Tata, brat i wujek na trybunach
Rozmowa z Jakubem Kamińskim, skrzydłowym Wolfsburga i reprezentacji Polski
Jakub Kamiński podczas niedawnego meczu z Maltą w eliminacjach MŚ. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus
Znów zagra reprezentacja Polski. Czuje pan ekscytację?
– Oczywiście! Po dwóch pierwszych spotkaniach jesteśmy liderem grupy (po marcowych zwycięstwach z Litwą i z Maltą w Warszawie – przyp. aut), ale teraz sporo ludzi mówi, że przed nami najważniejszy mecz w grupie (z obecnym wiceliderem, Finlandią, zwycięstwo znacznie zwiększyłoby szanse Polski na co najmniej drugie miejsce w grupie, czyli udział w barażach o mundial – przyp.aut.). Jesteśmy gotowi, musimy dopisać trzy punkty.
Zanim powalczycie z Finlandią, najpierw gra z Mołdawią na Stadionie Śląskim. Dla pana Śląski – jako Ślązaka – coś znaczy?
– Zdecydowanie tak! Na razie miałem okazję zagrać na Śląskim tylko raz – w kadrze U-21 u trenera Adama Majewskiego. Byłoby więc dla mnie bardzo fajnie, móc zagrać na tym stadionie w pierwszej reprezentacji, przed moją rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, na pewno liczna grupa ode mnie będzie (uśmiech). Tata, brat, wujek... Wsparcie z trybun będzie ogromne! Cieszę się więc na ten mecz i mam nadzieję, że będę mógł w nim zagrać (uśmiech).
Według statystyk miniony sezon w Bundeslidze wyglądał dobrze. Rozegrał pan 22 ligowe mecze, ale muszę spytać o zdrowie. W styczniu miał pan stłuczenie śródstopia i luty właściwie przepadł. Dziś nie ma pan z tym żadnych problemów?
– Na chwilę obecną wszystko jest dobrze. Wiadomo, miałem drobne urazy, które mnie wykluczały na dwa-trzy tygodnie i niestety odbijało się to też na mojej formie czy na liczbie rozegranych minut. Ale teraz nie mogę narzekać. Dobrze zakończyłem sezon, występując w dwóch ostatnich meczach. Przyjeżdżam więc naładowany na kadrę i chcę potwierdzić dobrą formę. Przed nami dwa fajne mecze, miejmy nadzieję, że oba będą zwycięskie.
Wiadomo, że to selekcjoner Michał Probierz będzie decydował o zestawieniu i ustawieniu. W Wolfsburgu gra pan na różnych pozycjach, nie jest pan przypisany do jednej. Najbardziej pasowałaby panu chyba pozycja lewego wahadłowego. Rozmawiacie o tym z trenerem?
- Tak, tak... W tym sezonie zagrałem na sześciu czy nawet siedmiu pozycjach. Oznacza to, że jestem uniwersalnym piłkarzem. Niby fajnie, ale mimo wszystko od przyszłego sezonu chciałbym to ustabilizować – tak, żeby były to jedna, dwie, maksymalnie trzy pozycje, a nie sześć czy siedem... Na pewno rozmawiamy na ten temat, mam nadzieję, że trener Probierz wystawi mnie bliżej lewej strony. Wiadomo, jest Nicola Zalewski, ale chciałbym tam spróbować swoich sił. Kiedy na ostatnich zgrupowaniach Nicoli nie było, to pokazałem własną dobrą dyspozycję na lewej stronie. To będą decyzje trenera, niech on to wszystko poukłada.
Mecz z Mołdawią będzie ostatnim dla Kamila Grosickiego. Jak pan ocenia go jako piłkarza?
– Ogromna postać, legenda reprezentacji Polski, będzie to jego 95. mecz w narodowych barwach. Jego osobowość, charakter, ambicja, sposób, w jaki motywuje nas w szatni, jak wiele dawał nam, drużynie, przez te wszystkie lata – to wszystko musi robić wrażenie. Potrafił krzyknąć, zmotywować, jest to nieocenione. Właśnie takich piłkarzy na pewno chcielibyśmy mieć w naszej reprezentacji. Miałem okazję żegnać Kubę Błaszczykowskiego, teraz jest okazja do pożegnania „Grosika”. To są pozycje, na których gram, wzorowałem się na tych dwóch piłkarzach. Mecze kadry z nimi w składzie się oglądało, a potem mogłem ich poznać... (uśmiech). Fajnie, że mogę być także na zgrupowaniach pożegnalnych tych zawodników.
Gdy wchodził pan do reprezentacji, mówił pan Grosickiemu: „wzorowałem się na tobie”?
– Tak! Mamy podobny styl, „Grosik” przez większą kariery, a nawet teraz bazuje na szybkości, na zagraniach fałszem, które ma niesamowite. Rozmawialiśmy na te tematy (uśmiech).
Jak widzi pan najbliższy mecz?
– Będzie zupełnie inny od tych niedawnych w eliminacjach mistrzostw Europy (wtedy Polska przegrała na wyjeździe 2:3 i zremisowała u siebie 1:1 – przyp.aut.). To jednak spotkanie towarzyskie. Wierzę, że dobrze w nie wejdziemy i dobrze je rozegramy. Niech to będzie dobra rozgrzewka przed bardzo ważnym meczem z Finlandią i dobry sprawdzian dla nas: żeby każdy dobrze wszedł w rytm meczowy.
Rozmawiał Paweł Czado
JAKUB KAMIŃSKI
◾ Reprezentacja: 20 meczów i 1 gol. Uczestnik mistrzostw świata w 2022 roku.
◾ Kluby: Szombierki Bytom (do 2015), Lech Poznań (2015-22), VfL Wolfsburg (od 2022 roku).
◾ Sukcesy: mistrzostwo Polski z Lechem (2022).
