Teraz jest remis!
Jude Bellignham poszedł w ślady brata i strzelił pierwszego gola na klubowym mundialu.
Jude Bellingham triumfuje. Fot. PAP/EPA
KLUBOWE MISTRZOSTWA ŚWIATA
Xabi Alonso nie ma łatwego początku w roli szkoleniowca Realu Madryt. W pierwszym oficjalnym meczu zmierzył się podczas Klubowych Mistrzostw Świata z Al-Hilal i tylko zremisował 1:1. Królewscy mieli mnóstwo okazji do strzelenia gola, ale stracili punkty z saudyjską ekipą. Z kolei w kolejnym grupowym starciu przeciwko Pachuce ciśnienie hiszpańskiemu trenerowi podniósł Raul Asensio. Defensor już w 7 minucie zobaczył czerwoną kartkę za faul na doświadczonym Solomonie Rondonie. Madrytczycy musieli grać w osłabieniu i istniało realne zagrożenie kolejnej utraty punktów, co mogłoby znacząco utrudnić im wyjście z grupy. Mimo trudności Real był jednak w stanie pokonać rywali z Meksyku 3:1, a ciężar odpowiedzialności za wynik wziął na swoje barki Jude Bellingham. To on strzelił pierwszego gola. Po meczu żartował, że zmotywował go jego brat Jobe, który latem przeniósł się do Borussii Dortmund, a w weekend wpisał się na listę strzelców w starciu z Mamelodi Sundowns (4:3). – Wszyscy mówili, że jest lepszy ode mnie, więc musiałem coś zrobić. Teraz jest między nami remis! – powiedział po spotkaniu starszy z braci.
Pachuca po raz drugi w ciągu nieco ponad pół roku musiała uznać wyższość Realu. 18 grudnia 2024 roku zespoły mierzyły się w finale Pucharu Interkontynentalnego, w którym Los Blancos wygrali 3:0. Teraz Meksykanie mieli świetną okazję, żeby się zrewanżować, ale pomimo gry w przewadze przez niemal cały mecz, nie byli w stanie pokonać ekipy Xabiego Alonso. Nie da się jednak ukryć, że piłkarze Realu sporo zawdzięczają bramkarzowi Thibaut Courtois. Belg spisywał się fenomenalnie, gdy Pachuca próbowała atakować. Zaliczył dziesięć skutecznych interwencji.
Mimo że nowy trener Realu ma do dyspozycji genialnych zawodników, nie jest to drużyna idealna, która nie popełnia błędów. Potwierdził to poprzedni sezon, w którym Królewscy pod wodzą Carlo Ancelottiego nie radzili sobie najlepiej i na razie udowadniają to też mecze w KMŚ. Real nie jest jeszcze pewny awansu do fazy pucharowej zmagań. Jeżeli przegra z RB Salzburg w ostatniej kolejce, a Al-Hilal wygra z Pachucą, wówczas znajdzie się na trzecim miejscu i szybko zakończy turniej.
Przy takim scenariuszu wymówką nie powinna być absencja Raula Asencio, który z powodu czerwonej kartki nie będzie mógł zagrać z Salzburgiem. Zastąpi go zapewne doświadczony Antonio Rüdiger. Co więcej, w ostatnim starciu grupowym najprawdopodobniej po raz pierwszy Xabi Alonso będzie mógł wystawić w pierwszym składzie Kyliana Mbappe, więc w teorii walka o wygraną powinna być łatwiejsza. Francuz pojechał na klubowy mundial, ale z powodu ostrego zapalenia żołądka wylądował w szpitalu i nie mógł grać w dwóch pierwszych spotkaniach. Opuścił już placówkę medyczną i jeśli jego rekonwalescencja pójdzie zgodnie z planem, powinien być gotowy na mecz z Austriakami, który zaplanowany jest na najbliższy piątek (godz. 3.00 czasu polskiego).
GRUPA G
◼ Manchester City – Al-Ain 6:0 (3:0)1:0 – Guendogan (8), 2:0 – Echeverri (27), 3:0 – Haaland (45+5), 4:0 – Guendogan (73), 5:0 – Bobb (84), 6:0 – Cherki (89)
1. Juventus |
2 |
6 |
9:1 |
2. ManCity |
2 |
6 |
8:0 |
3. Wydad |
2 |
0 |
1:6 |
4. Al-Ain |
2 |
0 |
0:11 |
1-2 - awans
GRUPA H
◼ Real Madryt – Pachuca 3:1 (2:0)1:0 – Bellingham (35), 2:0 – Gueler (43), 3:0 – Valverde (70), 3:1 – Montiel (80)
◼ RB Salzburg – Al-Hilal 0:0
1. Real M. |
2 |
4 |
4:2 |
2. Salzburg |
2 |
4 |
2:1 |
3. Al-Hilal |
2 |
2 |
1:1 |
4. Pachuca |
2 |
0 |
2:5 |
1-2 – awans
Kacper Janoszka