczy – skomentował sprawę trener.
Kacper Janoszka
Superpuchar PolskiNiedziela, 13 lipca, godz. 18.00
◼ Lech Poznań – Legia Warszawa
Sędzia Łukasz Kuźma. Stadion Poznań