To kto jest synem kogo?
Trudno się połapać w pomyśle taktycznym, jaki ma na ten sezon Ruch Chorzów.
Aleksander Komor i Andrej Lukić w Niepołomicach stworzyli duet stoperów, ale na Stadionie Śląskim weszli z ławki. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
RUCH CHORZÓW
Nie popadając bynajmniej w mizoginię, ale przysłuchując się czasem rodzinno-towarzyskim opowieściom nieco starszych przedstawicielek płci żeńskiej, można popaść w niemały mętlik. Śledzenie kto z kim, gdzie i kiedy to wielki węzeł powiązań, w którym nieraz trudno się połapać. To tak jak w zestawieniu taktycznym Ruchu Chorzów.
Miota się z zestawieniem
Każdy trener narzeka na brak czasu w okresie przygotowawczym. Im więcej zmian jest w zespole, tym większe narzekanie. W Ruchu latem nie miało być rewolucji kadrowej, ale skończyło się tak, że z Puszczą od początku zagrało 5 nowych graczy plus młodzieżowiec Jakub Sobeczko, który w poprzednim sezonie nie grał prawie wcale, więc też można go traktować jak nowego. Dodatkowo w 67 minucie pojawiła się głośna poczwórna zmiana (dwóch nowych), podająca w poważną wątpliwość trafność wyboru wyjściowej jedenastki. Z Górnikiem Łęczna w niedzielę zagrało od początku 5 piłkarzy, którzy w Niepołomicach byli rezerwowymi (wszyscy weszli tam z ławki). Od pierwszej minuty zagrało 6 graczy sprowadzonych latem.
Na pewno nie można nazwać tego kosmetyką, zarówno w porównaniu pierwszej i drugiej kolejki, jak i obecnego oraz poprzedniego sezonu. Czy to już rewolucja? Każdy może wyrobić sobie opinię sam. Fakty są jednak takie, że na początku bieżących rozgrywek trener Dawid Szulczek miota się z zestawieniem. Z zawodników, których absencja faktycznie jest problemem, wymienić można tylko jedynego lewego obrońcę w składzie, Dominika Preislera. Reszta zmian pokazuje, że w Chorzowie ciągle nic nie wiadomo i popełniane są błędy w analizie i ocenie. Trener Szulczek jakiś czas temu, podsumowując poprzedni sezon i fatalną wiosnę, przyznał, że kwestia wyboru składu była z jego strony do poprawy. Wychodzi na to, że nadal jest, tym bardziej że zespół nie miał przed Łęczną żadnych bieżących miniurazów czy lekkich kłopotów zdrowotnych za wyjątkiem Przemysława Szymińskiego, który był gotowy tylko na 60 minut (i był znakomity).
50 twarzy defensywy
Po meczu zapytaliśmy Dawida Szulczka o dużą liczbę zmian w składzie. Czy to może stanowić problemy? – Dokładnie, nie chcemy robić tylu zmian. Chcemy, żeby nasza linia obrony zawsze grała po 90 minut i mam nadzieję, że ze Śląskiem w 3. kolejce już tak będzie – odparł krótko szkoleniowiec. Nawiązując do początku tekstu - to właśnie ustawienie obrony z Górnikiem wzbudzało największy zawrót głowy. Podając od prawej strony, zaczęło się: Konczkowski, Leśniak-Paduch, Szymiński, Mezghrani. Potem z murawy zszedł skrzydłowy Shuma Nagamatsu (w Niepołomicach jako środkowy pomocnik), jego miejsce zajął środkowy pomocnik Maciej Żurawski, jego miejsce Mezghrani, a miejsce Belga – wprowadzony w przerwie Szymon Szymański. I było tak: Konczkowski, L-P, Szymiński, Szymański. Po godzinie zszedł Szymiński i było tak: Konczkowski, LP, Komor, Szymański. W 74 minucie wszedł trzeci kolejny stoper, Andrej Lukić, i Ruch... przeszedł na trzech obrońców i dwóch wahadłowych, czyli: Konczkowski, L-P, Lukić, Komor, Mezghrani. Defensywa, która zaczęła mecz z Puszczą, wyglądała zaś tak: Konczkowski, Lukić, Komor, Szymański, a potem też były jeszcze zmiany...
Ale po co?
Zaskakujące przejście na trójkę obrońców z Łęczną Ruch... miał zaplanowane. – Chcieliśmy, żeby na boisko wszedł Andrej Lukić pod kątem zamknięcia meczu. Przy stanie 1:0 byłoby to dla nas lepsze (wszedł tuż po straconym golu – przyp. red.). Natomiast lepiej grać na trzech stoperów niż kombinować i któregoś z nich mocno przerabiać na pozycji, na której nie czuje się dobrze. Nie chcieliśmy robić aż tylu zmian. Szymon Szymański większość kariery spędził w środku pola, nie na stoperze, więc finalnie praktycznie każdy grał na swojej pozycji. Te zmiany na pewno nie sprzyjają zgraniu. Będziemy dążyć do tego, żeby piłkarze zawsze występowali na swoich pozycjach, a linia obrony grała 90 minut. Będziemy dążyć do stabilizacji i większego zgrania – zaznaczył Szulczek.
Nasuwa się jednak pytanie, że skoro w Ruchu nie chcą robić tylu zmian, to... po co je robią? Linia obrony jest najrzadziej zmienianą formacją w trakcie meczów piłki nożnej, a stoperów nie zmienia się prawie wcale. Tymczasem z Łęczną weszło ich z ławki aż trzech! Zobaczymy, czy ze Śląskiem Wrocław faktycznie będzie to miało ręce i nogi.
Piotr Tubacki