Teraz będzie trudniej
Rozmowa z Dariuszem Dudkiem, byłym piłkarzem i trenerem m.in. Zagłębia Sosnowiec, GKS-u Katowice i Sandecji Nowy Sącz, a obecnie ekspertem TVP Sport
Marcin Brosz to specjalista od awansów do ekstraklasy. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
- Niekoniecznie. To będzie zupełnie inna runda. Wiem z doświadczenia, jak to jest. Byłem trenerem zespołów, które awansowały do ekstraklasy, ale też broniły się przed spadkiem. Druga runda jest zdecydowanie trudniejsza, niezależnie od celu zespołu. 1. liga jest na bardzo wysokim poziomie i nie mogę się doczekać, kiedy rywalizacja się rozpocznie, począwszy od meczu w Niecieczy. Odra i Bruk-Bet muszą punktować, a lider „u siebie” (Odra gra jako gospodarz, ale z uwagi na przenosiny na nowy stadion, mecz będzie w Niecieczy - red.) musi wygrać, jak uczynił to w pierwszym spotkaniu, kiedy było 3:0. Na pewno jednak nie będzie to łatwy mecz dla drużyny Marcina Brosza. Wystarczy spojrzeć na skład Odry, która dokonała bardzo dobrych wzmocnień, bo są tam teraz Adam Chrzanowski, Mateusz Czyżycki, Marcel Mansfeld, Szymon Kobusiński czy Damian Tront. To zawodnicy ograni w lidze, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Termalice będzie ciężko o trzy punkty.
W poniedziałek na antenie TVP Sport był Marcin Brosz. Czy ktoś jego drużynie zagrozi w boju o awans?
- Razem z Marcinem Broszem wywalczyliśmy m.in. awans z Piastem do ekstraklasy... To niezwykle doświadczony szkoleniowiec. Wie, że nikt się nie podłoży, nikt punktów nie odda za darmo. Za nami już 19 kolejek, zostało tylko 15. Od pierwszego meczu będziemy świadkami walki na śmierć i życie. Każde starcie będzie na wagę utrzymania, awansu albo dostania się do pierwszej szóstki. Jest wiele mocnych zespołów. Arka, Miedź, Ruch, który końcówkę jesieni miał znakomitą... Zapowiada się świetna inauguracja.
Bruk-Bet dokonał zimą wartościowych transferów...
- To klub, który zmierza do ekstraklasy. Wykonano tam bardzo ciekawe ruchy, bo Bartek Kopacz, który robił już awans z Niecieczą do ekstraklasy (sezon 2014/15 – red.), teraz wraca na stare śmieci. Miałem okazję oglądać zamknięty sparing niecieczan z Polonią Bytom w Sosnowcu. Bartek zagrał naprawdę dobrze. To duże wzmocnienie. Jest też Krzysiek Kubica, który współpracował z Marcinem Broszem w Górniku. Jest teraz trochę na rozdrożu, ale duże doświadczenie szkoleniowca na pewno pomoże mu w tym, żeby w późniejszych kolejkach stał się mocnym punktem. Są też Wiktor Matyjewicz i Dominik Biniek. To młodzieżowcy, Polacy, więc klub wykonał bardzo dobre ruchy.
Czy Dawid Szwarga mocno ryzykuje, obejmując Arkę w połowie sezonu? Gdynianie pod wodzą trenera Tomasza Grzegorczyka sporo wygrywali, co zresztą pokazuje tabela.
- Arka z Wojtkiem Łobodzińskim i Tomkiem Grzegorczykiem to były inne drużyny. Słowa uznania dla trenera Grzegorczyka, który miał niesamowitą serię zwycięstw. Piłka nożna nie znosi jednak próżni i nowy dyrektor Veljko Nikitović zdecydował się na zmianę. Dawida Szwargę znam bardzo dobrze. Miałem okazję z nim pracować w GKS-ie Katowice. Jego transfer do Arki to ruch ryzykowny, ale uważam, że to przemyślana decyzja włodarzy klubu. Właściciel Marcin Gruchała patrzy szerzej na futbol razem z „Velo” Nikitoviciem. To ciekawa decyzja i myślę, że to najważniejsze wzmocnienie Arki.
Nowy trener będzie musiał sobie radzić bez najlepszego strzelca ligi Karola Czubaka, który przeniósł się do belgijskiej ekstraklasy, do Kotrijk.
- Dawid chyba nie spodziewał się, że straci takiego zawodnika. Czubak był wyróżniającym się graczem w 1. lidze. Miał kilka propozycji z ekstraklasy. Z jednej strony nie dziwię się, że wybrał Belgię zamiast naszej ekstraklasy. Z drugiej... mógł zagrać na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce po wywalczeniu awansu. To zawodnik specyficzny, który potrzebuje trenera, który mu zaufa. W Arce jest jednak Szymon Sobczak, za którym również dobra runda. Do tego dokonano transferu Jordana Majchrzaka. To dalej młody i perspektywiczny zawodnik. Jest też kilku innych, nowych graczy, z Dawidem Kocyłą na czele. Gdynianie to jeden z kandydatów, żeby zrobić awans z bezpośredniego miejsca. Nie ukrywam jednak, że widzę też w tej roli Ruch Chorzów.
Poza transferem Karola Czubaka zimą w 1. lidze wykonano wielu ciekawych ruchów na rynku. Zawodnicy z ekstraklasy przenosili się na jej zaplecze. Tak jest w przypadku Wojciecha Hajdy i Mateusza Bochnaka, którzy wylądowali w Miedzi. Wspomniani Kopacz i Kubica będą grali w Niecieczy. Koki Hinokio i Sebastian Rudol założą trykoty ŁKS-u, a Nikodem Zielonka zamienił Górnika Zabrze na Pogoń Siedlce. Te transfery udowadniają, że 1. liga się rozwija?
- Tak. Pierwsza liga jest w tej chwili świetnym produktem, także za sprawą TVP, w której mam przyjemność pracować przy tych rozgrywkach. Oglądalność, którą zapewnia TVP Sport i sposób, w jaki transmisje są realizowane, są na wysokim poziomie. W ostatnim czasie 1. liga mocno się rozwinęła. Zmagania są interesujące, a to przekłada się też na marketing w klubach i przychody z dnia meczowego. Coraz więcej ludzi tę ligę ogląda. Zresztą są w niej teraz naprawdę dobre firmy, z pięknymi stadionami. Arka, Miedź, Wisła Płock, świetny obiekt Wisły Kraków, teraz dojdzie jeszcze Opole. Z takimi obiektami drużyny mogłyby śmiało rywalizować w ekstraklasie.
Skoro mowa o stadionach - w sobotę 22 lutego na Stadionie Śląskim odbędzie się mecz Ruchu z Wisłą Kraków, gdzie na trybunach może być ponad 50 tys. kibiców. Byłby to rekord XXI wieku na ligowych meczach!
- Będę miał okazję być w studiu podczas tego meczu, przed jego rozpoczęciem, w przerwie i po zakończeniu. Będzie też Grzegorz Mielcarski. To będzie święto i wizytówka tej ligi! TVP na pewno dołoży cegiełkę, żeby ten mecz odpowiednio wypromować i pokazać. To wydarzenie wiosny! Sprzedano już około 45 tys. biletów. Myślę, że padnie rekord frekwencji. Kibice się przyjaźnią. Ruch udostępnił Wiśle sektory na 20 tys. osób, a wiemy, jak z wyjazdami kibiców z Krakowa w 1. lidze sprawa wyglądała... To będzie święto, ale patrzę na to spotkanie też pod kątem piłkarskim. To będzie mecz, w którym żaden z zawodników nie odstawi nogi nawet na moment. Trzeba będzie walczyć od pierwszej do ostatniej minuty. Będzie ciekawie na trybunach, ale też przede wszystkim na boisku. Trwa zażarta walka o pierwszą szóstkę w przypadku Wisły. Natomiast Ruch chce zaatakować bezpośredni awans.
W zeszłym sezonie na 11. miejscu po pierwszej rundzie był GKS Katowice, po czym wywalczył bezpośredni awans. Czy widzi pan teraz zespół, który w tak niesamowitych okolicznościach mógłby awansować?
- Obejmując funkcję trenera Zagłębia Sosnowiec w sezonie 2017/18, byliśmy na ostatnim miejscu. Po pierwszej rundzie znaleźliśmy się na dziewiątej lokacie, po czym awansowaliśmy. Marcin Brosz zrobił awans z Górnikiem Zabrze, po pierwszej części rozgrywek zajmując 10. miejsce. Teraz awans do ekstraklasy może zrobić zespół, który dziś nie jest w pierwszej szóstce. Który? Patrzę na Polonię Warszawa. Mariusz Pawlak wykonuje tam fajną robotę. Zima była dla warszawian udana. Przeprowadzili ciekawe transfery, rozegrali udane sparingi (cztery wygrane w sześciu spotkaniach – red.). Szkoleniowiec ma doświadczenie, niejeden zimowy okres już przepracował. To mój typ, jeśli miałbym wskazać nieoczywistego kandydata do awansu. Polonia gra bez presji, w przeciwieństwie do np. Wisły Kraków, klubu, który musi być w ekstraklasie ze względu na swoją historię. Prędzej czy później oczywiście awansuje. Na pewno jest tam duże ciśnienie i ciekawe, jak trener Jop, który po raz pierwszy jako szkoleniowiec przepracował z zespołem zimę, przygotował swoich podopiecznych.
W dole tabeli zespoły także się zbroją. Przedostatnia Stal Stalowa Wola pozyskała aż ośmiu nowych graczy. Ostatnia Pogoń Siedlce, gdzie trener Adam Nocoń daje gwarancję wyniku, ściągnęła z Górnika Zabrze Zielonkę. Jak będzie wyglądała walka o utrzymanie?
- Widać, jaka jest mobilizacja i chęć pozostania na drugim poziomie rozgrywkowym. Pogoń ma dobrego trenera. Do tego jest wspomniany Zielonka, który dawał radę w ekstraklasie, a w czwartek dowiedzieliśmy się, że do drużyny dołącza też Marcel Bykowski z Kotwicy. To interesujący piłkarz, za którym udana runda. Ponadto w składzie jest doświadczony Marcin Flis. To transfery, które dają jakość. Z kolei Stal Stalowa Wola z Irkiem Pietrzykowskim na ławce trenerskiej niejeden mecz wiosną wygra. Do będącej nad kreską Kotwicy „Stalówka” ma sześć punktów straty. To tylko, a może aż, dwa zwycięstwa. Sprowadzono tam Michała Walskiego, którego dobrze znam, bo miałem okazję z nim pracować. W strefie spadkowej znajduje się Chrobry, w którym niedawno zmieniono trenera i Łukasz Becella też otrzymał zimą nowych piłkarzy. W Głogowie zrobią wszystko, żeby nie spaść. Wiosną grać będą z Jakubem Antczakiem, Mateuszem Bartolewskim, który występował ostatnio w ekstraklasie, czy Pawłem Lenarcikiem. Chrobry to specyficzny klub, gdzie zawsze dokonuje się przemyślanych transferów. Daje się tam też popracować trenerom, a nie zwalnia się ich po pierwszym kryzysie. Naprawdę będzie co oglądać i w żadnej kolejce nie będzie spotkania o pietruszkę. Dół tabeli będzie gonił górę, a tam jest ciasno.
Pan realizuje się w tej chwili w roli komentatora, ale zimą mógł pan wrócić na trenerską ławkę. Miał pan propozycję z Radomiaka.
- Miałem kilka propozycji, z 2., 1. ligi i ekstraklasy. Jednak w ostatnim czasie bardzo podoba mi się praca eksperta i komentatora w 1. lidze. Czuję adrenalinę, mogę spokojnie zaplanować swój czas. Wiem kiedy, gdzie i o której godzinie muszę być. To daje mi swobodę. Do tego prowadzę razem ze wspólnikiem organizację biznesową, która pozwala mi uniezależnić się od futbolu. To też dla mnie ważne. A jeśli chodzi o pracę trenera... Czekam na taką propozycję, do której będę przekonany i gdzie będę mógł osiągnąć sukces, po którym będę zadowolony ja oraz ci, którzy mnie zatrudnili. Na razie takiej oferty jeszcze nie miałem.
Rozmawiał Michał Zichlarz

Dariusz Dudek zna smak awansu do ekstraklasy. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus