Sport

Tak miało być!

Od rekordowego zwycięstwa z La Celeste rozpoczęły mistrzostwa świata nasze młode Orły. Dziś o 18.30 mecz ze Słowenią i skala trudności wzrośnie piramidalnie.

Jakub Pinda i jego koledzy z przebijaniem się przez urugwajską defensywę nie mieli większych problemów. Fot. PAP/Szymon Łabiński

MISTRZOSTWA ŚWIATA U-21

Od planowego, wysokiego zwycięstwa w Płocku z raczkującymi w dyscyplinie Urugwajczykami zainaugurowali Biało-czerwoni swój 12. w historii występ w rozgrywanych w Polsce młodzieżowych mistrzostwach świata. Wcześniej nasz kolejny przeciwnik, Słowenia, zremisowała z Norwegią 33:33, a to oznacza, że w przypadku zwycięstwa z siódemką z Bałkanów, podopieczni trenera Bartosza Jureckiego już w piątek mogą zapewnić sobie awans do rundy głównej! Poprzeczka będzie jednak wisiała o kilka pięter wyżej niż ta, jaką w środę zawiesili rywale z Ameryki Południowej.

Dopiero w „zerówce”

O naszym inauguracyjnym zwycięstwie na mundialu nie ma sensu się rozpisywać, ponieważ brązowi medaliści ubiegłorocznych młodzieżowych mistrzostw Ameryki Południowej i Centralnej znajdują się dopiero w handballowej „zerówce”. Dość powiedzieć, że pierwszą bramkę z gry rzucili dopiero w... 18 minucie - wcześniej wykorzystali rzut karny - gdy wiadomo już było, że w meczu z polskimi talentami na dobry wynik nie mają żadnych szans. Biało-czerwoni dominowali od początku do końca. Różnica dzieląca obie ekipy szybko urosła do 10 bramek, więc nasz selekcjoner mógł sprawdzać w boju kolejnych zawodników. Do końca pierwszej połowy jego podopieczni wypracowali aż 11 trafień przewagi. - Orlen Arena nie jest mi obca, a Płock to moje rodzinne miasto. Na trybunach było wielu moich znajomych i członków rodziny, co mnie napędzało. To niesamowite uczucie - mówił zadowolony rozgrywający Oliwer Kamiński, autor inauguracyjnego trafienia. - Wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwy mecz, bo czekał nas egzotyczny rywal, ale byliśmy do niego przygotowani. Wygraliśmy twardą obroną i wyprowadzeniem kontrataków. Dla nas liczyło się to, żeby nie odpuszczać do końca, bo każda bramka jest ważna.

Łapanie luzu

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił i wszyscy występujący w polu zawodnicy zdołali się wpisać do protokołu z minimum jedną bramką. Urugwajczycy mieli ogromne problemy z przebiciem się przez naszą defensywę, popełniali mnóstwo błędów, które wykorzystywaliśmy w kontratakach. Ostatecznie pokonaliśmy Błękitnych rekordowo wysoko, a najskuteczniejszym graczem, wyróżnionym tytułem MVP spotkania, był lewoskrzydłowy Jakub Wielgucki. - Początek był trochę bojaźliwy, po chłopakach widać było spięcie, że nie mogą doczekać się mistrzostw. Z każdą chwilą łapali jednak więcej luzu i po prostu byli lepsi - skomentował inauguracyjny występ trener Jurecki, odnosząc się do tego, co jego drużynę czeka w kolejnym spotkaniu. - Najważniejsze mecze przed nami. Możemy jeszcze poprawić skuteczność, bo w kolejnych grach będzie to bardzo ważne. Widzieliśmy mecz Norwegów ze Słoweńcami. U naszych kolejnych przeciwników widać było dużą wole walki. Ze Słowenią nie będzie łatwo. Musimy zagrać jeszcze lepiej, a także poprawić komunikację w obronie - zapowiedział nasz selekcjoner, a cytowany wcześniej Kamiński dorzucił z optymizmem: - Widzieliśmy mecz Słoweńców, jesteśmy przygotowani na ich szybką grę jeden na jeden. Jeśli uda nam się ich zatrzymać, to będziemy w stanie wygrać - powiedział zawodnik opolskiej Gwardii.

Dziewięciu z Celje

Mówiąc o kolejnym rywalu, nie unikniemy skojarzenia, że Słowenia jest jednym z kilku bałkańskich krajów, gdzie szkolenie stoi na bardzo wysokim poziomie. Od razu przychodzi na myśli klub Celje Pivovarna Lasko, którego zawodnikami w młodym wieku byli bardzo dobrze znani w Polsce: środkowy rozgrywający płockich mistrzów Polski Miha Zarabec, Blaż Janc, prawoskrzydłowy Industrii Kielce, czy jeden z najlepszych rozgrywających świata Aleks Vlah, który właśnie dołączył do kieleckich wicemistrzów Polski. Sztab szkoleniowy Słoweńców powołał na mistrzostwa aż dziewięciu zawodników z Celje, ale warto baczniej obserwować też innych graczy. W tym gronie są Lucijan Korosec, dwumetrowy kołowy z RK Svis Ivacna Gorica i jego 16 centymetrów niższy kolega z tej samej pozycji Żan Korze Lesjak, który na ubiegłorocznym Euro do lat 20 zdobył 33 bramki. Większość podopiecznych trenera Klemena Luzara z tamtego turnieju znalazło się w kadrze na mundial w Polsce. Słoweńcy uczestniczą w nim dzięki zajęciu 15. miejsca na wspomnianych mistrzostwach Europy. Korosec rzucił Norwegom 5 bramek, a więcej od niego mieli tylko Aljusz Anżi (7) i Nejc Hriberszek (6).

Zbigniew Cieńciała

◼  Polska - Urugwaj 39:16 (19:8)

POLSKA: Witkowski, Wysocki - Siekierka 2, Kamiński 4, Czertowicz 3/2, Sladkowski 2, Pinda 3, Wielgucki 6, Wasiak 2, Luksa 1, Rodak 2, Pepliński 3, Grzesik 2, Kozłowski 2, Mielczarski 5/2, Martyn 2. Kary: 10 min. Trener Bartosz JURECKI.

URUGWAJ: Pomi, Pinatto - Restano, Rana 4, Cabrera 2, Odera 1, Larrosa 3/2, Fernandez, Mazzei, Soto 1, Botti 2, Salles, Mendez, Kupferschmidt 1, Castro 2, Urbina. Kary: 12 min. Trener Gaston Lewi MARQUE.

Sędziowali: Fadel Diop i Abdoulaye Faye (Senegal). Widzów 1000.

Przebieg meczu: 1:0 (2), 3:1 (5), 5:1 (11), 10:1 (18), 15:4 (25), 15:6 (26), 19:8 (30), 24:10 (39), 26:11 (41), 29:12 (44 ), 34:14 (51), 38:15 (57), 39:16 (60).

Ceremonię otwarcia młodzieżowego mundialu w Polsce uświetniła wokalistka Blanka Stajkow. Fot. PAP/Szymon Łabiński