Sport

Sztuka jednego trafienia...

Wystarczy wygrać każdą walkę 5:4 i w meczu drużyn notuje się okazałe zwycięstwo 45:36. Wówczas mówi o przepaści między zespołami – uśmiecha się trener kadry szablistek, Tomasz Dominik.

Zuzanna Cieślar (z prawej) w drodze po piąte z rzędu mistrzostwo Polski w półfinale pokonała swoja starszą siostrę Karolinę. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus

Sylwia Matuszak zdobyła brązowy medal indywidualnie, zaś drużyna sięgnęła po srebro, ulegając w finale Francji podczas czerwcowych mistrzostw Europy w Genui. Ten dobry występ szablistek sprawił, że z optymizmem oraz nadziejami patrzymy na zbliżające się mistrzostwa świata w Tbilisi. Podopieczne trenera Tomasza Dominika dwa dni temu zebrały się w Sosnowcu, by rozpocząć już bezpośrednie przygotowania do najważniejszej imprezy sezonu.

Spokojne wejście

Kadrowiczki, bez najmłodszej 20-letniej Zuzanny Lenkiewicz, wczoraj pojawiły się w sosnowieckiej hali przy ul. Żeromskiego. Szablistka konkurencyjnego klubu Zagłębia Sosnowiec miała już wcześniej zaplanowany wyjazd rodzinny, dlatego dołączy do koleżanek w sobotę przed wyjazdem na drugie zgrupowanie do Rumunii. Zuzannę Cieślar, Sylwię Matuszak oraz Angelikę Wątor podczas zajęć będą wspierać pozostałe zawodniczki ZKS-u Sosnowiec, m.in. Julia Cieślar, Zuzanna Porada oraz Gabriela Wójcik.

- Przede wszystkim będziemy pracować nad przygotowaniem fizycznym, ale nie stronimy również od lekcji fechtunku – wyjaśnia szkoleniowiec kadry. - Potem wyjeżdżamy na zgrupowanie do Rumunii, gdzie będzie okazja walczyć nie tylko z gospodyniami, ale zawodniczkami Niemiec, Bułgarii, Azerbejdżanu czy Uzbekistanu. To będzie obóz już czysto techniczny. Wracamy 15 lipca, dzień wolny i znów spotykamy się na kilka dni w Sosnowcu i 23 lipca wylatujemy do Tbilisi.

Pewność siebie

Trener Dominik przejął kadrę seniorek w lutym i tuż po nominacji przekazał, że celem szablistek jest start w igrzyskach olimpijskich w Los Angeles. - By zrealizować ten cel przede wszystkim trzeba budować pewność siebie w każdych zawodach Pucharu Świata czy też najważniejszych imprezach sezonu – mówił wówczas szkoleniowiec.

I trzeba przyznać, że jego podopieczne skrzętnie realizują swoje zadania. Mają za sobą niezłe występy w Pucharach Świata, a przede wszystkim udanie zaprezentowały się we wspomnianych mistrzostwach Europy.

- Absolutnie nie możemy spocząć na laurach – uśmiecha trener. - Na razie zawodniczki skrzętnie realizują swoje cele i powiem nieskromnie, że zanotowały postępy. Nie ukrywamy swoich aspiracji przed występami w Tbilisi - chcielibyśmy znaleźć się w czołowej czwórce turnieju drużynowego. Zadanie niezwykle ambitne, ale i trudne do zrealizowania. Jesteśmy na razie zespołem nr 9 i w spotkaniu o ćwierćfinał będziemy walczyć z Chinami lub Hiszpanią, wymagającymi zespołami. Po ewentualnym zwycięstwie w kolejnej rundzie trafiamy na Francję (aktualne mistrzynie Europy i wicemistrzynie świata – przyp. red.) lub Japonię. Oczywiście wolałbym walczyć z Japonią. Przy każdej okazji powtarzam zawodniczkom, że w drużynie wystarczy wygrać każdą walkę 5:4 i w meczu notuje się okazałe zwycięstwo 45:36. I wówczas mówi o przepaści między zespołami. Ot, sztuka wygrywania jednym trafieniem (śmiech). Gdybyśmy zrealizowali swój cel to wtedy zdecydowanie poprawilibyśmy swój światowy ranking. Po mistrzostwach odpadają punkty z igrzysk z Paryża i zapewne będą spore przetasowania na tej liście.

Drobne przełamanie

Z zespołem Biało-czerwonych trzeba się liczyć, bo nasze panie w Genui pokazały lwi pazur. Pora byłaby również na dokonania indywidualne...

Wszystko w swoim czasie – wpada w słowo trener Dominik. - Zuzia Cieślar dwa razy zdobywała brązowe medale w mistrzostwach Europy, a Sylwia nie tak dawno stawała na podium. Obie, moim zdaniem, to klasa światowa, brakuje tylko drobnego przełamania. Od pierwszej walki eliminacyjnej w grupie trzeba  pełnej koncentracji, by być wysoko rozstawionym. A potem w turnieju głównym wygrywać jednym trafieniem (śmiech). Jestem przekonany, że Zuzię i Sylwię stać na wysokie miejsca. Angelice Wątor, po powrocie do sportu, jeszcze brakuje pewności siebie, ale to przyjdzie z czasem.

Przyszłość ekipy szablistek jawi się optymistycznie, bo rozpoczęły pogoń za światową czołówka, jej metą będą igrzyska olimpijskie w Los Angeles. Wówczas spełnią się ich oraz trenera sportowe marzenia!

Włodzimierz Sowiński